IRAH – Diamond Grid
Przemysław Solski:

Siatka utkana z ciekawości.

Strycharski Kacperczyk Szpura – I love you SDSS
Jarek Szczęsny:

Oglądanie nerwów.

!!! (Chk Chk Chk) – Wallop
Mateusz Piżyński:

Ciężkość punka z lekkością funka.

cover
Barker – Utility
Paweł Gzyl:

Transhumanistyczne przyjemności.

Monya – Straight Ahead
Paweł Gzyl:

Industrialne techno o pozytywnej energii.

Wojciech Golczewski – The Priests Of Hiroshima
Jarek Szczęsny:

Ścieżka dźwiękowa dla ery atomowej.

Múm – Yesterday Was Dramatic – Today Is OK
Paweł Gzyl:

Klasyk emotroniki.

Hildur Guðnadóttir – Chernobyl (OST)
Jarek Szczęsny:

Wyobrazić sobie niewyobrażalne.

Pruski – Black Birds
Jarek Szczęsny:

Wyszlifowany onyks.

Jaromir Kamiński, Rafał Warszawski, Palms Palms, Break Janek
Ania Pietrzak:

Beats & breaks idealne na koniec wakacji…

Lech Nienartowicz – Wrażenia i Mechanizmy
Jarek Szczęsny:

Pierwsze wrażenie.

The Future Eve feat. Robert Wyatt – KiTsuNe / Brian The Fox
Łukasz Komła:

Na łączach z Robertem Wyattem.

Rites of Fall – Towards the Blackest Skies
Jarek Szczęsny:

Im dalej w las, tym ciemniej.

Hula – Voice
Paweł Gzyl:

Łabędzi śpiew mistrzów industrialnego funku.



Broken English Club – White Rats II

Ballard ponownie inspiruje.

Dla kogoś, kto odkrył projekt Broken English Club w ostatnich latach, zaskoczeniem może być fakt, że stojący za nim Oliver Ho jest aktywny na klubowej scenie już ćwierć wieku. Jako producent zaczynał w 1996 roku, nagrywając dla prowadzonej przez kolegę po fachu – Jamesa Ruskina – wytwórni Blueprint. Na czterech albumach firmowanych swym imieniem i nazwiskiem serwował techno – początkowo mocne i mroczne, potem coraz bliższe lżejszemu tech-house’owi. Logiczną konsekwencją tej ewolucji okazał się być projekt Raudive, który na początku obecnej dekady brytyjski producent zadedykował klubowemu minimalowi.

Radykalny zwrot w karierze Olivera Ho nastąpił w 2014 roku, kiedy zaserwował on pierwsze nagrania jako Broken English Club. Tym razem artysta powrócił do swych najwcześniejszych fascynacji muzycznych: post-punku, EBM-u i industrialu. Efektem tego okazała się szalenie ciekawa muzyka: z jednej strony podszyta nowofalowym nerwem, a z drugiej – wpisana w formułę nowoczesnego techno. Takie brzmienia przyniosły dwa pierwsze albumy projektu – „Suburban Hunting” i „The English Beach”. Ich kontynuacją okazuje się być teraz trylogia „White Rats” przygotowana dla nowojorskiej wytwórni L.I.E.S.

Drugi krążek z tego cyklu przynosi dwanaście nagrań, wśród których jest miejsce na eksperymentalne preparacje i bardziej klubowe utwory. Te pierwsze tworzą syntezatorowe pasaże o soundtrackowym charakterze, zza których dobiega przetworzony głos Ho („Our Savage Hearts” czy „The Chrome Disease”). Wśród tych drugich odnajdujemy oczywiście post-punkowe tropy – echa dokonań gigantów nurtu w rodzaju DAF („Vacant Cars”) czy Suicide („Waves In Silver”), ale również brzmienia zapamiętane z filmowych kompozycji Johna Carpentera („Grey Windows”). Niby to electro i techno, ale mocno zainfekowane industrialnymi zgrzytami i dronami („Wildlife”).

Choć dwanaście nagrań z „White Rats II” wydaje się mieć bardziej taneczny sznyt niż te z „Suburban Hunting” czy „The English Beach”, to i tak daleko im do oczywistości klubowych gatunków. Brytyjski producent przetwarza i deformuje je, uzyskując własne i niepowtarzalne brzmienie. Wśród inspiracji, które sprawiły, że płyta nabrała takiego kształtu, Ho wymienia przede wszystkim słynną powieść „Kraksa” J. G. Ballarda. To też post-punkowy trop, bo prozą tego pisarza jako pierwsi inspirowali się Gary Numan czy John Foxx pod koniec lat 70. Nic więc dziwnego, że ech ich muzyki rozbrzmiewają również na „White Rats II”.

L.I.E.S. 2019

www.liesrecords.com

www.facebook.com/longislandelectricalsystems

www.facebook.com/brokenenglishclub

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze