Wpisz i kliknij enter

Complainer – Sponsored By Retro*Sex*Galaxy


Człowiek jeszcze nie zdążył wyjść z podziwu nad ostatnim albumem 8rolek, a mik.musik zapodaje płytę, która wprawia w nie mniejsze osłupienie. A może nawet większe, kto wie? Pewne jest za to, że znajdzie ona szerokie gro zwolenników.
Bo oto zachowując charakterystyczne dla mikowych wydawnictw arytmię, atonalność, chropowatość i poczucie humoru jest też całkiem łatwo przyswajalna dla ucha. „Sponsored By Retro*Sex*Galxy” podobnie jak „Umpomat” Bartka Kujawskiego z przewrotną zadziornością igra z utartymi ścieżkami popkultury. Jednak o ile ostatnia produkcja 8rolek penetruje obszary tej najnowszej, o tyle The Complainer stawia na wycieczkę w przeszłość, a dokładnie w wiecznie żywą dekadę ejtis. Bynajmniej jednak trudno posądzić go o tani ukłon w stronę sporej rzeszy fanów grup w rodzaju !!! czy The Rapture. Choćby dlatego, że Wojtek Kucharczyk, bo o nim mowa, na muzyce zespołów, którymi inspirują się artyści skupieni wokół takiego DFA się po prostu wychował i – jak deklaruje – krążkiem tym chciał oddać hołd swoim młodzieńczym fascynacjom. Jego recepcja przekonuje jednak, że młodość szefa mik.musik upływała nie tylko pod znakiem syntezatorowego chłodu muzyki DAF czy Alien Sex Fiend. Drugi biegun albumu zdaje się stanowić klasyka czarnych brzmień – funk, rap, elektro, dub, a także odrobina jazzu. Czyżby więc raz kolejny próbuje się nam wcisnąć odgrzewane mielone? Bez obaw. Wojtek to sprawdzona firma. Dawał już temu wyraz w ramach swoich wcześniejszych projektów – Mołr Drammaz i Retro*Sex*Galaxy. The Complainer to wprawdzie ta sama wrażliwość, podobny typ podejścia do muzycznej materii, ale waga utworów całkiem inna – dużo lżejsza. W efekcie w twórczości artysty naprawdę pojawia się nowa jakość, a nie tylko kolejne, efektowne, ale puste pseudo. W pewnej mierze – jak zresztą sugeruje tytuł – w znacznej mierze stanowi ona kontynuację Retro*Sex*Galaxy, ponieważ w podobny sposób podejmuje dialog z kulturą masową. Z tą jednak różnicą, że czyni w jej stronę nieznaczny ukłon. Rezultatem tego produkcja jawi się jako spreparowany w charakterystycznym, szorstkim i lekko epileptycznym mikowym stylu wytrawny, pastisz brzmień lat osiemdziesiątych. Choć nie tylko, bo Kucharczyk pije również do dźwięków najnowszych – wszelakiej maści klików, pstryków i innych bzyków. Nie stroni też od bitów tłustszych, nawiązujących do klasyków z Ninja Tune czy Mo’Wax – finisz takiego „The Battle Of Sorts Off” równie dobrze mógłby stanowić fragment jakiegoś utworu Amona Tobina. Generalnie dzieje się dużo i tak, że stosunkowo trudno ująć to w słowa. Trzeba posłuchać.
2005







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
kamil
kamil
13 lat temu

płyta jest lipna

Polecamy