Wpisz i kliknij enter

Davis, Rebello, Saade, Davies – Hum


Tak jak poprzednie albumy labelu Another Timbre, również ten został nagrany na żywo i także ten prezentuje jakiś rodzaj free improv. Usłyszymy na nim zapis występu z czerwca tego roku, kiedy to czwórka improwizatorów spotkała się w takim zestawieniu po raz pierwszy.
Samanta Rebello gra na fletach, Bechir Saade na klarnecie basowym, trębacz Matt Davis obsługuje także elektronikę, Rhodri Davies gra na harfie (również preparowanej). Jeśli z wymienionych kogokolwiek można uznać za (choć trochę) znanego, to pewnie tego ostatniego. Walijski harfista najlepiej czuje się w świecie muzyki improwizowanej i współczesnej, ale można go było usłyszeć także na „Everyday” The Cinematic Orchestra. Harfa Daviesa na „Hum” rzadko daje się szybko rozpoznawać. Podobnie zresztą pozostałe instrumenty – oczywiście nie jest to w żadnym wypadku wada, wręcz przeciwnie – osobiście wierzę, że ciągle można odkrywać nowe terytoria przy użyciu tzw. „niekonwencjonalnych” albo „rozszerzonych” sposobów gry.
Tak więc znów mikrokosmos świstów, szurnięć, oddechów, szumów, syknięć, generalnie dźwięków drobnych, jakby podlegających rozpadowi, kruszących się na jeszcze mniejsze. Mimo, że jest to nagranie koncertowe, to jego jakość jest bardzo dobra, mamy wrażenie bycia między tymi dźwiękami, możemy niemal ich dotykać, doświadczać z bliska. Często słyszymy zarówno samą czynność grania (np. dmuchanie w ustnik) jak i to, co zostało zagrane. Gdy zaś dokładnie się wsłuchamy, to również w cichych partiach, w tle, usłyszymy np. przejeżdżający samochód.
Do moich faworytów na płycie należą druga i czwarta kompozycja, w których pojawia się (jak przypuszczam) smyczkowana harfa. Brzmi to trochę tak, jakby Tony Conrad dozował swoje skrzypcowe drony, zwłaszcza w tracku numer dwa – mroczniejszym niż spokojna czwórka. Na początku piątego pojawiają się dźwięki, które są jak zagadka – czy nie zostało tu wplecione nagranie terenowe z ćwierkającymi ptakami w roli głównej? Pozostaje więc zastanawiać się, czy to już elektronika (obecna naprawdę subtelnie) czy jeszcze żywe instrumenty. Bez wątpienia „Hum” to wiele takich ciekawych momentów, które składają się na w pełni satysfakcjonującą całość.
2007







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy