Wpisz i kliknij enter

Eivind Aarset – nasza rozmowa

Powiedzieć o nim, że jest gitarzystą – mało. Powiedzieć, że jest jednym z najciekawszych obecnie norweskich muzyków jazzowych – nadal za mało. Eivind Aarset wciąż na nowo każe nam interpretować swoją muzykę, swoje dążenie do uzyskania nowych brzmień, emocji, efektów. Powiedzieć o nim, że jest gitarzystą – mało. Powiedzieć, że jest jednym z najciekawszych obecnie norweskich muzyków jazzowych – nadal za mało. Eivind Aarset wciąż na nowo każe nam interpretować swoją muzykę, swoje dążenie do uzyskania nowych brzmień, emocji, efektów. Najbardziej znany jest ze swej gry w zespole Nilsa Petera Molvara, ma jednak również na swym koncie całą masę innych projektów i kilka doskonałych, solowych albumów. Ostatni z nich – „Connected” – ukazał się dwa lata temu. Najnowszy ma się pojawić w tym roku. Z Eivindem Aarsetem rozmawia Wojtek Krasowski.

Na wstępie dziękuje za poświęcenie czasu na rozmowę. Nie wiem czy wiesz ale w Polsce masz spore grono „wyznawców”. Cofnijmy się do czasów jak byłeś dzieckiem. Co sprawiło że zacząłeś się interesować muzyką?

Zainteresowanie muzyką w moim życiu pojawiło się w okresie gdy miałem 11, może 12 lat. To wtedy po raz pierwszy usłyszałem Jimiego Hendrixa, wcześniej muzyka nie wywierała u mnie większych emocji. To dzięki niemu wkroczyłem do świata dźwięków. Z perspektywy czasu mogę śmiało stwierdzić, że to on miał największy wpływ na to, co teraz robię. U Hendrixa zaciekawiło mnie modulowanie dźwięku, brzmienia, tonów, rytmu. To wszystko zwróciło moją uwagę i bardzo mi kręciło.

Nagrywałeś płyty z wieloma znakomitościami z różnych regionów muzycznych. Kto szczególnie zapadł Ci w pamięć?

To bardzo trudne pytanie, ponieważ każdy z nich był inny i każdego sobie cenię na swój sposób. Nils Petter Molvar – jemu zawdzięczam chyba najwięcej. To on pomógł mi osiągnąć własne brzmienie. Pracowałem również z Marylin Mazur, Bugge Wesseltoftem, Jonem Hassellem, Dhafer Youssefem, Arve Hemriksenem i Bendik Hofsethem – jak już wspomniałem wcześniej, każdy z nich jest wyjątkowy.

W jaki sposób piszesz muzykę?

Sam proces tworzenia opiera się głównie na godzinach żmudnej pracy w studiu. Wypróbowuje całą masę efektów, aby natrafić na ten właściwy. Ogólnie wszystko kręci się wokół mojej gitary.

Jazzland Recordings – Twoja macierzysta wytwórnia. Pamiętasz jeszcze jak tam trafiłeś?

Byłem w niej od samego początku jej istnienia. Bugge wpadł na pomysł założenia wytwórni, która zrzeszać miała jazzmanów ze Skandynawii. Poprosił mnie i jeszcze paru znajomych czy nie zechcielibyśmy nagrywać dla takiego labelu. Dziś jestem mu za to bardzo wdzięczny. Bugge zawsze wierzył we mnie i pomagał przy podejmowaniu trudnych decyzji. Był ważną postacią w procesie powstawania moich płyt, jak i całej kariery.


Eivind Aarset Live from Kircheim

Jakiego używasz sprzętu do uzyskania swoich efektów?

Staram się zmieniać co jakiś czas mój sprzęt, ale faktycznie jest jeden specjalny zestaw, bez którego nie wychodzę na scenę. Mam tu na myśli: Dunlop crybaby wahwah, Boss dd5, Electroharmonix microsynth, roger Mayer Voodoo vibe, volume pedal, i e-bow. To podstawa mojej pracy.

Dhafer Youssef – wydaje mi się że, to osoba która zmieniła Twój pogląd na muzykę. Zgodzisz się ze mną?

Niestety nie 🙂 Sądzę, że Dhafer nie zmienił mojego podejścia do muzyki, i samego procesu tworzenia. Oczywiście grając z nim nieco zmieniłem swój styl, ale na pewno pozostałem sobą. Granie z Dhaferem wspominam jako coś niezapomnianego, jest niesamowitym muzykiem z niesamowitym bagażem pozytywnej energii.

Pracowałeś nawet z muzykami z Polski. Mam na myśli pracę nad albumem Jacka Kochana – New Expensive Head. Na płycie, oprócz Ciebie, można było spotkać takie znakomitości jak Cuong Vu czy Skerik. Jak wyglądał Twój wkład w powstawanie tej płyty?

Sprawa wygląda następująco, Jacek przesłał mi swoje próbki, zabrałem się za nie w swoim domowym studiu. Na pewno praca nad tym albumem była czymś nowym dla nas obojga i na pewno miała charakter dydaktyczny.

Czy słyszałeś cokolwiek o Power Trio czyli Możdżer, Danielsson i Fresco?

Hmm nic mi nie przychodzi do głowy. Rozumiem że to Twoja bezwzględna rekomendacja? (Śmiech)

Jak wygląda sytuacja z Twoim nowym solowym albumem?

Data wydania nowego albumu jest ustalona na wrzesień. Myślę, że to będzie moja najlepsza płyta (śmiech). Nowy album powstał w oparciu o testowane podczas koncertów eksperymenty z brzmieniem. Są to niemalże improwizacje ubrane w dość zaskakujące aranżacje. Jestem bardzo podekscytowany tym materiałem.

Jakiej obecnie słuchasz muzyki?

Obecnie do moimi ulubionych twórcami są m.in. The Books, Fennesz, Nels Cline, Erkan Ogur, Daniel Lanois, David Torn, Brian Eno, Tortoise, Arvo Pärt, Djavan Gasparian, Salif Keita, Murcof, Meshuggah, Michael Brook, Bill Frisell, niezmiennie również Jon Hassell i Miles Davis – szczególnie z lat 70.

Czym jest dla Ciebie muzyka?

Muzyką jest większą częścią mnie, to ona kieruje moim życie, moim czasem. Nagrania, podróże, studio, scena – muzyka jest mną. Jest sposobem wyrażania siebie, gdy zawodzą słowa.

Tak oto dotarliśmy do końca naszej rozmowy. Raz jeszcze dziękuje za miła rozmowę. Życzę powodzenia i do zobaczenia w Polsce.

Ja również dziękuję przede wszystkim za zainteresowanie. Dzięki!







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
MCH
MCH
14 lat temu

No w końcu ktoś zna, lubi i słucha Nels Cline a !!!
;]

Tomasz
Tomasz
14 lat temu

Jak zwykle Wojtas – profesjonalizm w każdym calu 🙂

Polecamy