Wpisz i kliknij enter

Ginormous – At Night, Under Artificial Light


Od ponad dekady Hymen Records konsekwentnie umacnia swoją pionierską pozycję na polu poszukującej elektroniki. Charakterystyczny znaczek na okładce gwarantuje wysoki poziom i tak jest również w przypadku „At Night, Under Artificial Light” – najświeższej pozycji w katalogu wytwórni i zarazem trzeciej płyty Bryana Konietzko vel Ginormous.
Ginormous – „Moon Canyon Welcomes You”

Konietzko pochodzi z Kalifornii i słychać to bardzo wyraźnie. Szkielet muzyki został zbudowany na wpadających w ucho, choć chwilami szorstkich melodiach oraz mocno zaznaczonym, zróżnicowanym rytmie, który rzadko przekracza 100 bpm. Instrumentalny hip-hop? Raczej glitch-hop, choć i to byłoby krzywdzące uproszczenie, bowiem Ginormous myli tropy, inkrustując kompozycje imponującą ilością sonicznych niuansów: niebiańskimi harmoniami, ambientowymi przestrzeniami gdzieś w tle, dźwiękami „żywych” instrumentów (m.in. gitara, banjo, perkusja), słabo wyczuwalnym industrialnym tętnem i solidną tkanką marki „IDM”. Robi to z iście chirurgiczną precyzją, nie pozwalając sobie na żaden błąd w sztuce.
Ginormous – „A Corridor Leading To A Modern Space”

Każdy z jedenastu utworów urzeka czymś innym, moimi faworytami są oniryczny „Moon Canyon Welcomes You”, porywający „A Corridor Leading To A Modern Space” i poprzedzający go „Blink In Blue”, podróż pinballowej kuli uderzającej o wszelkie możliwe przeszkody, z których każda uruchamia odrębne sample. Wszystko składa się na doskonale skrojoną całość o nieco orientalnym aromacie, zresztą Amerykanin perfekcyjnie panuje nad każdą drobiną dźwięku, dzięki czemu muzyka, mimo barokowego przepychu, nie ugina się pod własnym, przeciążonym stropem; jest tak lekka, że wręcz stworzona do słuchania w spalonym letnim żarem mieście, a nie tylko nocą, jak sugerowałby tytuł.
Ginormous – „Blink In Blue”

„At Night Under Artificial Light” przywodzi na myśl ostatnie dokonania DJ-a Shadowa czy edITa – z tą różnicą, że Ginormousowi udało się stworzyć wspaniałą atmosferę i uniknąć irytującego, zachowawczego „bałnsu”, którego ofiarą padli jego koledzy po fachu i zarazem nauczyciele. Wydaje się, że uczeń właśnie przerósł mistrzów. Magiczny album.
2008







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy