Wpisz i kliknij enter

susumu yokota – the boy and the tree


jedenasta płyta w ósmym roku muzycznej działalności susumu yokoty. na szczęście, w wypadku tego artysty jakość jak najbardziej idzie w parze z ilością, oto bowiem dostaliśmy kolejny świetny album yokoty – „boy and the tree” to rzecz intrygującą, wciągającą, po prostu warta uwagi. jednocześnie jest to muzyka wymagająca skupienia – aby poznać wszystkie jej smaki należy skoncentrować się tylko na niej, po prostu położyć się i słuchać. w zalewie coraz bardziej do siebie podobnych elektronicznych albumów yokota błyszczy własną niepowtarzalnością. dlaczego? muzyka „boy and the tree” jest przemyślana, konsekwentna i porywająca – to ambient umiejętnie skonstruowany, tworzony za pomocą elektronicznych pasaży, folkowych sampli (japońskie (?) pieśni, orientalne mantry i rytmy) i wszechogarniającej przestrzeni, przypominającej dokonania niejakiego stevea roacha (świetny „fairy link”) bądź future sound of london („secret garden”). „ta płyta jest mną, to jest mój sen, moja opowieść. na południu japonii jest yakushima, wyspa uznana za jedno z najbardziej pradawnych miejsc na świecie. występują tam obfite deszcze, są tam również drzewa mające dwa bądź trzy tysiące lat. to naprawdę tajemnicze miejsce. jest też film nazwany „mononokehime” reżyserowany przez hayao miyazki. scenariuszem jest sama natura, jest to więc coś żywego i ma wrażliwość dzikiego zwierzęcia. te dwie rzeczy, wyspa i film, miały na mnie duży wpływ podczas pracy nad „boy and the tree”. – mówi yokota. i każy kawałek mógłbym nazwać tajemniczym, pochodzącym z jakichś pradawnych i dzikich miejsc. warto się w tą muzykę „zapuścić”, zabierając ze sobą wyostrzony słuch i dziką wrażliwość. „the boy and the tree” jest bowiem jedną z najlepszych płyt ambient 2002 roku.
2002







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy