Wpisz i kliknij enter

Dj/Rupture and Andy Moore – Patches


Trudno wyobrazić sobie połączenie dalekowschodniego mistycyzmu, Timbalanda, noiseowej ściany dźwięku, śpiewów sardyńskich rybaków, londyńskich riddimów oraz ezoterycznej, zredukowanej do minimum post-postrockowej, gitarowej ornamentyki. A jednak – globalna ponowoczesna apokalipsa wchodzi w fazę plateau.

Duet James Clayton alias Dj/rupture i Andy Moor to klasyczny przykład potęgi przypadku. Ten pierwszy zrewolucjonizował turntablizm na tyle, że z równym zapałem angażowała go do współpracy zarówno Barcelońska Orkiestra Symfoniczna, jak i…Norah Jones, umieszczając Claytona swego czasu w koncertowym składzie. Drugi z filarów duetu rozwijał postpunkowe idee w The Ex, Dog Faced Hermans oraz Kletka Red.

Stworzony przez Claytona makrokosmos dźwięków roi się od potężnych dubstepowych i drumnbassowych łamańcowW końcu, mimo że wywodzący się z całkiem odmiennych środowisk, obaj spotkali się w studio, a wspólne sesje nagraniowe nie tylko określiły płaszczyznę porozumienia, lecz stały się także inspiracją trasy koncertowej po Europie, podczas której zarejestrowano piętnaście numerów znajdujących się na Patches. Znakomita ich część to stuprocentowe improwizacje.

Powstał świetny brzmieniowy miks Wschodu i Zachodu, Północy i Południa. Stworzony przez Claytona makrokosmos dźwięków roi się od potężnych dubstepowych i drumnbassowych łamańcow oraz flirtów z klasyką europejskiej muzyki współczesnej (Varese), amerykańskim popem (Diana Ross, Timbaland), afrykańskim, arabskim oraz dalekowschodnim ethno (śpiewy kenijskich Kipsigis).

Karkołomnych dźwiękowych fuzji dokonywanych niemal w każdej minucie przy pomocy gramofonów i samplera dopełnia gitara Moora. Precyzyjne, w nieskończoność zapętlane, surowe riffy bywają agresywne, motoryczne, wściekłe, łągodnie cichną lub wyłaniają się znikąd, by znowu przytłoczyć. Klarowne lub dziko przesterowane, nasuwają myśl o wychodzącej z dalekowschodnich filozofii ścieżce poszukiwań obu artystów, zahaczającej o minimal music, noise, ambient, ethno, kraut- czy postrock.

Surrealistyczne, porywające, wprawiające na przemian w euforię i zadumę dziełoTa właśnie surowa jak pień gitara Moora jako żywo rozwija najwspanialsze postrockowe eksperymenty sprzed dekady. Zderzona z proponowaną przez Claytona postmodernistyczną wizją kulturowej kondensacji, odkrywa nowy wymiar współistnienia biegunowo odległych od siebie estetyk, a jednocześnie podkreśla autonomię każdej ich składowej. Czy jest to Smashing Pumpkins, politycznie zaangażowana Tracy Chapman, nieszczęśliwa po rozstaniu Diana Ross, baunsujący Timbaland, zniekształcone po stokroć smyczki Ekkeharda Ehlersa, dubstep, hiphop, posttechno, harsh noise…”Patches” okazują się być nie tyle zabawą w „Jaka to melodia” dla wtajemniczonych, co zwieńczeniem pewnej dźwiękowej utopii – zjednoczeniem sztuki wysokiej i niskiej, wschodniej i zachodniej, przeznaczonej dla mas i koneserów, „starej” i „nowej”, hołubionej i zapomnianej, zaangażowanej i hedonistycznej.

Surrealistyczne, porywające, wprawiające na przemian w euforię i zadumę dzieło udowadniające, że prorokowany swego czasu „koniec historii” ciągle przesuwa się w nieokreśloną przyszłość. Tego generalnie oczekuję od awangardy sensu stricto – poczucia bezpieczeństwa, poczucia, że wszystko jeszcze przed nami. Zakończę tak, jak kończy się album. Brawami.

2009







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
rojas000
rojas000
12 lat temu

dzięki wielkie… kupiłem płytę… szkoda że są w Polsce tak drogie… świetna płyta… 5/5

m4p
m4p
12 lat temu

W polskich sklepach? Gdyby ten serwis miał się opierać na tym co ukazuje się na naszym rynku to nie miałby sensu 🙂

rojas000
rojas000
12 lat temu

gdzie można kupić tą płyte? Szukam w necie i albo jestem łoś albo nie widze jej w polskich sklepach proszę o pomoc bo słucham fragmętów na youtube a to jak lizanie loda przez szybe. mój adres rojas000@gmail.com

O
O
12 lat temu

znakomita recenzja, jedna z lepszych na nowej muzyce.

Piechu
Piechu
12 lat temu

Płyta genialna, obok której nie można przejść obojętnie. Dawno nie słyszałem albumu, na którym tak wiele się dzieje. Pyszotka ^^

paide
paide
12 lat temu

Zgadzam się, ta płyta to nie tylko kompilacja spod znaku „various artists mixed by…” ale wybitne wyjscie naprzeciw tej konwencji i rozbicie jej formy.

Polecamy