Ben Lukas Boysen – Mirage
Jarek Szczęsny:

Pokaz iluzji.

Siema Ziemia – Siema Ziemia
Jarek Szczęsny:

Dodatkowe skurcze mięśni.

Fluxion – Perspectives
Paweł Gzyl:

Nostalgia po grecku.

Lawrence English – Lassitude
Jarek Szczęsny:

Doskonała pustka.

Elysia Crampton – ORCORARA 2010
Jarek Szczęsny:

Niepowstrzymana losowość.

Kaitlyn Aurelia Smith – The Mosaic of Transformation
Jarek Szczęsny:

Cały zestaw radosnych nastrojów.

Phillip Sollman – Monophonie
Paweł Gzyl:

Muzyczna maszyneria.

Vladislav Delay & Sly Dunbar & Robbie Shakespeare – 500-Push-Up
Paweł Gzyl:

„Rakka” uzupełniona o dubowy puls.

Zguba – Pomór
Jarek Szczęsny:

Nieustający marsz kostuchy.

Richu M – House Of The Vaporising Sun
Bartek Woynicz:

Ten tytuł mówi wszystko.

Maenad Veyl – Reassessment
Paweł Gzyl:

Muzyka z sali operacyjnej.

Flaner Klespoza – Wędrówka po lesie, w którym mieszkają bogowie i rosną wszechświaty
Jarek Szczęsny:

Spójna opowieść.

The Advent – Life Cycles
Paweł Gzyl:

Futurystyczne electro w oldskulowym stylu.

Field Works – Ultrasonic
Jarek Szczęsny:

Nietoperze jako podstawa twórcza.



The Orb – Baghdad Batteries


Alex Paterson dorobił się już tylu nagrań, że na każdej nowej płycie swego projektu The Orb może odwoływać się do zupełnie odmiennych jego dokonań z przeszłości. Oto ubiegłoroczny album „The Dream”, zrealizowany z Youthem i Timem Branem, był nawiązaniem do bardziej piosenkowego i tanecznego oblicza formacji, a najnowszy – „Bagdad Batteries”, nagrany z Thomasem Fehlmannem, przynosi muzykę przywołującą wspomnienie ambientowych eksperymentów zespołu.

Krążek powstał na zamówienie londyńskiej wytwórni Malicious Damage, aby dopełnić opublikowaną przezeń trylogię „Orbsessions Volume I – III”. O ile jednak dwie pierwsze płyty z cyklu zawierały nagrania archiwalne, tak ta najnowsza przynosi wyłącznie utwory premierowe. Większość z nich trafiła również do filmu – na ścieżkę dźwiękową obrazu zatytułowanego „Plastic Planet”, a zrealizowanego przez austriackiego reżysera Wernera Boote`a.

Album rozpoczyna się w świetnym stylu – „Styrofoam Meltdown” eksploduje głębokim techno wpisanym w przewalające się fale zaszumionych dźwięków, niczym pamiętny „O.O.B.E.” ze słynnego krążka „UFOrb”. Potem dostajemy solidną porcję kosmicznego ambientu. W „Chocolate Fingers” mechaniczne uderzenia mocnego bitu niosą przestrzenne partie klawiszy, które w „Baghdad Batteries” ustępują miejsca melodyjnemu motywowi wygrywanemu na marimbie, zamieniającemu się ostatecznie w shoegaze`ową partię gitary rodem z Cocteau Twins w „Raven`s Reprise”. Wszystko to zanurzone jest oczywiście w studyjnych pogłosach, uzupełnione wibrującymi samplami głosów i instrumentów, podszyte syntetycznymi chórami.

„Dolly Unit” znów rozbrzmiewa głębokim pulsem deep techno. Organiczne partie syntezatorów uzupełnia tu fragment bluesowej zagrywki na gitarze, nadając całości klimat egzystencjalnego smutku. Radośniejsze nuty wnosi „Super Soakers” – pomysłowo wykorzystujący klasyczny rytm jamajskiego rock steady. Rwane akordy zatopione w pastelowych pasażach klawiszy ustępują jednak z czasem miejsca plemiennym perkusjonaliom w utworze „Suburban Smog”. To znowu galopujące deep techno, atakujące agresywnymi akordami sonicznych syntezatorów, łagodzonymi przez niebiańskie śpiewy, wydobywające się zza oldskulowych klawiszy w stylu Hawkwind.

Końcówka płyty odmierzana jest kolejnymi porcjami ambientowych eksperymentów. Najpierw dostajemy „Orban Tumbleweed” – pustynny dub ze świdrującą partią organów Hammonda, a potem „Peebles” – subtelną miniaturę skupioną na dźwiękach uspokajającej harfy. „Woodlarking” i „OOPA” to typowe dla wczesnych produkcji The Orb preparacje fantazyjnie posklejanych sampli. Egzotyczne głosy, śpiewy i dźwięki mieszają się tu z rozlanymi pasażami klawiszy i psychodelicznymi efektami – tak jakby czas zatrzymał się dla Patersona i Fehlmanna podczas nagrywania „Pomme Firtz” czy „Orbus Terrarum”.

Ci, których rozczarował zbyt gładki i melodyjny „The Dream”, powinni polubić „Baghdad Batteries”. Nagrania z albumu wyraźnie nawiązują do najlepszego okresu z działalności The Orb, przypadającego na połowę minionej dekady. Choć może nie są tak samo gęste, abstrakcyjne i epickie, to mają ten sam klimat, podobne brzmienie i identyczny tchnienie muzycznego szaleństwa.

www.maliciousdamage.co.uk

www.myspace.com/maliciousdamage79

www.theorb.com

www.myspace.com/orbisms
Malicious Damage 2009

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.