Emptyset – Blossoms
Paweł Gzyl:

Producenci z Bristolu wkraczają na nowe terytoria.

Nagrobki – Pod Ziemią
Jarek Szczęsny:

Poważni jak śmierć.

LDY OSC – sōt
Paweł Gzyl:

Click & cuts na nowo.

Nick Cave and the Bad Seeds – Ghosteen
Jarek Szczęsny:

Pomnik żałoby.

Pablo Mateo – Weird Reflections Beyond The Sky
Paweł Gzyl:

Techno do tańca.

Danny Brown – uknowhatimsayin¿
Jarek Szczęsny:

Gorączkowe wizje rapera.

9t Antiope – Grimace
Jarek Szczęsny:

Mikrus.

Malin Genie – Anthropomorphic Sympathy
Paweł Gzyl:

Stylowe electro i IDM w duchu lat 90.

Telefon Tel Aviv – Dreams Are Not Enough
Mateusz Piżyński:

Gdy w Tel Avivie zgaśnie światło…

Philipp Gorbachev – Kolokol
Paweł Gzyl:

Prawosławie i elektronika.

BNNT is Jerusalem in My Heart – Multiversion #4
Jarek Szczęsny:

Część czwarta.

rRoxymore – Face To Phase
Paweł Gzyl:

Introwertyczne bity.

The Big YES! – The Big YES!
Łukasz Komła:

Free jazzowy wybuch!

HTRK – Venus In Leo
Maciej Kaczmarski:

Miłość w czasach zarazy.



Mount Fuji Doomjazz Corporation, the – Succubus

01 The Sexy Midnight Torture Show

Kolejna noc, która w wielopiętrowym biurowcu opuszczonym już przez pracowników rozsiać potrafi tylko światełka błędnych ogników, wydających się być nie na miejscu pośród przemyślanie ulokowanych elementów hipernowoczesnego, odhumanizowanego wystroju. W automacie z colą, który objął już wartę nad tą nocą, nikłe odbicia jarzeniówek przestawionych na oszczędną fazę podrygują lekko, mamiąc wzrok, jak gdyby zza plastikowej przesłony przezierało życie mikroskopijnego, pełnego drogich samochodów miasta, nie tylko zroszone sztucznym mrozem pojemniki na płyny.

02 Erotic Love Queen
Kolejny błędny ognik – ostatnia na tym piętrze zapalona lampka na biurko. Jej blask zwielokrotniony, ruchliwy, hipnotyzujący, odbija się bladobiałą wędrującą plamką w powierzchni gładkich, czarnych biurowych szpilek. Błądzą po miękkim dywanie, zapadają się w nim naciskane słodkim ciężarem. Żeby zrobić karmel należy spalić cukier, więc kieruję pytający wzrok ku trasie jej wędrówki.

03 Strange Dreams
Mimo późnej pory jest w świetnej formie. W pełnej dolnej wardze błądzi kolejne odbicie lampki na biurku. Lśni zapraszająco, łudząc i wirując ze słowami jak wiatr z papierkami po lodach, obiecując smak czerniejącej, dojrzałej czereśni magazynującej tuż pod skórką, w albedo, ożywcze krople chłodnej wody, która od dawna nie widziała światła.

04 Castles by the Sea
Już wiem. Długopis. Podnoszę go dla niej. Chłodna, połyskliwa, sfabrykowana stal parkera. Nie mogę się oprzeć i od powierzchni puszystego dywanu, przez czarne lodowiska tych szpilek, sunę długopisem aż przez łydkę z mimowolnie drżącym mięśniem, po materiale spódniczki, dopóki nie spotykam zaskoczonego wzroku.

05 Admirals Game
Być może to za szybko, jednakże bez uchybień, jakby po to był skonstruowany, niczym łunochód pionowego startu wpasowujący się w powierzchnię obcej planety, którą obserwowaliśmy od dekad, długopis odnajduje swój schludny dom w jej dłoni. Przelewa się z mojej do jej jak słupek rtęci. Nie można go pohamować. Wybucha. Przestraszone szpaki opuszczają drzewo i czereśnie są moje. Wpijam się w nie.

06 The Morning After
Kolejny etap trwa wieki. Całe millennia pierwotnego ciepła, w którym lęgły się pierwsze motyle i ćmy. Proces powtórzony akurat tutaj, w tym bezdusznym biurowcu, na 845 piętrze magazynu anonimowych korporacji. Usta dzielą się oddechem, pożądaniem, jedynym w swoim rodzaju napięciem, które niesie ulgę.

07 Perverted Pleasure Party
Zanim znajdzie czas na reakcję obracam ją do lustra i przesuwam palce wśród włosów. Przesypują mi się przez palce jak miód – lejącymi się, gładkimi pasmami. Kolejne błędne ogniki, rozprószone tym razem jak punkciki setek ognisk płonących w sercu nieodkrytego kontynentu oglądanego ostrożnie z oceanu. Zaciskam palce i pociągam lekko ku sobie. Odchyla głowę zmuszona oprzeć ją o moje ramię. Obnaża szyję, którą całuję powoli, liżę ją, sycąc się tą chwilą.

08 A Bad Trip
Przesuwam język wzdłuż szyi, do ucha, przygryzam je lekko. Bezwiednie przeciągam zębami po jej kolczyku, pociągam za niego. Delikatny ból wyrywa westchnienie, które natychmiast się koi rozciągając usta w lekkim uśmiechu: chcesz więcej.

09 A Place For Fantasie
A więc ok. Bardzo dobrze. Pojedynczy guzik odpada i zatacza parę kół po podłodze. Nie ma czasu ułożyć się bezpiecznie, w poziomej pozycji snu, gdy już przykrywa go miękka pierzyna jej marynarki, który spada gdzieś z góry, z tego, co powszechna wiedza definiuje w tej chwili jako niebo.

10 Murder Amongst Mannequin
Przygryzam jej bark, jej ramię, czując jak skóra ledwo zauważalnie ugina się pod moim dotykiem. Zaciskiem dłonie na jej piersiach. Popatruje w lustro sięgając w tył, żeby w końcu móc mnie też dotknąć. Ramiączka stanika wędrują w dół, drażniąc rozespaną dniem pracy skórę ramion i moje nerwy.

11 Fleeing the Scene, 12 Deadly Rehearsals, 13 Faustine
Jeszcze trzy długie długie akty, ale musicie już zejść z widowni, sorry. Nie ma pewności, że jesteście pełnoletni, a ja, jak się domyślacie, nie mam ochoty opuszczać tego miejsca i tego czasu dla więzienia. Poszukajcie demoralizacji gdzie indziej albo módlcie się, żeby przyjechała zagrać koncert. Sio, dzieciaki, już.

Ad Noiseam, 2009

 

 

Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

1 Komentarz

  1. raskain

    jedno z lepszych alter ego zespolu, genialnie twarda podróż

  2. fsol69

    o w mordę …genialne

  3. F.

    ale właśnie planuję takie credo dla debiutu swego, że ta krucha wrażliwość raczkowała w drapieżnej dziczy. nota od wydawcy z tyłu o tym napomknie, ja w wywiadzie dla Lampy to rozwinę oczywiście, więc zdejm maskę twardziela i przyznaj, że rozumiesz koncept

  4. 99vadim

    jeśli ma być tomik to może lepiej jakieś teksty na wieczór autorski zachować a nie tak pozostawiać na pastwę dziczy cyberprzestrzeni?

  5. F.

    ogółem w tym roku dostaję co jakiś czas płytę, która spełnia marzenia i to jedna z nich, ale jeszcze lepiej byłoby gdyby skondensowali całość doznania do 40 minut, bo kiedy przerywają rzeź to tylko po to, żeby na nowo jej szukać, wzniecać, a nie zawsze udaje się takie samo napięcie przywrócić @ 99vadim: o, ale czemu 🙁 nie podeszły ci szpaki? pisz, bo planuję wydać tomik, pozdr

  6. 99vadim

    -1 za licencia poetica autora recenzji

  7. paide

    płyta jest genialna.cios prosto w serce od pierwszych dźwięków. idealizacja plus ubóstwienie. jak na razie ląduje w pierwszej piątce w moim tegorocznym zestawieniu. czekam jeszcze tylko na nowego Sylviana i Frosta i mam już gotowy skład na podsumowanie.