Wpisz i kliknij enter

Krzysztof Orluk – Blurred Reflection


Krzysztof Orluk to nikt inny jak More, który przed dwoma laty zadebiutował dobrze przyjętym albumem „End Of The Music”. Pochodzącemu ze Śląska twórcy zdaje się przyświecać zasada DIY, ponieważ wszystko składa sam w zaciszu domowego mini-studia. Orluk przyznaje się do fascynacji Williamem Basinskim i Biosphere, co na pewno nie stanowi złych wzorców. Od Basinskiego odróżnia go jednak brak patosu, zaś od Geira Jenssena – nieco lżejsza, acz równie gęsta atmosfera.

Wydaną przez holenderski label Databloem płytę „Blurred Reflection” wypełnia ambient – dość stanardowy, ale mimo to urzekający i wciągający. Autor nurza swoją oniryczną muzykę w brzmieniu lo-fi, dorzuca sample z pokrytych patyną winyli i okrasza całość field recordingiem, więc oprócz padów i wirtualnych instrumentów (m.in. fortepian i gitara) słychać tu także szumiącą wodę, ćwierkające ptaki czy dźwięki, które mógłby wydawać na przykład wiekowy tramwaj jadący przez centrum Katowic. Zgodnie z tytułem, wszystko jest należycie rozmyte i senne, ale nie usypiające. Spośród jedenastu utworów, największe wrażenie robią „Miniature” i „Overthesky (Bright Sphere)”, w których Krzysztof wspiął się na wyżyny w dziedzinie tak zwanego „kreowania klimatu”.

„Blurred Reflection” kontynuuje najlepsze polskie tradycje ambientowe, lokując się gdzieś pomiędzy twórczością Kryptona i Tomasza Bednarczyka (notabene rówieśnicy Orluka). To bardzo podobna wrażliwość, zbliżone środki wyrazu i równie czysta przyjemność z obcowania z muzyką.
Databloem, 2009







Jest nas ponad 16 000 na Facebooku:


2 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Polecamy