Emptyset – Blossoms
Paweł Gzyl:

Producenci z Bristolu wkraczają na nowe terytoria.

Nagrobki – Pod Ziemią
Jarek Szczęsny:

Poważni jak śmierć.

LDY OSC – sōt
Paweł Gzyl:

Click & cuts na nowo.

Nick Cave and the Bad Seeds – Ghosteen
Jarek Szczęsny:

Pomnik żałoby.

Pablo Mateo – Weird Reflections Beyond The Sky
Paweł Gzyl:

Techno do tańca.

Danny Brown – uknowhatimsayin¿
Jarek Szczęsny:

Gorączkowe wizje rapera.

9t Antiope – Grimace
Jarek Szczęsny:

Mikrus.

Malin Genie – Anthropomorphic Sympathy
Paweł Gzyl:

Stylowe electro i IDM w duchu lat 90.

Telefon Tel Aviv – Dreams Are Not Enough
Mateusz Piżyński:

Gdy w Tel Avivie zgaśnie światło…

Philipp Gorbachev – Kolokol
Paweł Gzyl:

Prawosławie i elektronika.

BNNT is Jerusalem in My Heart – Multiversion #4
Jarek Szczęsny:

Część czwarta.

rRoxymore – Face To Phase
Paweł Gzyl:

Introwertyczne bity.

The Big YES! – The Big YES!
Łukasz Komła:

Free jazzowy wybuch!

HTRK – Venus In Leo
Maciej Kaczmarski:

Miłość w czasach zarazy.



Atlas Sound – Logos


I. 1) Nie mam pojęcia co niby napisać o nowym Atlas Sound. Przed chwilą obejrzałem CSI Miami. 2) Powinienem oprzeć się na CSI Miami, żeby napisać coś o Atlas Sound. 3) Kiedy sprawca ucieka z miejsca zbrodni i pozostaje nieuchwytny, ale znamy jego dane, jedyne, co można zrobić i jednocześnie nie wchodzić w drogę informatorom i SWAT, to research. 4) Kiedy wpisze się „Atlas Sound Logos” w Google wyskakuje 1,990,000 odpowiedzi (stan na Wszystkich Świętych 2009). 5) Wśród 10 klikniętych linków, każdy autor tekstu o „Logos” już w pierwszym akapicie próbował się odnieść do „Let the Blind…” („o jezu, ale jak bardzo druga płyta to diametralnie odmienna strona osobowości Coxa”) i podkreślał udział w płycie Laetitii Sadier i Noah Lennoxa.

II. Gdybym nie był sobą pewnie zrobiłbym to samo, bo na podstawowym poziomie to przecież wszystko prawda: rzeczywiście jest jakoś inaczej, rzeczywiście są goście i są nimi wokalistka Stereolab i Panda Bear. Ale jeśli tak często powtarza się pewien schemat w recenzjach to po co dokładać do niego jeszcze jedną? Lepiej chyba zastanowić się nad samym schematem, skoro już zaistniał. No więc zdaje się, że schemat ten oparty jest na recenzenckiej retoryce mającej pokryć fakt, że niewiele się z tej płyty pamięta (a kiedy trzeba napisać cokolwiek bardziej jednak pomaga sztampa niż skleroza), ponieważ większość jej konceptów jest na wodzie pisana i oparta raczej na szkicowym materiale intelektualnym przeznaczonym na przyszłe poważne sesje. Facet, jakkolwiek sympatycznym się wydaje, jakkolwiek nagrał naprawdę liczący się debiut, na sofomorze przedstawia się niestety dosyć miałko. W trakcie samego odsłuchu można wskazać solidne fragmenty, ale właśnie: w trakcie samego odsłuchu. Trudno napisać niesztampową recenzję „Logos”, bo fizycznie mało prawdopodobnym jest cokolwiek z niego spamiętać. Stwierdzam to na podstawie własnych odczuć i przejrzanych recenzji w różnych językach.

III. Kiedy Dominika Kujawka na tym tutaj serwisie pisała o „Let the Blind…” interpretowała ten album. Czynność deszyfracji zachodziła i miała sens. W przypadku „Logos” raczej by się to nie sprawdziło. Znów sięgając po Internet: gdzieś tam w jego przepastnej otchłani angolski hipsterek wyraża zachwyt, że Cox wygarnął z bloga co bardziej obiecujące z publikowanych nań ścinków i zsypał je na cd. No dokładnie. Bezkompromisowy typ. Komponuje jednym palcem i daje nam nowego cd-ra, a przy tym jeszcze masa innych projektów, które bez niego by się nie obeszły. Facet pokonuje na naszych oczach ograniczenia własnego chorego organizmu. Jasne, tyle że na „Let the Blind…” pokonał coś, co odbiorcę NAPRAWDĘ powinno obchodzić – ograniczenia formalne stojące na drodze ekspresji i utrwaleniu żądanych treści. Na „Logos” tego konkretnego, jedynie ważnego dla odbiorcy, przełamania granic zabrakło i w efekcie nie tylko nie ma czego interpretować, ale w sumie nawet o czym myśleć. Jedyne wyjście to czerpać przyjemność z „tu i teraz” odsłuchu. Trochę mało (+ spadek poziomu liryków, np. budzący politowanie slogan „No one wants to die alone”, po storytellingach z debiutu = sic!). I a propos: „Walkabout”, ten wielki hit, w którym udziela się Panda, to naprawdę najsłabszy z wielkich hitów tego roku i jeśli już mamy szukać na „Logos” czegoś wielkiego to niech to będzie „Criminals”.

IV. Dobra rzecz związana z robieniem researchu jest taka, że człowiek przestaje dedukować. Może spokojnie sobie pisać i za dużo nie myśleć. Na przykład taki kawałek wywiadu z Coxem zamieszczonego na Stereogum:

„My last album was a bedroom laptop type thing. Very introverted. Logos is an album that was recorded all over the world. Its not about me. (…) The lyrics are not autobiographical. The view is a lot more panoramic and less close-up. I became bored with introspection. This was also the case Deerhunters Microcastle LP, which was written during the same period … Its a collection of songs. There is no „filler.” There are little scrapbook details everywhere.”

albo

„Almost everything you hear on the album is a first take. This makes it almost like a ’live album’ where a band sets up in a studio and just rolls tape. There are songs on here I don’t even remember recording.”

V. Powyższe cytaty przemawiają jedynie za tym, że mamy do czynienia z bezpretensjonalnym, prawdomównym artystą. To już sprawa odbiorców czy zmoczą się nad wszechmocą człowieka zdolnego wypuścić jako album swój muzyczny brudnopis. Ja się nie moczę. „Logos” to średniacka płyta, nawet bez powyżej przedstawionych wypowiedzi, sprawiająca wrażenie chaotycznej i przypadkowej. Pozostają miłe utwory, które można z powodzeniem otagować jako dream-pop/bedroom pop/ambient/coś tam. Niekiedy wypływają melodie o niesamowitym potencjale kamieni węgielnych potencjalnych lepiej przemyślanych aranżacji. Dla fanów Coxa, dla miłośników miękkiego, marudnego soundu – jak znalazł, a może i pozycja roku, niech tam, bo sympatia do „twórcy zrodzonego z przeszkód” to połowa wszystkich wysokich not dla „Logos”. Ale poświęcając trochę czasu na przemyślenie spraw, można też dojść do mojej opcji i przyznać otwarcie: cała jej ewentualna trafność nie pochodzi tylko i wyłącznie z tego, że to ja ją zaproponowałem. Po prostu coś jest na rzeczy.
Kranky, 2009

 

 

Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarzy 27

  1. blind_librarian

    Właściwie to nigdy się chyba nie skusiłem na płytę polecana przez kogokolwiek w serwisie, ale recenzje Filipa są jedynymi, przy których się nie zasypia na etapie pierwszego zdania – przy całym szacunku do reszty piszących recenzje typu chronologia, wartości, technikalia, to może napisać średnio zardzewiały automat do generowania przypadkowych haseł związanych z danym gatunkiem muzyki. Tu przynajmniej jest co poczytać, nawet jeśli płyty są nieciekawe. Plus, zawsze miło, że komuś bez wierszówki chce się wyjść poza nudny do obrzygania schemat.

    Howgh

  2. cukierr

    ..i ja wstawiłem swoja cyferkę i ja ostatecznie przyłączyłem się do dyskusji..nikogo nie podejrzewam o umyślny hejtering choć to czasem aż nazbyt oczywiste..bez osobistych podjazdów do nikogo..nie jestem fanem Filipowego pisania;a o płycie wiem tylko tyle ile wynosi średnia naszych ocen..powinienem byc zadowolony, albo lepiej; powinno mi to wszystko byc obojętne..jakos tym razem sie nie udało..pozdrawiam na słodko

  3. laudia

    Eee no, z calym szacunkiem, ale troche pieprzysz cukier (choc kumam uczucie, bo nie raz mnie mierzilo to i owo), ale : ponizej są wpisy góra – x – tu państwo sobie wstawią cyferkę wg wlasnego uznania 🙂 – osób ktore pasowalyby do Twojego „ale”. Slowa pozostalych staną się bardziej czytelne, jesli odrzucisz podejrzenie o hejterstwo, odczarujesz je z obecnej mody na sarkazm. peace człowieku o słodkim niku ;)) Życzę wszystkim udanego weekendu nie tylko muzycznie. Aha Atlas Sound duzo mi mowi … z nazwy, ale teraz to już na bank musze sprawdzic.

  4. cukierr

    ..i całość mocno męcząca ; płyta, recenzja jak i całe zamieszanie wokół..bez urazy ale nie bardzo rozumiem..regularnie zapętla się „tu” jakaś spirala frustracji, złości, pretensji która niczemu nie służy; i ostatecznie staje się coraz bardziej nieczytelna..

  5. F.

    @ryba, dawaj te recki, z których ciągnę pomysły, mitomanie @goldfiner: nie, mam trochę czasu, więc staram się być miły i wyjaśniać konkretne wątpliwości. czy to nie zabawne, że ciągle używasz wołacza? miłego dnia, przyjaciele :*

  6. laudia

    F., dz. za odp. Nie miałam zastrzeżeń co do punktowania braków. cały ten zgiełk wyniknął pewnie stąd, że esli masz wymyslonego odbiorcę, to tym razem siedzial na innym pietrze niz ja. i nie tylko, widocznie. 😉 na zdrowie.

  7. ryba16

    mowilem, ze megaloman

  8. Goldfinger

    Filipie, czy to nie zabawne, ze juz ktorys raz musisz w komentarzach pod swoja recenzja wyjaniac o co Ci w niej chodzilo?

  9. F.

    @all: do tematu jaki cel ma recenzja i jak powinna wyglądać raczej nie wracam po tym jak ktoś tutaj utożsamił z pełną powagą efekty działania percepcji (doznania) z porcys. cieszy jednak, że snujecie na ten temat refleksje. może pasjonaci założą jakiś wątek i ja chętnie podyskutuję jakby co, bo tak to szkoda czasu.

    @laudia: tak, to rzeczywiście *raczej* esej (z wyraźnym elementem oceny), ale niekoniecznie o MOIM warsztacie. Poczytaj polskie recki AS – wszystkie są odpisywane jedna od drugiej i wszystkie pozytywne, bo recenzenci lubią się podczepić pod zjednującego sympatię artystę i chwalić go, żeby zyskać więcej opacznie rozumianego credibility. Napisałem tekst o tezie zupełnie do nich przeciwnej, akcentując, że a) wiele ocen Logos jest niewiarygodnych, b) sam artysta nie traktuje albumu tak poważnie jakby chcieli recenzenci, na co dowodem przytoczone wypowiedzi Coxa. Takie działanie obnażające schematy odbiorcze danej płyty uważam za równie ważne dla serwisu jak funkcja czysto informacyjna (kto nie słyszał o Atlas Sound? kto chce chronologii Atlas Sound? serio). Dalej: to o czym się nie pisze i czego brak 100x się podkreśla jest tak samo ważną informacją jak to, o czym się pisze i czego obecność
    podkreśla się 100x. Dalej: większość moich tekstów próbuje imitować poniekąd ogólny klimat płyty. Po prostu więcej na Logos niczego niż czegoś. W porównaniu z debiutem jest brudnopisem i nie ma tam wiele więcej ponad to, o czym rzetelnie wspominam: Panda, Sadier, masa sympatii, jakiś tam bedroom-popik. Może trochę na wyrost uznałem, że większość będzie miała jakieś zdanie o debiucie i czytając o Logos będzie w stanie porównać sobie wirtualnie oba te albumy i zdecydować czy jednak samemu posłuchać czy machnąć ręką. Z drugiej strony pod moim tekstem jest link do recki debiutu – chwila i mamy porównanie.

    @ryba: no tym, że czytam to mnie raczej nie zawstydzisz, więc daj link do recenzji (obojętnie w jakim języku), z której coś zerżnąłem; tylko daj mi fory i nie wymieniaj spójników ani nazw własnych, bo się nie wygrzebię

  10. Goldfinger

    Teksty pisane w takim stylu jak powyzej, pasuja do autorskiego bloga. Szalasek taki prowadzi i tam maja dobre miesjce, mowiac wiecej o kompleksach i obsesjach jego autora niz o zawartosci recenzowanych plyt. Ale w serwisie muzycznym, sa troche bez sensu. Tutaj czytelnik potrzebuje rzetelnej informacji, a nie (pseudo?) erudycjnych popisow. Moze wiec Filipie sprobowalbys napisac „normalna” recenzje? Ciekawe czy dalbys rade?

  11. laudia

    Na drugi raz jak bede miala pytanie do autora, to wyślę prajwa do Filipa. Ryba, przesadzasz i to zdecydowanie. W ogole nie bierzesz pod uwagę czegoś takiego jak rzecz gustu – może Ci się styl nie podobać, ale tu nie ma miejsca na wartosciowanie – teksty kasi są do dupy, a janek piszę bardzo cool. poza tym Twoje zarzuty są metne chocby dlatego, że uogólniają, hehe. Ja zapytalam o konkretną kwestię przy konkretnym tekscie. jest roznica? jest. Ja pierdzielę, już się nigdy nie odezwę. Sorry Filip :] co złego to nie ja, to oni, testosteroni :]

  12. ryba16

    zreszta co ja sie tu produkuje, koles sam sie przyznal ze czyta recenzje plyt zanim sam o nich napisze!!! to o czym tu jeszcze mowic? :)))

  13. ryba16

    dobra zeby nie bylo ze tak atakuje bezpodstawnie: laudia, przesadzam? to przeczytaj ktorykolwiek z tekstow szalaska – o muzyce jakies 5 w porywach do 15% procent (i to tez w sposob zrozumialy chyba glownie dla autora), a reszta to jakies osobiste skojarzenia, historyjki i popisywanie sie umiejetnoscia konstrukcji zdan podrzednie zlozonych. pan szalasek wydaje sie byc typowym przykladem klasowego prymusa, na ktorego swoje ambicje przelala niespelniona polonistka pani irenka i ktora wmowila mu , jaki to ejst genialny i powinien pisac dalej. a to przeciez czysta grafomania, naprawde wystarczy przeczytac kilka tekstow tego pana i jego komentarzy pod nimi (swieta krowa, ktora nie przyjmuje krytyki). mozna sie z nich dowiedziec co pan szalasek mial ogladac w tv, co jadl na sniadanie, kogo w tramwaju widzial, a o muzyce najmniej. najlepiej w serwisie pisza wg mnie panowie gzyl i kaczmarski – jasno, przejrzyscie, krotko i na temat, a nie jakies wkrety i jezykowe baloniki (w sensie, ze puste w srodku). pan szalasek ze swoja grafomania i doborem plyt rockowo-indie-gownianych naprawde pasuje lepiej gdzie indziej ale nie tu. to tyle, rybka

  14. K0$+3k

    Tadam, fanfary, kurtyna opada…rozejdzcie się do domów.
    Dlaczego tak interesujecie się autorem i jego rzekomą fuzją do Porcysa(swoją drogą cóż to musi być za demiurgiczny twór skoro tyle się o nim się mówi na łamach forum?),czy też bełkotliwym stylem pisania?Niech sobie chłopak pisze,robi to z własnej nie przymuszonej woli i nie żąda za to wynagrodzenia,nie mówie tu o ochłapach w postaci wejściówek na jakiś avangardowy koncert super niszowego zespołu którego największym osiągnięciem jest iż solista posiada trzy sutki,lub jedno jajo.
    Wracając do wątku,jeżeli wchodze na stronę poświęconą muzyce to automatycznie chciałbym dowiedzieć się czegos o chronologii zespołu o którym przyszło mi czytać,tudzież jakichkolwiek merytorycznych informacjach związanych z nową płytą.Tak więc odczucia subiektywne radził bym zostawić dla siebie,bo raczej nie interesuje mnie w tym momencie(czytania) to że płyty nie da się słuchać w autobusie,albo to że pizdy i święcą cyckami,albo że pizdy i się na mnie nie patrzą.Zamiast chłostania się gierkami słownymi,lepiej skupić się na krytyce albumu,próby liryczne dobrze sprawdzają się jedynie w kwartaliku młodego poety.Reasumując,lepiej jest chyba napisać o kilka zdań mniej,niż pozniej słuchać narzekań że się przez tekst trzeba przedzierać z maczetą;).

  15. MATT669

    co do tego, gdzie są buce, to ja od pewnego czasu wręcz przeciwne wrażenie odnoszę…

  16. ryba16

    do buców z porcysa to on pasuje jak ulał…

  17. MATT669

    i gdzieś widziałem, że na filipka esz. już sobie zęby porcys ostrzy, a wy tu wybrzydzacie… 😉

  18. laudia

    ęę, sorry, to włąsnie ten tekst mialam na mysli, matt, ktory cytujesz :] jaka gustowna zbieżność… :]

  19. laudia

    ta ala kwarnik w autobusie też była niezła.

  20. MATT669

    ja tam recenzje pana filipa fight!suzan szałaska bardzo lubię, chociaż czasem biorę je na dwa, albo i więcej razy:) polecam również bloga http://fightsuzan.blogspot.com/ , no przecież taki cytat z recenzji ostatniego fuck buttons: „Na przedostatnim wsiadają krzywe dziewczynki i zaczynają puszczać na całą pizdę dzwonki, które za laskę w kiblu ściągnął im sponsor? Zgryzota przy zerze pożądania, taki to tramwaj. Durna pinda parę metrów dalej, która wygląda jakby mogła cię zrozumieć nie raczy spojrzeć w twoją stronę i po chwili zaczynasz rozumieć, że cały ten burdel właściwie jej nie przeszkadza. Jest jedną z nich. Świat Bóg pomazał czerwonym markerem etc.” jest mistrzowski.
    pan szałasek jest również członkiem zespołu grającego bardzo ładne piosenki – enchanted hunters – http://www.myspace.com/enchantedhunters

  21. laudia

    Przesadzasz, rybka.

  22. ryba16

    bo szalasek to megaloman i kazda recenzje traktuje jako pretekst do swojej grafomanii!!!!

  23. laudia

    Normalnie nie krytykuję tekstów, ale tym razem nie mogę pozbyć się 1 pytania z głowy: po co Filipie piszesz esej (bo bardziej przypomina to esej niż recenzję) na temat swojego warsztatu jako recenzenta, a o samej płycie jakieś pasujące do wszystkiego i niczego ogólniki? Po cholerę przez 5 akapitów tłumaczyć, że nie ma się nic do powiedzenia na temat samej muzyki? poza „otagować jako dream-pop/bedroom pop/ambient/coś tam” i paroma innymi linijkami, nie więcej! Wiem wiem, najłatwiej odpisać „to napisz se sama”, tylko że jako czytelnik wolałabym dowiedzieć się czegoś… . Lubię Twoje teksty za postrzeloną wyobraźnię, tym razem jednak nie trafiłeś :] & pozdro.

  24. gida

    McFly
    Haha, zrobiłeś mój dzień, stary. Od kolesi, którzy piszą sobie tu za friko w wolnym czasie. Ty. Wymagasz. Lol tygodnia.

  25. McFLy

    weź się człowieku ogarnij, przestań czytać recki na innych portalach, albo przynajmniej nie przyznawaj się do tego w recenzji, bo wygląda to tak, że nie masz swojej opinii tylko kradniesz cudze. csi miami? wtf? od recenzentów nowej muzyki wymagam profesjonalizmu, a nie mentalnosci gimnazjalisty.

  26. McFLy

    weź się człowieku ogarnij, przestań czytać recki na innych portalach, albo przynajmniej nie przyznawaj się do tego w recenzji, bo wygląda to tak, że nie masz swojej opinii tylko kradniesz cudze. csi miami? wtf? od recenzentów nowej muzyki wymagam profesjonalizmu, a nie mentalności gimnazjalisty.

  27. ryba16

    jak zwykle u szałaska literacki onanizm i zero o zawartości albumu… ale przynajmniej przyznał się, że czyta recki płyt które sam potem recenzuje 😀 szkoda że w tak słabym stylu… „sofomor”? „na tym tutaj serwisie”? „spokojnie sobie pisać i nie myśleć”? z takimi zakalcami językowymi to do porcysa. trzeba było jednak oglądać csi miami…