Tsvey – O
Jarek Szczęsny:

Trzy razy „bez”.

SCSI-9 – Squares & Circles
Paweł Gzyl:

Pierwszy nowy album projektu od siedmiu lat.

Sarathy Korwar – More Arriving
Jarek Szczęsny:

Muzyka migracji.

Sandro Perri – Soft Landing
Jarek Szczęsny:

Chłód melodii.

Rhys Fulber – Ostalgia
Paweł Gzyl:

„I’m living in the 80s”

IRAH – Diamond Grid
Przemysław Solski:

Siatka utkana z ciekawości.

Strycharski Kacperczyk Szpura – I love you SDSS
Jarek Szczęsny:

Oglądanie nerwów.

!!! (Chk Chk Chk) – Wallop
Mateusz Piżyński:

Ciężkość punka z lekkością funka.

cover
Barker – Utility
Paweł Gzyl:

Transhumanistyczne przyjemności.

Monya – Straight Ahead
Paweł Gzyl:

Industrialne techno o pozytywnej energii.

Wojciech Golczewski – The Priests Of Hiroshima
Jarek Szczęsny:

Ścieżka dźwiękowa dla ery atomowej.

Múm – Yesterday Was Dramatic – Today Is OK
Paweł Gzyl:

Klasyk emotroniki.

Hildur Guðnadóttir – Chernobyl (OST)
Jarek Szczęsny:

Wyobrazić sobie niewyobrażalne.

Pruski – Black Birds
Jarek Szczęsny:

Wyszlifowany onyks.



Mikkel Meyer – Bacon


Czasem potrzeba jest matką wynalazku. Kiedy Mikkel Meyer był nastolatkiem, zafascynował się współczesną elektroniką. I od razu chciał tworzyć własne dźwięki. Niestety – ciężko było z kieszonkowego uciułać na nowy sprzęt. Nie pozostało mu zatem nic innego, jak skompletować odpowiedni zestaw instrumentów ze starych rupieci. Tygodnie buszowania po second-handach z elektroniką, zaowocowały stworzeniem własnego studia, wyposażonego w naprawiony i zmodyfikowany sprzęt. Być może dlatego wczesne nagrania Meyera miały zdecydowanie unikatowe brzmienie – jako jednym z niewielu muzyków elektronicznych zainteresował się nim sam John Peel, zaprosił do Londynu i wprowadził do modnej rozgłośni Resonance FM, w której duński producent pracował potem przez kilka późniejszych lat. Pierwsze płyty opublikowały mu dwie wytwórnie – brytyjski Smallfish i duński Statler & Waldorf. Nakładem tej ostatniej ukazuje się autorski debiut Meyera – „Bacon”.

Wczesne eksperymenty z techno i jazzem doprowadziły artystę do dubstepu. I właśnie w tej stylistyce utrzymane są wszystkie nagrania z krążka. Część z nich ma masywne podkłady rytmiczne, bliskie industrialnemu hip-hopowi („Tatar”) lub smolistemu dubowi („Jordbaerkage”), a inne – znacznie szybsze i lżejsze, prowadzące od ekspresyjnego breakbeatu („Kokostosca”) do dynamicznego drum`n`bassu („Kotlet”). Wszystkie te rytmy Meyer podbija oczywiście wyrazistymi pochodami basu – raz bliskiego rave`owym przesterom („Tunge”), a kiedy indziej – zdubowanym pulsacjom o jamajskim rodowodzie („Jordbaerkage”).

Trzymając się tych potężnych podkładów, duński producent eksperymentuje z pozostałymi elementami konstrukcji poszczególnych nagrań. W „Tatarze” atakuje jadowitymi ukąszeniami acidu, w „Kotelecie” wprowadza mroczne brzmienia postindustrialnych klawiszy, a w „Ostetaerte” – pohukuje falującymi blachami wywiedzionymi z estetyki newschoolowego techno w stylu wczesnego Neila Landstrumma. Nie brak tu również rwanych akordów o dubowej proweniencji – choćby w finałowych „Flødebudding” i „Jordbaerkage”.
Najciekawszym pomysłem Meyera jest jednak zaproszenie do kilku nagrań undergroundowych raperów. Oto w „Tunge” pojawia się żonglujący rymami Non z chicagowskiej formacji Shadowhuntaz, a w dwóch następnych utworach – „Kokostosca” i „Bananasplit” – dwóch nawijaczy z Tanzanii: Chidi Benza i Lufu. Ich egzotyczne rymy, wsparte afrykańskimi śpiewami, ożywiają chmurną i zimną muzykę Meyera, nadając jej bardziej organiczny charakter.

„Bacon” co prawda nie wyznacza jakichś nowych tendencji w dubstepie, ale jest solidnie i pomysłowo zrealizowaną płytą, która powinna przypaść do gustu każdemu wielbicielowi gatunku.

www.statler-waldorf.dk

www.myspace.com/statlerambwaldorf

www.mikkelmeyer.dk

www.myspace.com/mikkelmeyer
Statler & Waldorf 2009

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.