Lawrence English – Lassitude
Jarek Szczęsny:

Doskonała pustka.

Elysia Crampton – ORCORARA 2010
Jarek Szczęsny:

Niepowstrzymana losowość.

Kaitlyn Aurelia Smith – The Mosaic of Transformation
Jarek Szczęsny:

Cały zestaw radosnych nastrojów.

Phillip Sollman – Monophonie
Paweł Gzyl:

Muzyczna maszyneria.

Vladislav Delay & Sly Dunbar & Robbie Shakespeare – 500-Push-Up
Paweł Gzyl:

„Rakka” uzupełniona o dubowy puls.

Zguba – Pomór
Jarek Szczęsny:

Nieustający marsz kostuchy.

Richu M – House Of The Vaporising Sun
Bartek Woynicz:

Ten tytuł mówi wszystko.

Maenad Veyl – Reassessment
Paweł Gzyl:

Muzyka z sali operacyjnej.

Flaner Klespoza – Wędrówka po lesie, w którym mieszkają bogowie i rosną wszechświaty
Jarek Szczęsny:

Spójna opowieść.

The Advent – Life Cycles
Paweł Gzyl:

Futurystyczne electro w oldskulowym stylu.

Field Works – Ultrasonic
Jarek Szczęsny:

Nietoperze jako podstawa twórcza.

Apparat – Capri-Revolution (Soundtrack)
Mateusz Piżyński:

Pierwsza odsłona serii muzyki filmowej Saschy Ringa.

Grischa Lichtenberger – KAMILHAN; il y a péril en la demeure
Paweł Gzyl:

Chrzęszczące ballady.

KeiyaA – Forever Ya Girl
Jarek Szczęsny:

Niepasujące do siebie puzzle.



Warto posłuchać: Sleigh Bells

Dzisiaj zwracamy się w stronę płodnej sceny nowojorskiego Brooklynu. Scena ta wydała na świat swoje nowe dziecko, które niedawno zadebiutowało świetnym albumem Treats. Mowa tu o duecie Sleigh Bells. Derek Miller i Alexis Krauss to zjawisko niezwykle ciekawe. Decyzja o powstaniu zespołu zapadła kiedy on (pracując jako kelner) brał od niej (wówczas obcej osoby) zamówienie w restauracji.
Ich muzyka to wypadkowa twórczości Yeah Yeah Yeahs i Atari Teenage Riot czerpiąca tyle samo z popu co z noisu. Pewnie dlatego duetowi przypięto łatkę noise-pop.
Mózgiem zespołu jest Derek Miller, który pisze utwory gra na mocno przesterowanej gitarze i programuje sekcję rytmiczną. Obdarzona delikatnym głosem Alexis Krauss pełni funkcję wokalistki i tekściarki.
Próby przyporządkowania Sleigh Bells do jakiegoś gatunku (konkretniejszego niż wspomniany noise-pop) nie mają większego sensu. Dość powiedzieć, że debiutancki Treats to wulkan energii i skarbnica brudnych, rzeżących, ale wciąż popowych piosenek.
W sam raz dla poszukiwaczy czegoś naprawdę nowego w muzyce.

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

1 Komentarz

  1. p.a.

    mia też ich lubi oraz ja