Chouk Bwa & The Ångströmers – Vodou Alé
Łukasz Komła:

Voodoo z przyszłości.

Ben Lukas Boysen – Mirage
Jarek Szczęsny:

Pokaz iluzji.

Siema Ziemia – Siema Ziemia
Jarek Szczęsny:

Dodatkowe skurcze mięśni.

Fluxion – Perspectives
Paweł Gzyl:

Nostalgia po grecku.

Lawrence English – Lassitude
Jarek Szczęsny:

Doskonała pustka.

Elysia Crampton – ORCORARA 2010
Jarek Szczęsny:

Niepowstrzymana losowość.

Kaitlyn Aurelia Smith – The Mosaic of Transformation
Jarek Szczęsny:

Cały zestaw radosnych nastrojów.

Phillip Sollman – Monophonie
Paweł Gzyl:

Muzyczna maszyneria.

Vladislav Delay & Sly Dunbar & Robbie Shakespeare – 500-Push-Up
Paweł Gzyl:

„Rakka” uzupełniona o dubowy puls.

Zguba – Pomór
Jarek Szczęsny:

Nieustający marsz kostuchy.

Richu M – House Of The Vaporising Sun
Bartek Woynicz:

Ten tytuł mówi wszystko.

Maenad Veyl – Reassessment
Paweł Gzyl:

Muzyka z sali operacyjnej.

Flaner Klespoza – Wędrówka po lesie, w którym mieszkają bogowie i rosną wszechświaty
Jarek Szczęsny:

Spójna opowieść.

The Advent – Life Cycles
Paweł Gzyl:

Futurystyczne electro w oldskulowym stylu.



Alec Empire w Bolkowie!

Jedna z czołowych postaci nowych brzmień lat 90. wystąpi w trakcie Castle Party w dniach 29.07.-01.08.2010 Postać Empire to doskonały przykład obrazujący burzliwość muzycznych zmian dokonujących się przed ponad dekadą. Od rave i techno, przez abstrakcyjną elektronikę, po digital hardcore i rodzący się breakcore – artysta maczał palce po kolei we wszystkim, dodając od siebie na tyle sporo, że jego brzmienie stało się niepodrabialne, a wpływ na współczesnych wyraźny (by wspomnieć chociażby efekty współpracy z Björk, Techno Animal, Einstürzende Neubauten, Nicolette czy Tortoise).

Ciężko byłoby mu zapewne dokonywać kolejnych stylistycznych transgresji, gdyby nie radykalne lewackie poglądy nakazujące co rusz zerwanie ze współkreowaną przez siebie, a w gruncie rzeczy poddawaną komercjalizacji przeszłością. Po eksperymentach z rave Alec dość szybko zarzucił tworzenie tego typu muzyki; dalsze uczestnictwo w plemiennej, nafaszerowanej narkotykami i politycznie zlodowaciałej kulturze techno, w której dj, niczym führer, manipuluje wiernopoddańczym tłumem, wydało mu się niedorzeczne.

Walka z systemem wymagała innych, adekwatnych narzędzi. Okazały się nimi tworzone od połowy lat 90. wściekłe digitalhardcoreowe songi Atari Teenage Riot oraz płyty w rodzaju „The Destroyer”, na których naspeedowane jungle i gabba łączyło się z przesterowanymi wokalami, trafiając pod zbuntowane strzechy squatów Kreuzbergu oraz…do MTV!

Paradoksalnie ta strona twórczości Aleca – wściekła, jazgotliwa i naszpikowana wojowniczychmi hasłami typu destroy 2000 years of culture – przysporzyła mu więcej fanów niż abstrakcyjny, wyestetyzowany izolacjonizm najbardziej intrygujących albumów z lat 1995-1997(Low on Ice, Les Etoiles des Filles Mortes, Hypermodern Jazz 2000,5). Sam Empire ocenił zresztą niedawno na Facebooku tę część swojego dorobku mianem weird.

Początek zeszłej dekady to wyraźne osłabienie twórczego potencjału i zmniejszenie brzmieniowego radykalizmu kolejnych produkcji artysty. Współtworzony przez Empire digital hardcore wyewoluował w kierunku breakcore, który z punktu widzenia Aleca stał się jednak, jak niegdyś techno, kolejną zaćpaną ideową wydmuszką dla spragnionych krótkotrwałych wrażeń. Problem w tym, że coraz trudniej znaleźć w najnowszych produkcjach berlińczyka muzyczną formułę wyrażania sprzeciwu niosącą, jak niegdyś, wyraźny puls zmian. Obecnie Alec konsekwentnie kroczy drogą agitującego na scenie ekscentrycznego rockmana, który nie waha się otwarcie powracać do przeszłości, wskrzeszając choćby niedawno Atari Teenage Riot.

Dobrze będzie jednak poczuć siłę rażenia i moc wykrzykiwanych przez Empire politycznych deklaracji w trakcie Castle Party 2010. Smak legendy na wyciągnięcie ręki!

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.