Wpisz i kliknij enter

Pulshar – Inside


Wydany dwa lata temu debiutancki album projektu Pulshar był dużym wydarzeniem. Zawarta na nim muzyka, choć oscylowała w stronę modnego dub-techno, różniła się zdecydowanie od produkcji rodem z EchoSpace czy Echocord – z jednej strony była mocniej osadzona w jamajskiej tradycji, a z drugiej – ocierała się o formułę piosenki, ze względu na mocno podkreślony element wokalny. Drugi album projektu tworzonego przez producenta techno Pablo Bolivara i śpiewaka reggae Sergio Sainza idzie dalej w tym kierunku – to jeszcze bardziej przystępna i przebojowa propozycja niż „Brotherhood”.

Wyraźne echa nawiązań do klasycznego roots reggae znajdujemy tu aż w kilku kompozycjach – choćby umieszczonej na wstępie „The Price You Pay”, czy znajdujących się w dalszej części płyty „Empty Suitcase” i „Stepping Stones”. Bolivar konstruuje przyjemnie bujające podkłady rytmiczne, uzupełniając je ciepłymi dotknięciami klawiszy, a wszystko to poddaje dubowej obróbce, zanurzając rytm i melodię w morzu studyjnych pogłosów. Z wokalem Sainza bywa różnie – czasem góruje on nad częścią instrumentalną nagrania, a kiedy indziej schodzi na drugi plan, ustępując miejsca elektronicznym brzmieniom. Za każdym razem ma on jednak ten sam ton – niesie tęskną melodię, pełną głębokiego smutku, a momentami nawet bólu, jak to zazwyczaj bywało w przypadku najsłynniejszych pieśniarzy reggae z Jamajki.

W kilku momentach klubowe doświadczenia Bolivara biorą górę, owocując bardziej współczesnym spojrzeniem na karaibskie rytmy. Oto w „Montparnasse 2AM” dostajemy hipnotyczny dub-house, łączący spowolnioną pulsację sekcji rytmicznej z kosmicznymi pasażami syntezatorów rodem z lat 80. W nagraniu „Da Creator” bit staje się jeszcze mocniejszy – to już prawie dub-techno, ozdobione dyskretnym loopem o acidowym smaczku i wijącymi się smugami przestrzennych klawiszy. Podobnie wypada „Down By The River” – bo i tu głęboki pochód basu i miarowe uderzenia syntetycznego rytmu oplecione są dubowymi efektami. Nieco inaczej brzmi „Distant Fire” – to próba zmierzenia się Pulshara z dubstepem. Mimo gęstych bitów i chmurnego basu, o charakterze utworu decydują jednak reggae`owe wtręty – mocny wokal Sainza i przyjaźnie kumkające klawisze.

Najbardziej zaskakują trzy nagrania ocierające się o… hip-hop. Zarówno „California State Of Mind”, jak również „S.T.A.R.S.” i „United States Of Pulshar” poruszają się bowiem w połamanym metrum typowym dla nowoczesnych produkcji amerykańskiego urban music. Reszty dopełniają typowo chill-outowe wstawki: organiczne pasaże kojących syntezatorów, jazzowe sample, etniczne wokalizy i smyczkowe tła. Każde z tych nagrań ma niemal popowy sznyt – i z powodzeniem mogłoby się znaleźć na jakiejś koktajlowej składance w stylu „Buddha Bar”.

Sięgając po „Inside” nie trzeba więc oczekiwać mistycznych przeżyć – to solidna dawka jamajskich rytmów, wpisanych w miłe dla ucha nowoczesne dźwięki o relaksacyjnym charakterze. Świetnie wyprodukowana, stylowo zaśpiewana, pomysłowo skonstruowana. Ale z popowym nastawieniem.

www.desolat.com

www.myspace.com/desolatmusicgroup

www.myspace.com/pulshar
Desolat 2010







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
mallemma
mallemma
10 lat temu

po próbkach oczekiwałam czegoś bardziej intrygującego, nie wiem.

yac
yac
10 lat temu

z aury debiutu niewiele zostało… i w sumie mógłbym troche ponarzekać, tylko od razu sobie myślę, jak to się dzieje, że od wczoraj przesłuchałem ten album już kilka razy ;)…

Polecamy