Wpisz i kliknij enter

Laszlo – Radial Nerve

Polak – Węgier dwa bratanki? Nie tym razem. Pod pseudonimem Laszlo ukrywa się bowiem brytyjski muzyk Aaron Wheeler. Działając od ponad dekady, koncentrował się do tej pory przede wszystkim na muzyce użytkowej – do reklam i programów telewizyjnych. Klasycznie wykształcony, opanował grę na wielu instrumentach, co pozwalało mu na w pełni samodzielną twórczość. W zeszłym roku w wyniku wypadku złamał rękę, uszkadzając sobie jeden z nerwów wprawiających w ruch place. Chirurdzy byli bezwzględni: nigdy nie zagra już na żadnym instrumencie.

Wheeler zainteresował się wtedy elektroniką. Ku zdziwieniu prowadzących go lekarzy, rehabilitacja przyniosła jednak nadzwyczaj dobre efekty – władza w palcach powróciła i Wheeler znów mógł sięgnąć po gitarę czy zasiąść za fortepianem. Aby wyładować silne emocje nagromadzone w ciągu minionych miesięcy, muzyk nagrał materiał na album, łącząc na nim swe umiejętności do gry na akustycznych instrumentach z nowoodkrytą pasją do współczesnej elektroniki.

Brytyjski twórca przyznaje się bez bicia do najważniejszych inspiracji, jakie towarzyszyły mu podczas nagrywania debiutu. Z jednej strony była to klasyka, Claude Debussy czy Igor Strawiński, z drugiej jazz, Chick Corea, Avishai Cohen czy Esibourne Svensson, a z trzeciej – nowoczesna elektronika, Aphex Twin, Venetian Snares, Herbert czy Akufen. Jak to wszystko przekłada się na zawartą na krążku muzykę?

Od elektronicznych producentów Wheeler zapożyczył przede wszystkim technikę tworzenia nagrań. Mając do dyspozycji partie poszczególnych instrumentów (na których sam zagrał), ciął je potem na drobne sample, aby sklejać z tych drobno poszatkowanych dźwięków nowe melodie i harmonie. Słychać więc w jego utworach dotknięcie mistrza tego typu produkcji – Akufena („Zeitgeist”) – czy też echa wczesnych eksperymentów z klikami w wykonaniu Matthew Herberta („Rhodesy”).

[embeded: src=”http://www.junostatic.com/ultraplayer/07/MicroPlayer.swf” width=”400″ height=”130″ FlashVars=”branding=records&playlist_url=http://www.juno.co.uk/playlists/builder/1803248-02.xspf&start_playing=0&change_player_url=&volume=80&insert_type=insert&play_now=false&isRe lease=false&product_key=1803248-02″ allowscriptaccess=”always”]

Co więcej – od Aphex Twina i Venetian Snares brytyjski muzyk zapożyczył gęstą rytmikę. W większości nagrań dominuje więc motoryczny breakbeat, przy czym skonstruowany jest on z sampli „żywej” perkusji, grającej najczęściej z jazzowym groovem. W efekcie produkcje Wheelera mają charakterystyczny, niemal swingowy puls („Saintonge” czy najlepsza w zestawie „Lydia`s Dream”).

Pozostałe części tej dźwiękowej układanki tkwią w jazzie i klasyce. Wheeler wygrywa na fortepianie, smyczkach, mandolinie i gitarze niebanalne melodie o pozytywnej tonacji, które uzupełnia cyfrowymi klikami i trzaskami, tworząc gęstą siatkę elektro-akustycznych brzmień, nie pozbawionych jednak swego pierwotnego wdzięku („Satori” czy „Mr. Sunshine”). Momentami odsuwa jednak komputer na bok i daje dojść do głosu czystej liryce – w ten sposób powstają kojące ballady w rodzaju „Rhodesy” czy „Anatiolia”, które z powodzeniem mogłyby zostać wykonane w filharmonii.

Przyjemnie słucha się tego albumu – cała jego techniczna finezja nie przysłania bowiem urokliwych melodii i harmonii wywołujących pogodny uśmiech na twarzy słuchacza. Wheeler potrafił bowiem w swych utworach wykorzystać współczesne zdobycze elektroniki do stworzenia klasycznej w wyrazie i klimacie muzyki.

Lydian Label 2011

www.myspace.com/lydianlabel

www.myspace.com/laszloproductions







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy