Justyna Steczkowska – Maria Magdalena. All Is One
Przemysław Solski:

Wędrówka duszy.

Function – Existenz
Paweł Gzyl:

Opus magnum Dave’a Sumnera.

Bella Boo – Once Upon a Passion
Jarek Szczęsny:

Z półprzymkniętymi oczami.

Shed – Oderbruch
Paweł Gzyl:

Szperając w zbiorowej pamięci.

KTLH – Azathoth
Jarek Szczęsny:

Egzorcyści będą mieć pełne ręce roboty.

Koenraad Ecker & Frederik Meulyzer – Carbon
Paweł Gzyl:

Wizyta na Spitsbergenie.

Planetary Assault Systems – Live At Cocoon Ibiza
Paweł Gzyl:

Techno z saksofonem? Czemu nie!

Olo Walicki & Jacek Prościński – Llovage
Jarek Szczęsny:

Uciekająca sekcja rytmiczna.

Abul Mogard – Kimberlin
Maciej Kaczmarski:

Elegia na odejście.

Tobias Preisig – Diver
Łukasz Komła:

Skoncentrowana powódź.

Lee Gamble – Exhaust (Flush Real Pharynx Part 2)
Paweł Gzyl:

Powrót do korzeni.

Various Artists – Pop Ambient 2020
Paweł Gzyl:

Ambient jak skała.

FKA Twigs – Magdalene
Jarek Szczęsny:

Jedno płuco.

Sarin – Moral Cleansing
Paweł Gzyl:

EBM wyszlifowany na najwyższy połysk.



Little Dragon we Wrocławiu – relacja

Koncert szwedzkiego zespołu miał odbyć się w listopadzie ubiegłego roku, jednak z powodu choroby jednego z członków zespołu, cała trasa została odwołana. A raczej przełożona na późniejszy termin. Dzięki temu Wrocławska publika mogła zobaczyć Małego Smoka w akcji i przeżyć niezapomniany wieczór.

Najnowszy, trzeci album kapeli – „Ritual Union” dobitnie pokazał, w jaką stronę skierowali swoje moce Yukimi i spółka. To już nie jest chilloutowe głaskanie słuchaczy po głowach i czułe szepty na dobranoc. Little Dragon chcą podbić parkiety, serwując nam mieszankę agresywnego popu, techno i electro. Całość została ozdobiona dodatkowo dubowymi i orientalnymi elementami. We Wrocławiu nawet nie kryli, że chcą zrobić najlepszą imprezę zimy 2012.

Na scenie zjawili się parę minut po 20 przy głośnym aplauzie zgromadzonej licznie publiczności. Yukimi – znana z ekstrawaganckich strojów – tym razem miała na sobie zwykłą, biała koszulkę i kolorową spódnicę. Reszta zespołu też poubierana luźno, jak w środku lata. Na pierwszy ogień poszło „Looking Glass”, „Ritual Union” i „Brush The Heat”. Nasza ukochana Azjatka tryskała energią i zmusiła, nawet, siedzących na balkonie ludzi do tańca, grożąc, że nie zaczną grać, dopóki nie zobaczy, że wszyscy wstali. Szalała po scenie, dziko tańczyła, przypominała mi indiańską szamankę, odprawiającą mistyczny obrzęd rytualny. W ruch poszły bębny, elektroniczne pałeczki i inne instrumenty, nieznanego mi pochodzenia. Syntetyczne dźwięki odbijały się od ścian klubu i uderzały z całą siłą w roztańczony tłum, a bas huczał w klatkach piersiowych.

Jednak czegoś mi w tym wszystkim brakowało. Nie powiem, że bawiłem się źle – wręcz przeciwnie – trochę, jednak mało było w poczynaniach Smoków magii, której tak bardzo oczekiwałem. Bywały chwile, kiedy nawet troszkę się też nudziłem, oczekując z niecierpliwością kolejnej piosenki. Ale były też chwile niezapomniane, np., kiedy klawisze, wypluwały z siebie spacerockowe, kosmiczne rytmy. Niesamowicie współgrały one z kojącym głosem Yukimi. Dwa żywioły toczyły ze sobą walkę, tworząc fascynujący spektakl dla spragnionych takiego widowiska widzów. No i ten podkręcony dubowym basem „Precious”z dodatkowo rozbudowaną końcówką – to było coś.

Czy udało się Little Dragon rozkręcić najlepsza imprezę kończącej się powoli, tegorocznej zimy? Chyba jednak nie. Ale co z tego? Najważniejsze, że wszyscy dobrze się bawili i wrócili do domów pełni pozytywnej energii. Szwedzi obiecali, że wrócą. Wrocław będzie na pewno na nich czekał z otwartymi ramionami.

             Little Dragon – 11 03 2012, Wrocław – Klub Eter

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.