Ehh hahah – House ze skrzypcami w tle
Jarek Szczęsny:

Pod znakiem internetu.

Alva Noto – Xerrox Vol. 4
Mateusz Piżyński:

Czwarta odsłona cyklu Xerrox, na którą przyszło nam czekać pięć lat.

Various Artists – Kern Vol. 5 Mixed By Helena Hauff
Paweł Gzyl:

„For those who knows”

Amnesia Scanner – Tearless
Paweł Gzyl:

Finowie serwują miłosne ballady.

Michael Lightborne – Ring Road Ring
Łukasz Komła:

Dźwiękowy świat obwodnicy w Coventry.

Christine Ott – Chimères (pour ondes Martenot)
Jarek Szczęsny:

Geometria dźwięków.

Deadbeat And Paul St. Hilaire – 4 Quarters Of Love And Modern Lash
Paweł Gzyl:

Scott i Paul medytują.

Vysoké Čelo – Űrkutatás
Jarek Szczęsny:

Grzechem byłoby nie skorzystać.

Ellen Allien – AurAA
Paweł Gzyl:

Hołd dla czasów, kiedy techno i trance były jednym.

Nihiloxica – Kaloli
Łukasz Komła:

Na wzgórzu perkusyjnych abstrakcji.

Upsammy – Zoom
Paweł Gzyl:

Zbliżenie na kruche piękno.

Alois – Azul
Łukasz Komła:

Stąpać po niebieskim.

Sote – Moscels
Jarek Szczęsny:

Ku wizjonerskiemu futuryzmowi.

Moodymann – Taken Away
Jarek Szczęsny:

Pląsy w dusznym pomieszczeniu.



Little Dragon we Wrocławiu – relacja

Koncert szwedzkiego zespołu miał odbyć się w listopadzie ubiegłego roku, jednak z powodu choroby jednego z członków zespołu, cała trasa została odwołana. A raczej przełożona na późniejszy termin. Dzięki temu Wrocławska publika mogła zobaczyć Małego Smoka w akcji i przeżyć niezapomniany wieczór.

Najnowszy, trzeci album kapeli – „Ritual Union” dobitnie pokazał, w jaką stronę skierowali swoje moce Yukimi i spółka. To już nie jest chilloutowe głaskanie słuchaczy po głowach i czułe szepty na dobranoc. Little Dragon chcą podbić parkiety, serwując nam mieszankę agresywnego popu, techno i electro. Całość została ozdobiona dodatkowo dubowymi i orientalnymi elementami. We Wrocławiu nawet nie kryli, że chcą zrobić najlepszą imprezę zimy 2012.

Na scenie zjawili się parę minut po 20 przy głośnym aplauzie zgromadzonej licznie publiczności. Yukimi – znana z ekstrawaganckich strojów – tym razem miała na sobie zwykłą, biała koszulkę i kolorową spódnicę. Reszta zespołu też poubierana luźno, jak w środku lata. Na pierwszy ogień poszło „Looking Glass”, „Ritual Union” i „Brush The Heat”. Nasza ukochana Azjatka tryskała energią i zmusiła, nawet, siedzących na balkonie ludzi do tańca, grożąc, że nie zaczną grać, dopóki nie zobaczy, że wszyscy wstali. Szalała po scenie, dziko tańczyła, przypominała mi indiańską szamankę, odprawiającą mistyczny obrzęd rytualny. W ruch poszły bębny, elektroniczne pałeczki i inne instrumenty, nieznanego mi pochodzenia. Syntetyczne dźwięki odbijały się od ścian klubu i uderzały z całą siłą w roztańczony tłum, a bas huczał w klatkach piersiowych.

Jednak czegoś mi w tym wszystkim brakowało. Nie powiem, że bawiłem się źle – wręcz przeciwnie – trochę, jednak mało było w poczynaniach Smoków magii, której tak bardzo oczekiwałem. Bywały chwile, kiedy nawet troszkę się też nudziłem, oczekując z niecierpliwością kolejnej piosenki. Ale były też chwile niezapomniane, np., kiedy klawisze, wypluwały z siebie spacerockowe, kosmiczne rytmy. Niesamowicie współgrały one z kojącym głosem Yukimi. Dwa żywioły toczyły ze sobą walkę, tworząc fascynujący spektakl dla spragnionych takiego widowiska widzów. No i ten podkręcony dubowym basem „Precious”z dodatkowo rozbudowaną końcówką – to było coś.

Czy udało się Little Dragon rozkręcić najlepsza imprezę kończącej się powoli, tegorocznej zimy? Chyba jednak nie. Ale co z tego? Najważniejsze, że wszyscy dobrze się bawili i wrócili do domów pełni pozytywnej energii. Szwedzi obiecali, że wrócą. Wrocław będzie na pewno na nich czekał z otwartymi ramionami.

             Little Dragon – 11 03 2012, Wrocław – Klub Eter

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.