Wpisz i kliknij enter

Herva – Meanwhile In Madland

Herve Corti w wieku ośmiu lat pomylił Fruity Loops, program tworzenia muzyki, z grą komputerową. Zamiast gorzkiego rozczarowania – miłe zaskoczenie. Dodając do tego słabość jego ojca do wszelakich syntezatorów, których w domu było niemało, można wysnuć teorię, iż dzieciństwo spędzone w słonecznej Italii było ze wszech miar inspirujące do tworzenia własnych dźwięków. Debiutując w brzmieniach głęboko zakorzenionych w procesorach krzemowych Herva prezentuje swoją wizję muzyki elektronicznej. Niestety – z miernym skutkiem.

[embeded: src=”http://www.junostatic.com/ultraplayer/07/MicroPlayer.swf” width=”400″ height=”130″ FlashVars=”branding=records&playlist_url=http://www.juno.co.uk/playlists/builder/1935281-02.xspf&start_playing=0&change_player_url=&volume=80&insert_type=insert&play_now=false&isRe lease=false&product_key=1935281-02″ allowscript_access=”always”]

„Meanwhile In Madland” to aż siedemdziesiąt pięć minut muzyki. Herva odważnie testuje cierpliwość słuchacza prezentując swoje pomysły metodą małych kroczków. W miarę upływu czasu usłyszymy zdefragmentowany wokal, zdawkowe przebitki wyrwane ze świadomości śpiącego Chaza Budwicka, a nawet akt medytacji, w którym to kobiecy głos zapewnia o jedności duszy z wszechświatem oraz o istnieniu czystej boskiej energii. Wszystko to najczęściej wsparte figurą rytmiczną tak uparcie minimalistyczną i oszczędną w swym jestestwie, iż można by posądzić Herve Cortiego o to, że ostatni kontakt z Fruity Loopsem miał właśnie w wieku lat ośmiu. Optymistów czekających do samego końca na jakąś niewybredną voltę muszę natychmiast rozczarować.

Uciekając się do tytułu płyty można by rzec, iż Madland jest krainą ludzi wiecznie udręczonych syndromem dnia poprzedniego, co dzień zmagających się z niemocą, starających się uporządkować myśli, ukoić nerwy. Kraina, w której na ulicach o czwartej nad ranem usłyszymy wytłumione echa muzyki house oraz połamane bity walczące o uwagę słuchacza resztkami sił, wkraczające momentami w regiony downtempo, innym razem zaś pretendujące do prawa bytu w przepastnych katalogach IDM’u. Nijakość tych rezultatów przyśpiesza mieszkańcom Madland kroku, by czym prędzej wrócili do domu i położyli się do spania.

W siedemdziesiąt pięć minut można naprawdę sporo powiedzieć. Herve Corti zdaje się czytać przez ten czas jedną bajkę bez zgrabnego morału, zajmującą po spisaniu pół kartki. Ciekawe dzieciństwo otulone muzyczną aurą nie jest gwarantem kariery w tym biznesie, tak jak Fruity Loops zainstalowany na komputerze nie czyni nikogo Brianem Eno.

Bosconi Extra Virgin| 2.04.2012

2/5







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Inline Feedbacks
View all comments
kniaź
kniaź
9 lat temu

bardzo się nie zgadzam z recenzentem, ciekawy album!

Polecamy