Giant Swan – Giant Swan
Paweł Gzyl:

Czy znany ze świetnych koncertów duet sprawdził się również w studiu?

Floating Spectrum – A Point Between
Jarek Szczęsny:

Cyfrowy pomnik przyrody.

Bleu Roi – Dark/Light
Łukasz Komła:

Wiosną ubiegłego roku wsłuchiwaliśmy się w singiel szwajcarskiego projektu Bleu Roi, a przed kilkoma dniami ukazała się ich nowa EP-ka „Dark/Light”, którą przybliżamy i jednocześnie o niej rozmawiamy z Jennifer Jans.

Traversable Wormhole – Regions Of Time
Paweł Gzyl:

Adam X wraca do projektu sprzed dekady.

Sudan Archives – Athena
Jarek Szczęsny:

Do diabła z dobrymi radami.

Planetary Assault Systems – Plantae
Paweł Gzyl:

W stronę psychodelii.

Sleep D – Rebel Force
Paweł Gzyl:

Muzyczny zapach minionego lata.

Levitation Orchestra – Inexpressible Infinity
Jarek Szczęsny:

Podpalacze wzniecają eutymię.

Innercity Ensemble – IV
Jarek Szczęsny:

Luz i bogactwo.

Grischa Lichtenberger – RE:PHGRP
Paweł Gzyl:

Free jazz w „rasterowej” wersji.

Jónsi & Alex Somers – Lost and Found
Jarek Szczęsny:

Dla przyjemnego słuchania.

Conforce – Dawn Chorus
Paweł Gzyl:

Mistrzowski popis holenderskiego producenta.

Tunes Of Negation – Reach The Endless Sea
Jarek Szczęsny:

Problem leży gdzie indziej.

BNNT is Jacek Sienkiewicz – Multiversion #5
Jarek Szczęsny:

Część piąta – finał.



Mohn – Mohn

Wolfgang Voigt i Jörg Burger to filary niemieckiej elektroniki. W swej twórczości spenetrowali chyba wszystkie jej obszary – od house`u i techno po ambient i neoklasykę. A poznali się zanim jeszcze świat usłyszał o nagraniach z Detroit i Chicago – kiedy jako studenci zachwycali się rodzącym się dopiero indie-rockiem, słuchając brytyjskich zespołów w rodzaju Orange Juice czy Aztec Camera. Kiedy jednak dotarły do nich nowinki zza Oceanu – bez reszty oddali się klubowym brzmieniom, jako pierwsi w Niemczech próbując tworzyć muzykę na amerykańskich wzór.

Trudno wyliczyć wszystkie projekty, w których wspólnie brali udział począwszy od 1989 roku. Do najważniejszych należy zaliczyć jednak Ethik, który pozostawił po sobie znakomity album „Music For Stock Exchange” z 1993 roku oraz Burger/Ink, zapamiętany z kolei dzięki rewelacyjnej płycie „Las Vegas” z 1996 roku. Oba wydawnictwa w profetyczny wręcz sposób antycypowały wszystkie ważniejsze przemiany nowej elektroniki w nowym wieku – od zredukowanego minimalu po podszyty dubem ambient.

Potem obaj producenci zwrócili się w stronę autorskich produkcji. Voigt zasłynął przede wszystkim z cyklu firmowanego szyldem Gas oraz śmiałych eksperymentów w ramach wytwórni Studio 1 i Profan, natomiast Burger koncentrował się na eksplorowaniu łagodniejszych brzmień jako The Bionaut i The Modernist, które złożyły podwaliny pod charakterystyczny dla kolońskiego Kompaktu nurt ochrzczony mianem „pop ambient”. Po latach rozłąki niemieccy twórcy znów połączyli siły – najpierw jako Burger/Voigt przywrócili na trzech dwunastocalówkach dawną świetność klasycznemu trance`owi, a teraz w duecie Mohn postanowili spróbować zdefiniować po raz kolejny własną wizję ambientu.

[embeded: src=”http://www.junostatic.com/ultraplayer/07/MicroPlayer.swf” width=”400″ height=”130″ FlashVars=”branding=records&playlist_url=http://www.juno.co.uk/playlists/builder/1938088-02.xspf&start_playing=0&change_player_url=&volume=80&insert_type=insert&play_now=false&isRe lease=false&product_key=1938088-02″ allowscriptaccess=”always”]

Debiutancki album projektu można podzielić na dwie części. Pierwszą z nich stanowią kompozycje, w których Voigt i Burger śmiało sięgają po nowe dla siebie brzmienia. Już otwierający krążek „Einrauschen” w finezyjny sposób łączy warczący pochód masywnego dronu z dochodzącym z dalekiego tła industrialnym wyziewem. „Schwarzer Schwan” rozpoczyna się majestatycznymi chórami przypominającymi wykorzystane w kubrickowskiej „2001: Odysei kosmicznej” monumentalne „Requiem” Györgi Lygietiego – by potem uderzyć tektonicznym bitem podlanym epickimi pasażami ambientowych syntezatorów. W „Saturnie” trafiamy na rozwibrowane arpeggia rodem z klasyki niemieckiej kosmische musik – uzupełnione jednak gitarowym loopem wyciętym z jakiegoś kraut-rockowego winyla. Podobne dźwięki odnajdujemy w umieszczonym nieco dalej „Ebertplatz 2020” – choć tym razem bazują one na głębokim pulsie o mocno zbasowanym tonie.

Drugi segment albumu otwiera „Ambientôt” – nostalgiczne wspomnienie klasycznych dokonań zawartych na wspomnianym wcześniej cyklu kompaktowych składanek „Pop Ambient”. Choć główny wątek kompozycji stanowią mocarne dźwięki kościelnych organów, całość mieni się bardziej jasnymi barwami niż cała reszta zestawu. Echa niezapomnianych dokonań Gas słychać natomiast w „Seqtor 88” – bo to zwaliste dub-techno o powolnym rytmie, wibrujące skorodowanymi akordami rdzawych klawiszy, ułożonymi w impresjonistyczny w klimacie obraz jesieni sprzed wielu lat. Do bardziej neoklasycznych dokonań Voigta odwołuje się z kolei tytułowy „Mohn” – urzekając wagnerowskim niemal rozmachem w splataniu zaszumionych sampli o orkiestrowej proweniencji. Finałowy „Wiegenlied” nosi z kolei silniejsze piętno artystycznej osobowości Burgera – bo choć rezonuje rwanymi uderzeniami bitu, to niesie łagodne uspokojenie, wywołane szeleszczącymi strumieniami ambientowych dźwięków.

Nowa muzyka Voigta i Burgera ma szalenie plastyczny charakter – jeśliby próbować dopasować do niej jakieś barwy, to na pewno będą wśród nich dominowały wszelkie odcienie zieleni, brązu, złota i czerni. Powstanie z nich namalowany śmiałymi pociągnięciami pędzla wyrazisty obraz o ciężkiej fakturze, gęsty od nałożonych nań mocnych farb. W warstwie dźwiękowej – Mohn jest fascynującym połączeniem dawnych i nowych wątków w twórczości obu gigantów niemieckiej elektroniki. Zarówno dla Voigta, jak i dla Burgera – to najciekawsze dokonanie w ich dyskografii od czasu przełomowych płyt sprzed ponad dekady.

Kompakt 2012

www.kompakt.fm

www.myspace.com/kompakt

 

 

 

Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarze 2

  1. euwu

    plyta niszczy rywali. nie moge przestac sluchac.

  2. Yulquen

    ci panowie się nie mylą, piękna płyta