Chouk Bwa & The Ångströmers – Vodou Alé
Łukasz Komła:

Voodoo z przyszłości.

Ben Lukas Boysen – Mirage
Jarek Szczęsny:

Pokaz iluzji.

Siema Ziemia – Siema Ziemia
Jarek Szczęsny:

Dodatkowe skurcze mięśni.

Fluxion – Perspectives
Paweł Gzyl:

Nostalgia po grecku.

Lawrence English – Lassitude
Jarek Szczęsny:

Doskonała pustka.

Elysia Crampton – ORCORARA 2010
Jarek Szczęsny:

Niepowstrzymana losowość.

Kaitlyn Aurelia Smith – The Mosaic of Transformation
Jarek Szczęsny:

Cały zestaw radosnych nastrojów.

Phillip Sollman – Monophonie
Paweł Gzyl:

Muzyczna maszyneria.

Vladislav Delay & Sly Dunbar & Robbie Shakespeare – 500-Push-Up
Paweł Gzyl:

„Rakka” uzupełniona o dubowy puls.

Zguba – Pomór
Jarek Szczęsny:

Nieustający marsz kostuchy.

Richu M – House Of The Vaporising Sun
Bartek Woynicz:

Ten tytuł mówi wszystko.

Maenad Veyl – Reassessment
Paweł Gzyl:

Muzyka z sali operacyjnej.

Flaner Klespoza – Wędrówka po lesie, w którym mieszkają bogowie i rosną wszechświaty
Jarek Szczęsny:

Spójna opowieść.

The Advent – Life Cycles
Paweł Gzyl:

Futurystyczne electro w oldskulowym stylu.



Hideo Kobayashi – Underground Business

Kiedy na początku lat 90. dotarła do Japonii pierwsza fala muzyki klubowej, Hideo Kobayashi był już na nią przygotowany. Bo chociaż kształcił się na klasycznego pianistę, zetknięcie z nowofalową elektroniką sprawiło, że fortepian przesunął w kat, a na wolnym miejscu ustawił syntezatory. Debiutancki album jego projektu Lotus z 1995 roku okazał się jednym z pierwszych wydawnictw z nowymi brzmieniami, jakie pojawiły się w Kraju Kwitnącej Wiśni.

Choć Kobayashi początkowo specjalizował się w ciężkim techno i trance`ie o niemieckim brzmieniu, kiedy przeprowadził się na początku minionej dekady do San Francisco, zwrócił uwagę na organiczny deep house. Z czasem zmienił więc styl tworzonej muzyki – a konsekwencją tego było powołanie do życia z amerykańskim producentem Jeromem Sydenhamem duetu Nagano Kitchen. Podobne brzmienia przyniósł również autorski album japońskiego weterana – „Zero”. Po trzech latach od tamtego wydarzenia, Kobayashi powraca z nową płytą, wydaną przez prowadzoną przez skośnooki duet Studio Apartment wytwórnię APT International.

I tu zaskoczenie – otwierający krążek „Snow Monkeys” natychmiast uderza mocną energią klasycznego techno rodem z berlińskiego Tresora. Podobnie jest w „Was It A Dream” – bo o brzmieniu obu nagrań decyduje szybkie tempo wyznaczane przez ciężkie uderzenia masywnego bitu i huraganowe pochody furkoczącego basu, wsparte w oszczędny sposób skromnie dozowanymi świdrującymi loopami. „Bamboo Shoot Soup” i „Heading To Nowhere” przynoszą lekkie urozmaicenie tej formuły – tym razem Kobayashi sięga bowiem po tribalowe perkusjonalia, nadające obu utworom bardziej amerykańskie brzmienie, kojarzące się z dawnymi dokonaniami Steve`a Stolla czy nawet samego Jeffa Millsa.

[embeded: src=”http://www.junostatic.com/ultraplayer/07/MicroPlayer.swf” width=”400″ height=”130″ FlashVars=”branding=records&playlist_url=http://www.juno.co.uk/playlists/builder/1991241-02.xspf&start_playing=0&change_player_url=&volume=80&insert_type=insert&play_now=false&isRe lease=false&product_key=1991241-02″ allowscriptaccess=”always”]

A potem zwrot akcji – „Route 18” zaskakuje sięgnięciem po zdecydowanie lżejszą rytmikę rodem z kolońskiego tech-house`u, co potwierdza dodatkowo wprowadzenie charakterystycznych dla tej estetyki dubowych akordów o skorodowanym brzmieniu. Podobnie wypada „High Life” – choć tym razem japoński producent ozdabia energetyczny podkład rytmiczny dźwięcznymi tonami sonicznych klawiszy. Kwintesencją tego segmentu płyty jest „Dica” – elegancki minimal uwodzący plumkającym motywem syntezatorowym o ciepłej barwie wibrafonu.

„Small Forest” zwiastuje ostatnią woltę na płycie wykonaną przez jej twórcę. Oto przenosimy się do Detroit – bo kompozycja to przestrzenne techno utrzymane w typowym dla produkcji choćby Stacey Pullena lirycznym klimacie. Na finał dostajemy już jednak kolejny spust surówki. „ZX1200” i „Mori” eksplodują dziką energią rozpisana na mordercze bity, pohukujące basy i industrialne efekty. Bogatsze brzmienie ma druga z kompozycji – bo w warstwie rytmicznej Kobayashi wplata zgrabne breaki skręcone z sampli jazzowych bębnów, a w warstwie melodycznej – przestrzenne pasaże podniosłych klawiszy rodem z kosmische musik.

„Underground Business” to udana płyta – choć trochę nazbyt zachowawcza w stosunku do współczesnych eksperymentów na europejskiej scenie techno. Dlatego nie zmieni oblicza gatunku, choć czujnym didżejom dostarczy kilka tanecznych sztosów, które skutecznie podgrzeją atmosferę w każdym klubie.

APT International 2012

www.newworldrecords.jp

www.myspace.com/1000018427

www.facebook.com/hideokobayashiofficial

www.myspace.com/hideokobayashi

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

1 Komentarz

  1. grzesiek

    Już pobieram i przesłucham w łóżku za chwilę 😉