Wpisz i kliknij enter

Metope – Black Beauty

Płyta nasycona jesiennymi emocjami.

Przeważnie najpierw jest didżejowanie, a potem tworzenie własnej muzyki. W przypadku Michaela Schwanena było dokładnie na odwrót. Ten berliński producent zaczynał już w połowie lat 90., działając w trio Lava Lounge, które specjalizowało się w łączenie rytmiki electro z ambientowymi klimatami. Przełomem w jego życiu artystycznym okazało się jednak dopiero założenie w 2000 roku wraz z Sebastianem Riedlem znanym jako Basteroid niezależnej wytwórni Areal. To właśnie pod jej opiekuńczymi skrzydłami Schwanen rozpoczął solową działalność pod szyldem Metope. Do dzisiaj ma on na swym koncie niezliczoną ilość winylowych dwunastocalówek oraz jeden album – „Kobol”. W siedem lat po jego wydaniu dostajemy następcę debiutu – „Black Beauty”.

Pierwsza z płyt ukazała się w czasie, kiedy popularność zdobywał minimal – stąd wypełniający ją tech-house o kolońskim brzmieniu podporządkowany był rygorystycznej dyscyplinie dźwiękowej oszczędności. Tym razem Schwanen czuje się już zwolniony z obowiązku przestrzegania dawnych zasad. Stąd jego druga płyta przynosi znacznie bardziej wielobarwne kompozycje.

Łącznikami między „Black Beauty” a „Kobolem” są tutaj dwa nagrania umieszczone w centrum krążka – „So Cutoff” i „No Self-Control”. Niemiecki producent sięga w nich po typowy dla swych wcześniejszych dokonań elegancki tech-house, w pierwszym przypadku zanurzając go w chmurnych falach syntezatorowych pasaży, a w drugim – uzupełniając przetworzoną wokalizą Sida Le Rocka, wymodelowaną na ejtisową modłę. Blisko stąd do mrocznego techno, które dostajemy w nagraniach z drugiej części płyty – „Deep Sheep” i „Girl On A Meadow”. Tym razem Schwanen zestawia najpierw warczące loopy z pohukującymi klawiszami, a potem zanurza skorodowane akordy o dubowej barwie w dronowej smudze rozwibrowanego szumu.

Kontrapunktem dla tych utworów jest solidny segment ciepłego deep house`u. Zaczyna się od „Bar Walks Into A Guy”, a potem podobne dźwięki znajdujemy w „Rough Romance” i w nieco zmodyfikowanej wersji w „Alive”. Dwie pierwsze kompozycje to europejska wizja detroitowej klasyki – wykastrowana z „czarnej” ekstatyczności i wpisana w pastelowe brzmienia o stonowanym charakterze. Niemiecki producent stosuje jednak nieco zapomniany chwyt z dawnych nagrań St. Germain – i ozdabia swe utwory zgrabnie przyciętymi samplami bluesowej gitary, na której gra jego kolega z Berlina – K_Chico. To oczywiście ożywia muzykę z płyty – i kiedy dźwięków tych brakuje choćby w bardziej nowojorskim „Alvie”, czujemy od razu ich niedosyt.

Płytę spinają niczym klamrą dwa spokojniejsze nagrania. Otwierający krążek „The Hessian” odwołuje się dyskretnie do motorycznego kraut-rocka – i poprzez wyrazistą solówkę na akustycznej gitarze, zestawioną z funkowym basem, osiada w muzycznym kontekście połowy lat 70. Kończący album „Blood River” ma już zdecydowanie house`owy puls – ale i tak Schwanen nie odmawia sobie ozdobienia go partią oldskulowych klawiszy rodem z dawnej kosmische musik.

„Black Beauty” to płyta daleka od odważnych eksperymentów, wyznaczających nowe drogi rozwoju klubowej elektroniki. Ale zrealizowana z dbałością o szczegóły i nasycona pozytywnymi emocjami. Na powitanie jesieni – w sam raz.

Areal 2012

www.areal-records.com

www.facebook.com/ArealRecords

www.facebook.com/Metope.Music







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
3 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
kickbeat
kickbeat
9 lat temu

Metope wraz ze swoim przyjacielem Sid LeRock’iem reprezentującym Kompakt odwiedzi Wrocław. 08.03.2013 więcej informacji u nas na fpage’u. pozdrawiamy..

https://www.facebook.com/KickbeatAgency

zamulan
zamulan
9 lat temu

Super, zawsze miałam słabość do Areal!

Polecamy