The Primitive Painter – The Primitive Painter
Paweł Gzyl:

Dźwiękowy klejnot z dawnej epoki.

DIVVAS – Challenger Deep
Łukasz Komła:

W głębinach myśli.

The Exaltics & Heinrich Mueller – Dimensional Shifting
Paweł Gzyl:

Mistrzowska wersja detroitowego electro.

Julius Aglinskas – Daydreamer
Łukasz Komła:

W ambientowym zastygnięciu.

Soft Boi – So Nice
Paweł Gzyl:

O miłości w rytmie downtempo.

Ehh hahah – House ze skrzypcami w tle
Jarek Szczęsny:

Pod znakiem internetu.

Alva Noto – Xerrox Vol. 4
Mateusz Piżyński:

Czwarta odsłona cyklu Xerrox, na którą przyszło nam czekać pięć lat.

Various Artists – Kern Vol. 5 Mixed By Helena Hauff
Paweł Gzyl:

„For those who knows”

Amnesia Scanner – Tearless
Paweł Gzyl:

Finowie serwują miłosne ballady.

Michael Lightborne – Ring Road Ring
Łukasz Komła:

Dźwiękowy świat obwodnicy w Coventry.

Christine Ott – Chimères (pour ondes Martenot)
Jarek Szczęsny:

Geometria dźwięków.

Deadbeat And Paul St. Hilaire – 4 Quarters Of Love And Modern Lash
Paweł Gzyl:

Scott i Paul medytują.

Vysoké Čelo – Űrkutatás
Jarek Szczęsny:

Grzechem byłoby nie skorzystać.

Ellen Allien – AurAA
Paweł Gzyl:

Hołd dla czasów, kiedy techno i trance były jednym.



Wywiad z Robertem Piotrowiczem

Pod koniec września, nakładem wytwórni Bocian Records, ukazała się płyta Roberta Piotrowicza i Yeh C. Spencera„Ambient”. Jest to wydawnictwo limitowane, wydane na płycie winylowej. Album „Ambient” zarejestrowano 9 kwietnia 2011 roku w Stanach Zjednoczonych podczas nowojorskiej edycji festiwalu Unsound, przy współpracy ze słynnym klubem muzycznym na Brooklynie – ISSUE Project Room.

Fragment płyty można odsłuchać na stronie Bocian Records.

W związku z tym wydarzeniem rozmawiałem z Robertem Piotrowiczem na temat wydawnictwa „Ambient”, a także o różnych projektach i nowych płytach.

Robert Piotrowicz – kompozytor, improwizator, współzałożyciel Musica Genera Festival oraz wytwórni Musica Genera. Oprócz płyt solowych ma w dorobku także wydawnictwa nagrane z Xavierem Charlesem, Kevinem Drummem, Jérômem Noetingerem, Burkhardem Stanglem i Anną Zaradny. Jest autorem słuchowisk, instalacji, muzyki teatralnej, współpracuje z innymi artystami przy formach audio-wizualnych i spektaklach. Regularnie występuje na licznych festiwalach na całym świecie. Podczas koncertów tworzy nasycone i pełne detali formy, korzystając z syntezatora analogowego i komputera. Jego muzyce równie blisko jest do współczesnej kompozycji elektro-akustycznej, jak i do sound artu.

Robert Piotrowicz i Oren Ambarchi podczas koncertu w warszawskim klubie „Powiększenie”.

Łukasz Komła: W recenzjach płyty „Ambient”, które przeczytałem na stronie Bocian Records, obaj dziennikarze twierdzą, że to nie jest muzyka ambient (w klasycznym tego słowa znaczeniu). A więc według Ciebie czym jest ten ambient, który wykonujesz wraz Yeh C. Spencerem ?

Tytuł tej płyty jest przewrotny, nie ma tam nic z ambient, z muzyki otoczenia, czy tła. To muzyka, która wypełnia przestrzeń gestem muzyka, dosłownie. Każda zmiana związana z natychmiastową decyzją, komponowaniem w czasie rzeczywistym. Ten tytuł wydał mi się doskonałym opisem tego procesu i muzyki, nawet jeśli asocjuje zupełnie inne skojarzenia.

Jaka była geneza powstawania albumu„Ambient”?

„Ambient” nie jest albumem sensu stricto, jest wiernym zapisem koncertu. Wystąpiliśmy ze Spencerem w ramach Unsound w Nowym Jorku, był to nasz pierwszy i jedyny jak dotąd koncert. Nie poprzedziły go żadne próby ani ustalenia. Weszliśmy na scenę i zagraliśmy dokładnie to co jest na płycie.

Co skłoniło Ciebie, abyś nagrał ten materiał z Spencerem, w tym sensie, że wykonujesz muzykę z artystą grającym na skrzypcach, a nie np. na wibrafonie, trąbce etc?

Tak jak wspomniałem płyta jest wynikiem jednorazowego spotkania na scenie. Znam Spencera od kilku lat, cenię jego muzykę, spotkaliśmy się kiedyś na festiwalu w Oslo, wtedy pomyśleliśmy o potencjalnym wspólnym koncercie. Jeśli chodzi o możliwości instrumentalne, to mimo wielkiego dystansu brzmieniowego czy artykulacyjnego, jego i moja technika instrumentalna, a także estetyka dawały wystarczająco duży potencjał, że zdecydowaliśmy się na współpracę. Efekt zestawienia tych instrumentów okazał się bardzo trafny, osiągnęliśmy dobrą równowagę brzmieniową i dynamiczną.

Z tego co wiem to od kilku lat Yeh mieszka w Cincinnati. Czy korzenie tajwańskie Spencera w jakiś sposób wpłynęły na Wasz proces twórczy?

To trudno powiedzieć, myślę, że estetyka Spencera ma raczej konotacje z muzyką współczesną świata zachodniego, z lokalną amerykańską i europejską.

Czy możesz zdradzić swoje aktualne plany? Szykujesz jakiś zupełnie nowy materiał solowy? A może raczej wybierasz się w kolejne światowe tournée?

W tej chwili przygotowuję program i kompozycję na Lausanne Underground Film & Music Festival, którą zagram wspólnie z Brutal Truth, legendą grindcore z USA. Wcześniej mam koncert solowy w Helsinkach. Do końca roku powinienem ukończyć też solowy album „Lincoln Sea”.

Jak wspomniałeś pracujesz nad kolejną solową płytą. Ciągle mam w pamięci składankę z 2009 roku „Exploratory Music From Poland 01” i pod indeksem numer 15 – pojawiła się Twoja kompozycja pt. „Lincoln Sea: Ice Walk draft”. Czy ten utwór znajdzie się na albumie „Lincoln Sea”? I jaki kierunek tym razem obierzesz na swojej najnowszej płycie? Będzie to przewrót w warstwie estetycznej, brzmieniowej etc?

Ten utwór w pełnej wersji ukazał się na „An Anthology of Noise and Electronic Music / sixth a-chronology 1957-2010” wydanej przez Sub Rosa. Nowy album nie ma nic z tym utworem wspólnego. Początkowo myślałem, że tak będzie, ale później nagrałem zupełnie inny materiał, bardziej odpowiadający tytułowi.

Trudno powiedzieć jak różna jest ta płyta od poprzednich, w zasadniczej swojej konstrukcji jest o wiele bardziej złożona i skomplikowana. Dwie kompozycje z których składa się „Lincoln Sea” są bardzo intensywne, w całości zbudowane z brzmienia syntezatora modularnego. Są w dużym stopniu rozwinięciem mojej estetyki, gdzie z jednej strony dźwięk jest zorientowany bardzo wertykalnie, ale dynamiczna narracja jest bardzo ważnym elementem utworu.

Wcześniej nagrałem album „When Snakeboy is Dying”, którego krótkiej zapowiedzi można posłuchać na soundcloudzie. Myślę, że jak się już ukażą będą dla siebie dobrym uzupełnieniem.

Dziękuję za rozmowę.

Wsłuchajcie się w krótką zapowiedź z płyty „When Snakeboy is Dying”. 

A poniżej doskonała kompozycja „Lincoln Sea: Ice Walk draft”.

Ważne strony:

www.robertpiotrowicz.net

www.bocianrecords.com

 

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarze 3

  1. Endrave

    Wreszcie ktoś przeprowadził na tym serwisie wywiad z Robertem Piotrowiczem. Dobra robota Łukaszu! Tak trzymaj 🙂

  2. robert

    jupiśnie!
    dzięki!