Wpisz i kliknij enter

Cristian Vogel – The Rebirth Of Wonky

Kosmiczny dub.

Kiedy na początku lat 90. zabrzmiały pierwsze nagrania Cristiana Vogela, Neila Landstrumma, Dave’a Tarridy czy Tobiasa Schmidta, było to nowe słowo w dopiero nabierającym rozpędu techno. Szorstkie i zgrzytliwe dźwięki rodem z musique concrete, podbijały ciężkie i nieustępliwe bity, łącząc kakofoniczne brzmienie z punkowym nastawieniem. Zjawisko było na tyle silne, że mówiło się nawet o „brzmieniu Brighton”, bo większość tworzących go artystów pochodziłą właśnie z tego nadmorskiego miasta w południowej Anglii.

Z czasem okazało się, że największą wyobraźnię dźwiękową ma Vogel. Urodzony w Chile, ale mieszkający na Wyspach Brytyjskich producent zaczął rozwijać swą karierę dwutorowo: z jednej strony serwował funkcjonalne techno ma kolejnych płytach dla Tresora, a z drugiej – zaskakiwał eksperymentalną elektroniką na krążkach dla Mille Plateaux. Największą popularność przyniósł mu jednak flirt z… piosenką – czyli duet Super Collider z wokalistą Jamie Lidellem. Nic dziwnego, że Vogel podpisał w końcu kontrakt z wytwórnią Daniela Millera – NovaMute.

Tym muzycznym peregrynacjom artysty towarzyszyły liczne przeprowadzki. Najpierw z Brighton do Barcelony, potem do Berlina i Genewy, aż w końcu w ostatnich latach do Kopenhagi. W międzyczasie Vogel stał się specem od komputerowych programów do tworzenia dźwięku, próbując wykorzystać nowe umiejętności na swych kolejnych albumach. Efektem tego była trylogia dla wytwórni Shitkatapult, zrealizowana w latach 2012-2016. Potem artysta nie nagrał żadnego albumu – i dopiero teraz powraca z nowym wydawnictwem.

Album otwiera „When You Can’t Go Clubbing” – majestatyczne dub-techno, łączące stłumiony bit z winylowymi defektami i tęsknymi smyczkami w stylu Gas. „What Goes Around” i „The All Clear” lokują się w formule pomysłowego dubstepu, wpisując syntezatorowe arpeggia rodem z kosmische musik w połamaną rytmikę. Echa ziarnistego dubu spod znaku Pole’a rozbrzmiewają z kolei w utworze „Pendula”, nurzając skorodowane akordy w gęstej zawiesinie szumów i trzasków.

W kolejnych nagraniach powracają intrygujące eksperymenty z dubstepem. „Acido Amigo” i „Peace La Roche” osadzone są na oldskulowych bitach, a kontrapunkt stanowią dla nich acidowe loopy w pierwszym utworze i świetliste klawisze w drugim. W „Thuja” więcej jest sampli – i układają się one w uzupełniony dubowymi akordami szybki breakbeat. „Ice La Fantome” to najbardziej rozbudowane i eksperymentalne nagranie. Ta spleciona z cudzych dźwięków psychodelia kończy się wraz z „New Born Wise” – kolejnym ukłonem w stronę twórczości Pole’a.

Muzyka na „The Rebirth Of Wonky” powstawała od marca do września ubiegłego roku, czyli w czasie, kiedy wszystkie kluby w Europie były zamknięte. Nic dziwnego, że mimo mocno zarysowanej rytmiki, nie ma tanecznego charakteru. Choć Vogel deklaruje, że ten album to nowe otwarcie w jego twórczości, tak naprawdę „The Rebirth Of Wonky” lokuje się niedaleko trylogii dla Shitkatapult. I tutaj najważniejszy jest dub – podawany na różne sposoby. Słucha się tej płyty bardzo dobrze, ale nie będzie to jakiś wielki przełom w karierze tego niekonwencjonalnego twórcy.

Endless Process  2021

www.endless-process.net







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Inline Feedbacks
View all comments
Maciek
Maciek
5 miesięcy temu

Świetna płyta, słucham od tygodnia. Przewidywałem, że zrecenzujesz 🙂

Polecamy

3 pytania – Low Key

Przed chwilą wydali debiutancki album, a dziś mówią nam m.in. czego słuchają na co dzień.