Wpisz i kliknij enter

Various Artists – InFiné by Jean Michel Jarre

Jean-Michel ma 64 lata. Label InFiné – 6. Kompilacja 12 utworów i zasłużyła na 3.

Z JMJ jest pewien problem. Uwielbiany do granic zdrowego rozsądku, ma rzesze fanów zapatrzonych tylko w niego. Dla nich słuchanie sprowadza się do prostego równania: muzyka=Jarre. Łagodząc to podejście, trzeba uczciwie przyznać – nie sposób nie docenić, tego co Jarre wniósł do elektroniki – pionierskie, niosące przełom „Oxygene”, „Equinoxe”, „Rendez-Vous”, „Zoolook”. Te płyty opowiadały historię, zanurzone były w filozoficznej poświacie, polegały na dialogu z człowiekiem, życiem, czy kosmosem.

Jarre swoimi koncertami – w najpiękniejszych miejscach globu, od egipskich Piramid, po naszą gdańską Stocznię – przeładowanymi efektami wizualnymi dyrygowanymi przez dźwięk, zapoznał setki, tysiące a nawet miliony ludzi z elektroniką – jest czterokrotnym rekordzistą Guinnessa za największe koncerty. Najbardziej wyśrubowany wynik to Moskwa 1997 – rekord w sumie pobiło 3,5 miliona ludzi którzy tam przyszli, ale magnesem był właśnie Jean-Michel i jego lasery, elektroniczne harfy, dzwony, tony pirotechniki i muzyka.

Są też tacy, dla których jest po prostu przereklamowany, świecący odbitym światłem koncertowego efekciarstwa, ale pusty w środku. Po latach, odcina kupony koncertami z playbacku – słynny „Live from Gdansk” na 25-lecie Solidarności, podobno odtwarzane miał nawet konferansjerskie wstawki – coraz to nowymi wznowieniami swoich starszych dzieł, i ociera się o śmieszność nowymi, np. takimi utworami.

Ale ten wielki Jarre, którego imieniem nazwano asteroidę, ma kilka tytułów doktora honoris causa, jest kawalerem Legii Honorowej i posiadaczem miana człowieka roku ’76 magazynu People, tutaj jest „tylko” selekcjonerem, więc to nie będzie pro i contra o nim – płyta której jest architektem, to urodzinowa składanka InFiné, labelu, który w swoim katalogu ma wydania Dantona Eeproma, Francesco Tristano, Murcofa, czy „wczesnego” Apparata. Nie jest zamknięty na jeden obszar muzyczny i dlatego albumy wypuszczane w nim oscylują wokół neoclassicalu, deep-house’u, techno, awangardy i tanecznych bitów. Dewiza InFiné jest prosta – z pasją prezentować eklektyczne dźwięki z całego świata. Łowią je w trzech miastach – Paryżu, Lyonie i Berlinie – trzej założyciele: Agoria, Alexandre Cazac i Yannick Matray.

[embeded: src=”http://www.junostatic.com/ultraplayer/07/MicroPlayer.swf” width=”400″ height=”130″ FlashVars=”branding=records&playlist_url=http://www.juno.co.uk/playlists/builder/2106593-02.xspf&start_playing=0&change_player_url=&volume=80&insert_type=insert&play_now=false&isRe lease=false&product_key=2106593-02″ allowscriptaccess=”always”] To, co pojawia się we wstępie do kompilacji (Oxia – „Exalia”) to rozmarzone syntezatorowe tła, pianino w symbiozie z elektroniką – jest uczciwym odzwierciedleniem dalszej zawartości. Jeżeli fortepian to neoklasyka – odpowiada za nią (dawno niesłyszany) Murcof i Cubenx, a nawet kompozycja Clary Moto. Powiew klubowego powietrza wychodzi od Sonar (kapitalny „Aufgang”), klimat ten podtrzymuje Spitzer i Rone, za to Arandel przypomina minimal techno, które przemyka w różnych formach. Ciekawe są wybrane kawałki Agorii i Dantona Eeproma – po obojgu spodziewać się można czegoś mocnego, obaj jednak wyjątkowo stonowanie i minimalistycznie. Te ambientowe momenty oddechu nie trwają długo i z reguły rozstępują się nabożnie przed melodyjnym techno.

Z tego zestawu utworów można wybrać kilka świetnych kawałków – reszta nie jest powalająca. Dlatego ocena tej kompilacji jest jednocześnie i niska, i wysoka. Wysoka, bo dostaje ponad 50% możliwej oceny mimo mdłych momentów. Niska, jak na utwory Murcofa, Clary Moto czy Sonaru – bo to klasowa muzyka.

http://www.infine-music.com/

http://www.jeanmicheljarre.com







Jest nas 13 000 na Facebooku:


1 Komentarz

Polecamy