Fumiya Tanaka – Right Moment
Paweł Gzyl:

Spójna całość zbudowana z kontrastowych elementów.

Król – Nieumiarkowania
Jarek Szczęsny:

Nie chce nam mówić niczego wprost.

Burial – Tunes 2011-2019
Jarek Szczęsny:

Brama do innej rzeczywistości.

Zaumne – Contact
Jarek Szczęsny:

Niezwykła bliskość.

Various Artists – Consortium Vol. 1
Paweł Gzyl:

Z Albanii do Detroit.

ARRM – II
Jarek Szczęsny:

Dzieło spokoju.

Floating Points – Crush
Jarek Szczęsny:

Stare w służbie nowoczesności.

Stefan Goldmann – Veiki
Paweł Gzyl:

Najbardziej taneczny materiał niemieckiego producenta.

True – Made Of Glass
Łukasz Komła:

Pod rękę ze smutkiem i tańczmy!

Akwizgram – Nü romantik
Jarek Szczęsny:

Próg do przeskoczenia jest niewielki.

Claro Intelecto – In Vitro – Volume 1 & 2
Paweł Gzyl:

Piękna, ale niemodna muzyka.

Paweł Doskocz / Vasco Trilla – Hajstra
Jarek Szczęsny:

Nieprawidłowości w działaniu zmysłów.

Stenny – Upsurge
Paweł Gzyl:

Połamane rytmy zanurzone w ambiencie.

Justyna Steczkowska – Maria Magdalena. All Is One
Przemysław Solski:

Wędrówka duszy.



The Black Dog – The Return Ov Bleep

Czy jeszcze ktoś pamięta co to jest bleep? Jeśli nie – panowie z Sheffield przypominają nam o tym w wyśmienitym stylu.

To był schyłek lat 80. W przemysłowym Sheffield startowała wytwórnia Warp. Pierwsze płyty opublikowane przez nią były jak powiew świeżego wiatru w muzyce. Forgemasters, Tricky Disco, Sweet Exorcist, Nightmare On Wax, no i oczywiście LFO. Młodzi twórcy inspirowali się chicagowskim house’m i detroitowym techno, ale dodawali też dużo od siebie – przede wszystkim ten charakterystyczny, brzęczący dźwięk, który sprawił, iż ich nagrania zaklasyfikowano jako „bleep”.

Po niemal ćwierć wieku od tamtego czasu, Ken Downie i bracia Dust, wyciągnęli z piwnicy swego studia stare maszyny, otrzepali z nich kurz i nagrali cztery utwory, które w pomysłowy sposób przerzucają dźwiękowy pomost pomiędzy dawnym a obecnym brzmieniem Sheffield.


Zaczyna się ambientowo – ale po chwili uderza twardy bit współczesnego techno, eksplodując falującym pochodem basu. I w pewnym momencie pojawia się bleep – świdrujący motyw ciekawie skontrastowany z umieszczonym w tle anielskim chórem („Bleep Four”). Bardziej zwarte brzmienie ma drugi utwór – bo tym razem w głównej roli są ostro cięte akordy szorstkich klawiszy, zapętlone w hipnotyczny loop („Bleep Two”).

A potem – masywny i ciężki dubstep o połamanym metrum, gdzie groźne pomruki basu i skorodowany strumień syntezatorów stanowią podkład pod wypchnięty na przód groteskowo „gadający” bleep („Bleep One”). I na koniec znowu twarde techno – tym razem solidny galop, wnoszący energetycznie pohukujące klawisze, zanurzone w futurystycznie ćwierkających efektach („Bleep Five”).

Tu nie ma wielkiej filozofii – po prostu surowa energia klubowej elektroniki i dawno niesłyszane dźwięki z klasyki gatunku. Ale z jakimż wyczuciem i swobodą są zrobione te cztery nagrania! Zagrać w takim stylu – potrafią tylko autentyczni pionierzy.

Dust Science 2013

www.dustscience.com

www.facebook.com/pages/Dust-Science

www.theblackdogma.com

www.facebook.com/theblackdogma

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarze 3

  1. keisuke

    Bleep is not dead!! Pamiętamy, szanujemy, kochamy 🙂 Mnie ta EPka raczej przypomina klasyczny „The North Pole by Submarine” młodego Jenssena, ale „Green Album” braci O w sumie też dość podobny. Cieszy fakt, że stara szkoła techno jeszcze działa. Bardzo ciekawy jestem Tranklements – oby całość tak samo kwaśno-transowa-bleepowa

  2. dadaista

    A już się ucieszyłem, że oto pojawiła się nowa płyta długogrająca od The Black Dog, a tu „tylko” EP-ka… Oby była to zapowiedź dłuższego materiału, bo muzyka z „The Return Ov Bleep” brzmi bardzo dobrze.

    Momentami klimat krążka jest wręcz nie do odróżnienia od Orbitala. Starego, dobrego Orbitala. Zabawne: TBD jako nowy Orbital, lepszy od oryginału.