Wpisz i kliknij enter

Miss Kittin – nasza rozmowa

Specjalnie dla nowamuzyka.pl, przed sobotnim występem na warszawskim FreeFormFestivalu – Caroline Hervé aka Miss Kittin opowiada o nowej płycie, legendzie electroclashu i Franku Sinatrze.

Pięć lat po „Batbox” dostajemy od Ciebie „Calling from The Stars” (nasza recenzja). Dzieje się tam bardzo dużo – słychać electro-pop, kosmische music, techno, jest nawet cover REM, no i to drugie CD, tak odmienne. Jak powstawała produkcja tego skomplikowanego i pękniętego na dwie części albumu?

Pracowałam nad pomysłami w domu, bez zastanawiania się czy piosenki będą ukończone. W konsekwencji stworzyłam cały album sama. Następnie, miałam zamiar wydać utwory które były bardziej w stylu ambient na innym albumie i chciałam je wysłać anonimowo do wytwórni, którą lubię. Przyszedł mi jednak do głowy pomysł, aby umieścić je razem i stworzyć drugi album. Pomyślałam, że pierwsza część będzie odsyłać do drugiej, niczym bonus. Wszystko zostało wyprodukowane w mojej małej kawalerce, począwszy od kilku utworów, nad którymi pracowałam wraz z Pascalem Gabrielem i kawałka zrobionego na odległość z Gesaffelstein parę lat temu. Pracuje kiedy mam ochotę, bez nacisku i z łatwością, nie ma nic skomplikowanego w produkcji moich albumów.

CD nr. 2 jest jakby zawieszone na przełomie wieków – XX i XXI. Słyszę tam mocny wpływ ambientu, IDM-u, produkcji z lat świetności Warp Records, LFO, Aphexa, Autechre. Skąd takie inspiracje?

Ponieważ ta muzyka zajmowała zawsze bardzo ważne miejsce w moim życiu. Jej wyjątkowe brzmienie zawsze mnie inspirowało, jest to mieszanka abstrakcji i czystych emocji. Każdy dźwięk idealnie wpisuje się w całość i odnajduję w tej muzyce wolność.

Za kilka dni Twój koncert w Warszawie, już drugi na FFF. To jeden z pierwszych koncertów promujących Twój album. Jak planujesz zaprezentować swój najnowszy materiał?

Po raz pierwszy będę grać sama na żywo. Mam zamiar stworzyć wielki „mega mix”, który pozwoli zaprezentować całą moją historię w godzinę. Chcę przez to przekroczyć siebie i spojrzeć z oddali na wszystko, co do tej pory zrobiłam.

Na co bardziej czekasz? Na premierę Daft Punk (tu w Polsce niektórzy już mają dość, wyobrażam sobie jaki hype jest we Francji), czy raczej nowe produkcje industrialnego techno?

Słucham teraz bardzo wielu rzeczy. Rock, blues, muzyka klasyczna, elektronika i tego co leci w radiu. Nowy singiel Daft Punk jest już hitem – jeśli zdołają dalej nas zaskoczyć, będę bardzo zadowolona. Nie potrafię sprecyzować na co bardziej czekam, może na muzykę w stylu funky – dobrze wyprodukowaną i przyjemną w odbiorze.

Przywołałem to celowo – ostatnio spotkałem się z ciekawą opinią, że to co kiedyś wyrażał punk, potem post-punk, po części electroclash, teraz wyraża właśnie to surowe, mroczne industrialne techno. Czyli bunt i odrzucenie plastikowej kultury masowej.

Ten gatunek muzyki niekoniecznie wyraża piękno, radość czy przyjemność. Nie trzeba się jednak do niego odwoływać, aby wyrazić bunt. Pewnego dnia wybrałam się na słynną wystawę Keitha Haringa i odnalazłam w niej wszystko to o czym wspomniałeś – bunt przeciwko polityce, kulturze masowej, homofobii, pieniądzom. Poza tym, jego obrazy były bardzo zabawne i pełne kolorów.

Wobec tego jaka muzyka/wykonawca/label zrobił na Tobie ostatnio największe wrażenie?

Jeśli chodzi o francuskie produkcje to bardzo lubię Djedjotronic, który z resztą zremiksował moje utwory. Pewnego wieczoru, obejrzałam dokument o Freddym Mercurym – bardzo mnie on poruszył. Słabo znamy tego artystę, a jego wypowiedzi były naprawdę wyjątkowe i są aktualne do dnia dzisiejszego.

Od wielu lat, od Tokio po Warszawę wiadomo – Miss Kittin to księżniczka electroclashu. Jak reagujesz na ten przydomek?

Mało mnie to obchodzi, ale to prawda. Ten przydomek to dla mnie komplement, ponieważ fajnie jest wyznaczać historię. To w pewnym sensie dodatek do całej twórczości.

A co z nazwą „electroclash”? Jako księżniczka, dalej identyfikujesz się z nią, bo to faktyczne wyrażenie nazwy muzycznego prądu, czy to raczej nazwa wymyślona z nieporadności dziennikarzy, którzy nie potrafili opisać dokładnie tej szalonej muzyki, która miała wszystko – chiptune, post-punk, electro, acid, techno, prowokujące teksty…

Nie wiem i szczerze powiem nie ma to dla mnie znaczenia. Gdy mówi się dziś o electroclashu wszyscy wiedzą, o co chodzi. Kiedyś nazywaliśmy ten gatunek muzyki „electro”, zanim został on zastąpiony przez bardziej ogólną nazwę „techno”.

Można zaryzykować twierdzenie, że muzycznie dojrzałaś? Bo ja kiedy słucham albumu „I Com”, a potem przerzucam się na „Calling From The Stars”, na „Maneki Neko” (mój faworyt!) czuję ogromną ewolucję, lata świetlne odległości, nie tylko w sferze muzyki…

Na szczęście dojrzałam… Nie chciałabym w roku 2013 dalej tworzyć utworów w stylu „Frank Sinatra”. Jeśli chodzi o ten utwór, to najbardziej śmieszy mnie, że ludzie wierzyli, że napisałam to z powodu fascynacji sławą, a tak naprawdę chodzi w nim o ironię i dzięki niej ten utwór stał się tak popularny. Wystarczy napisać głupi tekst, aby wypromować utwór.

Ale wciąż pieprzysz „Live On MTV”?

Piosenki, które kiedyś emitowało MTV naprawdę wyprzedzały swoją epokę. Obecnie ta telewizja stała się czymś w rodzaju „reality TV”. Nie ma tam już muzyki, a jedynie programy w stylu reality show, które można obejrzeć wszędzie.

Występ Miss Kittin na FreeFormFestiwalu drugiego dnia, w sobotę.

Plan festiwalu: http://www.freeformfestival.pl/

http://www.misskittin.com/







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy