Villaelvin – Headroof
Jarek Szczęsny:

Tylko bardziej.

Juno – Young Star
Jarek Szczęsny:

Infiltracja jazzu.

Lonker See – Hamza
Jarek Szczęsny:

Zawsze krok przed nami.

Men With Secrets – Psycho Romance And Other Spooky Ballads
Paweł Gzyl:

Erudycyjne ćwiczenie z ejtisowego electro.

Riverrun – The Same Silent Hill
Przemysław Solski:

Muzyka z krajobrazu.

Yogtze – Yogtze
Jarek Szczęsny:

Będzie filmowo.

Wacław Zimpel – Massive Oscillations
Jarek Szczęsny:

Letarg duchowy.

Hula – Shadowland
Paweł Gzyl:

Jak ambient przenikał industrial.

Nicolas Godin – Concrete and Glass
Mateusz Piżyński:

Elektroniczny aksamit, który już dobrze znamy.

Ghost In The Machine – Breaking The Seal
Paweł Gzyl:

Czego można się spodziewać po płycie, na której jeden z utworów nosi tytuł „Napalm Breath”?

Jachna/Ziołek/Buhl – Animated Music
Jarek Szczęsny:

Poszerzanie improwizacyjnej wrażliwości.

Recondite – Dwell
Ania Pietrzak:

Chłodna obserwacja rzeczywistości.

Silent Witness – Silent Witness
Łukasz Komła:

Cisi obserwatorzy o wielkiej wyobraźni.

Phase Fatale – Scanning Backwards
Paweł Gzyl:

Dźwięk jako broń.



Lagowski presents Legion – False Dawn

Wznowienie jednego z najważniejszych dzieł w historii dark ambientu.

Dzisiaj jesteśmy świadkami zjawiska polegającego na tym, że młodzi producenci techno i ambientu z pasją grzebią się w dawnych dokonaniach twórców industrialu sprzed trzydziestu lat. Kiedy jednak nowa muzyka klubowa pojawiła się na przełomie lat 80. i 90. odbywał się zupełnie odmienny proces. To twórcy związani z industrialną sceną z mniejszym lub większym powodzeniem próbowali swych sił w techno czy breakbicie. Jednym z tych, którzy osiągnęli większe sukcesy okazał się Andrew Lagowski.

Zaczynał na początku lat 80. działając ze Stephenem Jarvisem w duecie Nagamatzu. Tworzył on interesującą wersję post-punka, osadzoną na elektronicznej rytmice, ale nie pozbawioną gitarowej drapieżności. Potem Lagowski zaczął solową działalność, skierowując się pod wpływem dokonań Lustmorda w stronę dark ambientu. Obaj panowie zwarli w końcu szyki w projekcie Terror Against Terror, dając w nim wyraz swej fascynacji ówczesnym EBM w stylu Ministry.

Najciekawszą muzykę Lagowski stworzył na początku lat 90. Jego ambientowe preparacje spotkały się z uznaniem wytwórni Touch, która opublikowała mu trzy płyty pod szyldem S.E.T.I. nakładem swego pododdziału o nazwie Ash International. Brytyjski twórca zainteresował się również techno – i efektem tego okazały się trzy winylowe dwunastocalówki wydane w 1994 roku przez wytwórnię należącą do kolektywu The Black Dog – General Production Recordings. W nastepnych latach Lagowski skoncentrował się jednak na ambiencie – któremu pozostaje wierny do dzisiaj.

My tymczasem otrzymujemy jubileuszową reedycję jednej z najważniejszych płyt w jego dorobku – pochodzącej sprzed dokładnie dwudziestu lat „False Dawn”, którą angielski twórca firmował pseudonimem Legion. Z dzisiejszej perspektywy wydawnictwo można z powodzeniem zaliczyć do klasyki wywiedzionego z industrialnych preparacji dark ambientu. W oryginale album zawierał tylko trzy nagrania. Pierwsze z nich to trwający ponad 35 minut „Colossus”. Zgodnie z tytułem zawiera on majestatyczną muzykę rozpisaną na masywne drony, w której jest miejsce zarówno na fabryczne odgłosy, filmowe sample, jak i wnoszące powiew subtelnej melodii oszczędne syntezatory. Rewers tej kompozycji stanowi nieco krótsze „The Plasma Pool” – równie mroczne nagranie, w którym jest jednak więcej miejsca na cyfrowe efekty i niemal orkiestrowe brzmienia. Pomiędzy tymi monumentalnymi utworami jest krótki przerywnik – niespełna pięciominutowy „Accurone”, w którym słychać echa ówczesnego EBM w rodzaju Clock DVA.

Nie byłoby specjalnej reedycji bez dodatkowych utworów. Otrzymujemy je na drugim krążku zestawu. To sześć nagrań, które Lagowski stworzył w tym samym czasie. Większość z nich stanowi jakby brudnopis do podstawowych kompozycji z pierwszej płyty. Największe wrażenie robią tu te najbardziej rozbudowane – „Burial Of The Books” i „The Midnight Illumination”, porażając gęstym jak smoła brzmieniem o tektonicznej wibracji. Nieco odmienne dźwięki wprowadza umieszczony tu w dwóch wersjach „Tunnelvision” – bo jego główny wątek stanowi chóralna wokaliza, tworząca niemal mistyczny nastrój.

Całość zestawu uzupełniają trzy remiksy. Holenderski współpracownik Lagowskiego o pseudonimie Geomatic sięga po „Colosussa” – nadając mu zdecydowanie bardziej rytmiczny charakter. Śmielej poczyna sobie nasz weteran sceny noise – Zenial. Pod jego palcami „Accurone” zamienia się bowiem w mocno eksperymentalną miniaturę. Maciek Szymczuk sprawia z kolei, że „The Plasma Pool” traci całkowicie swój złowieszczy ton – przybierając postać rozbujanego trip-hopowymi bitami eterycznego ambientu.

Wielbicieli najmroczniejszych odmian elektroniki nie trzeba pewnie namawiać na przesłuchanie „False Dawn”. Warto jednak, aby z tym materiałem zapoznali się również dzisiejsi słuchacze techno. Czas obszedł się bowiem łaskawie z podstawowymi kompozycjami z wydawnictwa – i nadal robią one dzisiaj duże wrażenie. Aż dziw bierze, że materiał ten powstał aż dwie dekady temu.

Zoharum 2013

www.zoharum.com

www.facebook.com/zoharum

www.lagowski.com

www.facebook.com/wirescience

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.