Ian William Craig – Red Sun Through Smoke
Jarek Szczęsny:

Mgnienia poczucia straty.

Christian Löffler – Lys
Paweł Gzyl:

Piosenka jest dobra na wszystko?

Various Artists – Velvet Desert Music Vol. 2
Paweł Gzyl:

Soundtrack do współczesnego „acid westernu”.

Skalpel – Highlight
Bartek Woynicz:

Balsam na czas zarazy.

Electric Indigo – Ferrum
Paweł Gzyl:

W atomowym silosie.

Stian Westerhus – Redundance
Jarek Szczęsny:

Ucieczka od tradycyjnych piosenek.

Immortal Onion – XD [Experience Design]
Jarek Szczęsny:

Nie spodziewałem się ich tam spotkać.

Moses Sumney – græ Part 1
Jarek Szczęsny:

Przestrzeń okrojona ze skrajności.

Blind Boy De Vita – Cumpà
Łukasz Komła:

Z cienia w ogień!

Camea – Dystopian Love
Paweł Gzyl:

Futurystycznie i kobieco.

Shabaka and the Ancestors – We Are Sent Here By History
Jarek Szczęsny:

On wie więcej.

The Fear Ratio – They Can’t Be Saved
Paweł Gzyl:

Suma najlepszych elementów.

Earth Trax – LP1
Jarek Szczęsny:

Nic ponadto.

Radosław Kurzeja – Ogród botaniczny w Palermo
Jarek Szczęsny:

Niekontrolowane lenistwo.



Forest Swords – Engravings

Niewątpliwie, znów wkraczamy do ciemnego lasu…Strzeliste, wysokie drzewa, oddechy dzikich zwierząt, echa śpiewu odległych przodków, odciski przechadzających, niegdyś temu mitycznych armii. Mniej więcej takie skojarzenia nasuwają się przy kolejnym spotkaniu z twórczością Matthewa Barnesa.

W 2010 Forest Swords wypuścił na światło dzienne swój pierwszy 42-minutowy EP/longplay „Dagger Paths”, którym mocno zamieszał na elektronicznej scenie. Album przyniósł sporą dawkę ożywczego i odkrywczego podejścia do muzyki, którą Anglik zaczął tworzyć dość spontanicznie i po dłuższej przerwie od czasu udzielania się w młodzieżowych kapelach punkowych.

Młody mieszkaniec półwyspu Wirral ma szerokie horyzonty upodobań muzycznych, oprócz wspomnianego punka, wspomina w wywiadach sympatię do artystów spod szyldu Kill Rock Stars czy Warp. Barnes jest też wielbicielem hip-hopu, dobrego r&b (cover Alliyah na „Dagger Paths”), nie ukrywa też swej fascynacji dubem czy reggae. Bardzo ceni artystów z klarowną wizją swojej działalności jak, np. Deftones, Smashing Pumpkins, Björk czy The Knife. Sam Forest Swords w klarowny sposób podchodzi również do pomysłu na swoje miejsce w artystycznej przestrzeni, dlatego zarówno muzyka, poligrafia czy teledyski (tworzone samodzielnie ze starych bezpłatnie dostępnych filmów instruktażowych) spajają się w jedną przemyślaną całość.

Forest Swords – „Dagger Paths” ( full Ep)

Na najnowszym dziele „Engravings”, Forest Swords podąża po wytyczonych już przez siebie ścieżkach. Nadal utrzymuje się w jedynej w swoim rodzaju minimalistycznej, paradubowej mgle, z której wyłaniają się surowe, nostalgiczne, najczęściej gitarowe melodie („The Plumes”, „Irby Tremor”) oraz strzępy hip-hopowych konstrukcji rytmicznych („Anneka’s Battle”). Brzmienia są organiczne („Onward”), ornamentyka westernowo-orientalna („Ljoss”, „The Plumes”), a wokale niewyraźne i tajemnicze („An hour”).

„Engravings” miał być w założeniu – i miejscami faktycznie jest – dziełem bardziej zwartym, nieco szybszym, oczywiście nie tanecznym, ale leżącym gdzieś w przedsionku miarowego tupania nogą, co jest raczej zasługą basu i pulsacji klawiszy niż bitu („Thor’s Stone”). Dwa ryty, „Onward” i „Gathering” wyróżniają się nieco ze scementowanej całości swą surowszą, cięższą i bardziej eksperymentalną strukturą. Najpiękniejszym momentem krążka jest
„The Weight Of Gold”, który powolnie zaczyna się gitarowymi plamami robiąc posłanie pod zapętloną melodię graną na brzmieniu „electroharfy/-cymbałów” oraz przesterowanym burialowym głosem i rozbujanymi, minimalistycznymi bębnami. Całość albumu kończy „Friend, You Will Never Learn”, które rozpędzając się poprzez pulsacyjne plenery, zgarnia ze sobą co raz więcej ścieżek, by finalnie przed 7 minutą wybuchnąć całością zebranego krajobrazu.

Forest Swords – „The Weight Of Gold”

Nowym krążkiem „Engravings” Forest Swords z pewnością pogłębił swój grawerunek wśród ważnych twórców drugiej dekady. Nagrał bardzo dobry materiał, swoisty soundtrack przenoszący w rejony, które Jung określiłby nieświadomości zbiorową. Materiał ten pozostanie ze słuchaczem na długo, zwłaszcza podczas długich jesienno-zimowych nocy.

Teraz pozostaje tylko czekać na domknięcie swoistej trylogii i na koncerty (najbliższy już w październiku na krakowskim Unsound).
www.unsound.pl

26.08.13 | Tri Angle Records

Profil na Facebooku »Słuchaj na Soundcloud »

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.