Wpisz i kliknij enter

Yves De Mey – Frisson

Holenderski producent łączy różne elementy w typową tylko dla siebie wizję radykalnie przetworzonego techno.

Ten pochodzący z Antwerpii artysta był jednym z pierwszych twórców nowej elektroniki, którzy w ostatnich latach zaczęli wykorzystywać formułę klasycznego techno, jako punkt wyjścia do awangardowych poszukiwań brzmieniowych. Dowodem na to winylowe dwunastocalówki, które zrealizował on dla tak znaczących na tym rynku wytwórni, jak Sandwell District, Opal Tapes czy Modal Analysys.

Podobne podejście do muzyki klubowej ma również inny holenderski artysta – Peter Von Hoesen. Nic więc dziwnego, że obaj panowie nawiązali współpracę, której efektem okazał się duet Sendai. Zadebiutował on już w 2009 roku, ale w pełni eksperymentalne oblicze objawił dopiero rok temu, publikując album „Geotope”.

Na jego wydaniu nie skończyła się współpraca obu producentów. Powołali oni bowiem do życia wytwórnię Archives Interieures, która ma służyć ich awangardowym dokonaniom. Pierwszą płytą sygnowaną przez tłocznię jest kompaktowy krążek Yvesa De Meya – „Frisson”. Składające się nań pięć utworów zostało zrealizowane przy wykorzystaniu zaledwie trzech instrumentów: syntezatorów Roland SH-101 i Korg MS-20 oraz sekwencera Roland System 100. Nie oznacza to jednak, że brzmienie nagrań jest ubogie i jednostajne.

[embeded: src=”http://www.junostatic.com/ultraplayer/07/MicroPlayer.swf” width=”400″ height=”90″ FlashVars=”branding=records&playlist_url=http://www.juno.co.uk/playlists/builder/507911-01.xspf&start_playing=0&change_player_url=&volume=80&insert_type=insert&play_now=false&isRe lease=false&product_key=507911-01″ allowscriptaccess=”always”]

Otwierający całość „Frisson” skoncentrowany jest na wibrującym akordzie basowym – który oplatają świdrujące loopy o noise’owej proweniencji. W „Empty Prints” pojawia się zredukowany bit spleciony z glitchowych defektów. Wnosi on laboratoryjne efekty, nadające całości klaustrofobiczny ton. „Cadence” tętni podskórnym pulsem – zanurzonym w acidowych bulgotach. W „Phoresis” znów powraca minimalowy rytm, który oplatają warczące loopy. Całość kończy „Isorythmia” – łącząc glitchowe breaki z zaszumionym tłem.

Autorskie nagrania De Meya uzupełniają dwa remiksy ostatniego z nich. Autorem pierwszego jest Miles Whittaker – i pod jego palcami „Isorhythmia” zamienia się w zredukowane techno wpisane w gąszcz industrialnych szumów i zgrzytów. Inaczej podchodzi do tej kompozycji Peter Van Hoesen – wyciągając na wierzch hipnotyczny motyw basowy, który służy mu do stworzenia chmurnego ambient-dubu.

Holenderski producent czerpie inspirację z dawnych dokonań wytwórni Säkho i Raster-Noton, ale nie zatrzymuje się na poziomie klinicznego minimalu. Sięga śmiało również po dźwiękowe idee rodem z industrialu czy noise’u, łącząc je wszystkie w typową tylko dla siebie wizję radykalnie przetworzonego techno. Brzmi to ciekawie – stawiając De Meya w rzędzie najbardziej intrygujących innowatorów gatunku.

Archives Interieures 2013

www.knobsounds.com

www.facebook.com/pages/Yves-De-Mey-artist-page







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy

3 pytania – Miroff

Pytamy co słychać u wschodzącej gwiazdy nowoczesnej produkcji hiphopowej.