Wpisz i kliknij enter

Lewis Fautzi – The Gare Album

Idealny rozbieg do dalszej kariery.

To się nazywa mieć szczęście – ledwo ten portugalski producent zadebiutował w zeszłym roku kilkoma zestawami nagrań w cyfrowym formacie, a już dostrzegli go szefowie słynnej szkockiej wytwórni Soma i zaproponowali wydanie albumu. Tak naprawdę równie ważne znaczenie ma tutaj jednak i talent. Bo już opublikowana kilka miesięcy temu EP-ka zatytułowana „Turn”, wskazywała że jej twórca ma lekką rękę do nowoczesnego techno. I opinię tę potwierdza debiutancka płyta Lewisa Fautziego, która swym tytułem nawiązuje do słynnego klubu The Gare w Porto, w którym artysta całkiem niedawno odkrył ciężką muzykę taneczną.

Choć ma zaledwie 22 lata, potrafi z podziwu godną zręcznością sięgać zarówno po nowoczesne, jak i bardziej klasyczne brzmienia gatunku. „UVB-76” uderza tłuczonym bitem pogłębionym fabrycznym pogłosem – a towarzyszą mu brzęczące loopy i żrące szumy o industrialnym rodowodzie. Że twórcy albumu bliskie są dokonania gwiazd techno z Berghain, potwierdza również „Range”. To zwalisty killer wsparty huraganowym basem, w którym główną rolę odgrywają jednak laboratoryjne efekty rodem z dawnych dokonań Mika Vainio pod szyldem Ø. Równie mocną rytmikę ma „Hope” – łącząc ją sugestywnie z minimalistyczną konstrukcją o lodowatym tchnieniu.


„Sick” to już wizyta w innym klubie – tym razem bowiem Fautzi sięga po brzmienia typowe dla dawnego Tresora. W efekcie dostajemy energetyczne nagranie wypełnione wibrującymi akordami o brzęczącym tonie. Podobnie wypada „Loudness”, syntetyzując furkoczący pochód basu z futurystycznymi efektami. Najmocniejszy jest w tym towarzystwie utwór „Binary” – zestawiający na masywnym podkładzie rytmicznym metalicznie cmokające akordy z nerwowo szeleszczącym loopem.

Pomiędzy tymi klubowymi petardami portugalski producent umieszcza ambientowe miniatury. Zarówno otwierający całość „Signal”, jak również umieszczone później „Opaque” i „Psychiatric” mrożą chłodnymi i szorstkimi dźwiękami, jakby pochodzącymi z jakiegoś iberyjskiego horroru. Równie ciekawie wypadają tu dwie bardziej rozbudowane kompozycje wyjęte z tanecznego kontekstu. „The Other Side Of Reality” to właściwie dubstep – ale podrasowany na IDM-ową modłę nie tylko chrzęszczącymi perkusjonaliami, ale również onirycznymi pasażami bajkowych syntezatorów. Finałowy „Other Planet” jest osadzony na niepokojąco rwanych breakach – ale ozdobienie ich acidowymi dźwiękami Rolanda TB-303 sprawia, iż kompozycja kojarzy się z niezapomnianymi eksperymentami Plastikmana.

„The Gare Album” zwiastuje narodziny młodego talentu dużego kalibru. Portugalski producent śmiało łączy w zamieszczonych na płycie utworach pasję do ekspresyjnej muzyki klubowej z wyraźną tendencją do tworzenia również soundtrackowych nagrań. To tylko dobre wróży na przyszłość – jedenaście nagrań z debiutanckiej płyty to idealny rozbieg do dalszej kariery Lewisa Fautzi.

Soma 2014

www.somarecords.com

www.facebook.com/SomaRecords

www.facebook.com/lewisfautziofficial







Jest nas 13 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy