Ansome – Hands Of The Harbour
Paweł Gzyl:

Punkowy gest.

Lapalux – Amnioverse
Ania Pietrzak:

Jak zachwyca?

Various Artists – X – Ten Years Of Artefacts
Paweł Gzyl:

Techno w swej najbardziej pomysłowej wersji.

Julek Płoski – śpie
Jarek Szczęsny:

Coś nowego.

Karenn – Grapefruit Regret
Paweł Gzyl:

Pariah i Blawan improwizują.

Moor Mother – Analog Fluids Of Sonic Black Holes
Jarek Szczęsny:

Hałas i chaos.

Jazz Band Młynarski-Masecki – Płyta z zadrą w sercu
Jarek Szczęsny:

Jedna dla wszystkich.

Shapednoise – Aesthesis
Paweł Gzyl:

Nieznane mutacje basowych brzmień.

A Winged Victory for the Sullen – „The Undivided Five”
Mateusz Piżyński:

Ambientowe nowości z Ninja Tune

Enchanted Hunters – Dwunasty Dom
Krzysiek Stęplowski:

Czasem naprawdę warto czekać. Warto wypatrywać, nawet latami, jeśli tylko cierpliwość nagrodzona ma być w taki sposób.

Ecnahnted Hunters Dwunasty Dom
Rrose – Hymn To Moisture
Paweł Gzyl:

Techno w stylu Marcela Duchampa.

Trzaska/Mazurkiewicz/Szpura – North Meridian
Jarek Szczęsny:

Można się spocić od samego słuchania.

Giant Swan – Giant Swan
Paweł Gzyl:

Czy znany ze świetnych koncertów duet sprawdził się również w studiu?

Floating Spectrum – A Point Between
Jarek Szczęsny:

Cyfrowy pomnik przyrody.



Sergio Fernandez – Into The Deep EP

Hiszpański DJ wysyła jasny komunikat – imprezy takie jak Mayday czy Love Parade mogą wrócić. I ta EPka to udowadnia.

Tu nic skomplikowanego się nie dzieje – Sergio Fernandez stawia na maksymalnie taneczne i pompujące brzmienia. Kojarzy się to z atmosferą jednej, wielkiej, plenerowej potańcówy. Gdyby nie minęła moda na wielkie, open-airowe marsze, przejazdy, techno parady, miałby ogromną szanse zawładnąć takim tłumem. Oczywiście, one się dzieją, ale w mniejszym stopniu. To był motyw przełomu wieków, kiedy techno i house – czasem chamski i prostacki – porywały tłumy z gwizdkami.

EPka składa się z dwóch utworów – już ich tytuły: „Into the deep” i „Primate Instinct” mówią wiele. Pierwszy stoi oparty na falującym, house’owym basslinie, z rozmytymi wokalami w oddali. Drugi, nieco mocniejszy, jest klasycznym tech-house’owym podejściem do tematu. Jeżeli ktoś jest obruszony ich klubową prostotą, okej, może być – jednak dla wielu ludzi to wciąż wartościowa muzyka. Na takie imprezy chodzą tłumy, i jeżdżą tymi samymi tramwajami z hipsterami słuchającymi dream-popu.

2014, Blackflag Recordings

 

 

 

Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.