Vladislav Delay & Sly Dunbar & Robbie Shakespeare – 500-Push-Up
Paweł Gzyl:

„Rakka” uzupełniona o dubowy puls.

Zguba – Pomór
Jarek Szczęsny:

Nieustający marsz kostuchy.

Richu M – House Of The Vaporising Sun
Bartek Woynicz:

Ten tytuł mówi wszystko.

Maenad Veyl – Reassessment
Paweł Gzyl:

Muzyka z sali operacyjnej.

Flaner Klespoza – Wędrówka po lesie, w którym mieszkają bogowie i rosną wszechświaty
Jarek Szczęsny:

Spójna opowieść.

The Advent – Life Cycles
Paweł Gzyl:

Futurystyczne electro w oldskulowym stylu.

Field Works – Ultrasonic
Jarek Szczęsny:

Nietoperze jako podstawa twórcza.

Apparat – Capri-Revolution (Soundtrack)
Mateusz Piżyński:

Pierwsza odsłona serii muzyki filmowej Saschy Ringa.

Grischa Lichtenberger – KAMILHAN; il y a péril en la demeure
Paweł Gzyl:

Chrzęszczące ballady.

KeiyaA – Forever Ya Girl
Jarek Szczęsny:

Niepasujące do siebie puzzle.

Atom™ & Jacek Sienkiewicz – Stal
Jarek Szczęsny:

Gotujące się chemikalia.

Kush K – Lotophagi
Łukasz Komła:

Zjadacze lotosu.

Wodorosty – Natura ślepca
Jarek Szczęsny:

Wychłodzona nieustępliwość.

Korzeniecka, Rucki – 2 x perkusja
Jarek Szczęsny:

Nieoczekiwany splot pałeczek i bębnów.



Zimowa

Chociaż – jak sama nazwa wskazuje – bliżej im do chłodu, również teraz, w obliczu nieznośnych upałów, słucha się ich z przyjemnością. 

Przysłowiowych młodych-zdolnych można by wymieniać bez końca. Szkopuł tkwi w tym, aby czymś zaskoczyć, jakoś się wyróżnić (albo bardzo dobrze naśladować kogoś znanego, ale to inna para kaloszy). Zimowa to projekt, o którym spokojnie można powiedzieć młodzi-zdolni – Aneta i Michał pochodzą z Wodzisławia Śląskiego i właśnie nagrywają materiał na debiutancki album.

Muzyka ich „równieśników” sprowadza się głównie do chillwave’u, post-dubstepu lub plumkania promowane przez strony typu Majestic. Zimowa przypomina, że chłodna (nomen omen – zimowa) elektronika, synth-pop, a nawet industrial nadal mogą się podobać. Jest w tej muzyce coś przestrzennego, ale i potężnego. Klawisze, ale i gitara, melodie i połączenia mogące kojarzyć się np. z The Cure z czasów Disintegration („Sing the Breath”), ale też Cocteau Twin („Inevitable” ) czy 2:54 („You came here”).

Takie inspiracje są jak najbardziej chwalebne, zwłaszcza, gdy dają ciekawe efekty. Dopracowana produkcja, intrygujące brzmienie – w tle dzieje się naprawdę dużo! Nad chłodem góruje doskonały wokal, który nadaje tej zimie życia. Trzymam kciuki i czekam na album! Tym bardziej, że zimą zapewne zabrzmi to jeszcze lepiej.

Profil na Facebooku »
Słuchaj na Soundcloud »

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.