Wpisz i kliknij enter

Sendai – Monad XVIII

Artyści ze Stroboscopic Artefacts ciągle szukają nowych brzmień.

Mimo, że duet Sendai zadebiutował w 2009 roku, to tak dopiero jego działania z ostatnich dwóch lat sprawiły, że Peter Van Hoesen i Yves De Mey zostali zaliczeni do grona najważniejszych eksperymentatorów muzyki techno. Nic więc dziwnego, że po dwóch świetnie przyjętych albumach, holenderscy producenci otrzymali od wytwórni Stroboscopic Artefacts zaproszenie do zrealizowania materiału, który ozdobił najnowszą część serii „Monad”.

Najpierw dostajemy próbkę abstrakcyjnej elektroniki w wykonaniu Van Hoesena i De Meya. „Isobaric 3” ma mroczne brzmienie, na które składają się złowrogie warknięcia rave’owego basu i pląsające akordy funkowych klawiszy. Wszystko to oplecione jest analogowymi defektami – nadającymi całości vintage’owy sznyt.

„False Entitles” to zaskakująca próba wprowadzenia humoru do eksperymentalnej elektroniki – kompletnie zwariowana kompozycja, w której wesołkowato pobrzękujące bleepy układają się w metaliczny rytm o sprężystym pulsie. Czegoś podobno jeszcze nie słyszeliśmy – no, może dwadzieścia lat temu, w wykonaniu niezapomnianego duetu Tricky Disco.

Potem następuje najlepszy utwór z zestawu. Dwunastominutowy „Directive” to wywiedziony wprost z techno epicki ambient. Zaczyna się od przewalających się fal białego szumu, które z czasem podbija miarowo drgający bas. Dopiero potem uderza monotonny bit o przesterowanym tonie i brutalnie cięte akordy – po czym wszystko zmierza w stronę rozmarzonej elektroniki o pastelowej barwie. Jednym słowem – rewelacja!

A na koniec coś do tańca. „Marten’s Deficit” ma najbardziej zwartą budowę ze wszystkich kompozycji z tej kolekcji. Jego centrum stanowią tektoniczne breaki – a uzupełniają je masywne warknięcia rave’owego basu i dronowe wyziewy z tła. W finale wszystko rozpływa się w przestrzennej partii strzelistych syntezatorów, składających się na kosmiczne arpeggio o rozwibrowanym brzmieniu.

Co tu dużo pisać – Peter Van Hoesen i Yves De Mey przygotowali znakomity materiał na kolejną odsłonę cyklu „Monad”. Choć czuć, że korzeniami tkwią w mocnym techno, obaj producenci pozwalają sobie na całkowite popuszczenie wodzy wyobraźni. Ale to być może właśnie ta klubowa przeszłość sprawia, że nie popadają w niezrozumiały bełkot, typowy dla wielu eksperymentalistów. Ta muzyka trzyma się w ryzach – i dzięki temu ma potężną moc.

Stroboscopic Artefacts 2014

www.stroboscopicartefacts.com

www.facebook.com/StroboscopicArtefacts

www.submedia.com







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy