Siavash Amini & Saåad – All Lanes Of Lilac Evening
Jarek Szczęsny:

Bez szwów.

Villaelvin – Headroof
Jarek Szczęsny:

Tylko bardziej.

Juno – Young Star
Jarek Szczęsny:

Infiltracja jazzu.

Lonker See – Hamza
Jarek Szczęsny:

Zawsze krok przed nami.

Men With Secrets – Psycho Romance And Other Spooky Ballads
Paweł Gzyl:

Erudycyjne ćwiczenie z ejtisowego electro.

Riverrun – The Same Silent Hill
Przemysław Solski:

Muzyka z krajobrazu.

Yogtze – Yogtze
Jarek Szczęsny:

Będzie filmowo.

Wacław Zimpel – Massive Oscillations
Jarek Szczęsny:

Letarg duchowy.

Hula – Shadowland
Paweł Gzyl:

Jak ambient przenikał industrial.

Nicolas Godin – Concrete and Glass
Mateusz Piżyński:

Elektroniczny aksamit, który już dobrze znamy.

Ghost In The Machine – Breaking The Seal
Paweł Gzyl:

Czego można się spodziewać po płycie, na której jeden z utworów nosi tytuł „Napalm Breath”?

Jachna/Ziołek/Buhl – Animated Music
Jarek Szczęsny:

Poszerzanie improwizacyjnej wrażliwości.

Recondite – Dwell
Ania Pietrzak:

Chłodna obserwacja rzeczywistości.

Silent Witness – Silent Witness
Łukasz Komła:

Cisi obserwatorzy o wielkiej wyobraźni.



3 Pytania: Szymon Weiss

Kolejnym gościem w naszym cyklu 3 Pytania jest Szymon Weiss, polski producent i kompozytor, od dłuższego czasu skupiający się na projekcie Weiss Video Orchestra, w którym łączy techno z muzyką symfoniczną i wizualizacjami. Wcześniej znany z aliasu Elektrische.TV. Jako Szymon Weiss wydawał także w wytwórni Stil vor Talent należącej do Olivera Koletzkiego. Poza tym, mówiąc dodatkowo w skrócie: perkusista oraz eksperymentator elektroniki w perkusji, twórca muzyki filmowej (min. dla J. J. Skolimowskich, czy P. Kielara). Współpracował z Interference Visual Crew, a zawodowo także z D16 Audio.

Od kiedy jakiś czas temu porzucił pseudonim Elektrische.TV i zaczął tworzyć pod własnym imieniem i nazwiskiem, rzucając przy tym hasło „techno to za mało”, utarło się o nim mówić „twórca niepokornej muzyki elektronicznej i symfonicznej na pograniczu z techno”. Rzeczywiście określenie „niepokorny” jest wyjątkowo trafne, gdy mowa o Szymonie. Z jednej strony to niezaprzeczalnie wielki talent, z drugiej – trudny charakter, o wyjątkowo mocnych poglądach i wyrazistym stylu bycia, którego można uwielbiać, ale który potrafi też rozdrażnić, czego sama doświadczyłam choć w odwrotnej kolejności. Jedno jest pewne, Szymona trzeba poznać, bo jest jednym z większych oryginałów na polskiej scenie elektronicznej i prawdopodobnie jedynym perkusistą na świecie tworzącym symfoniczne techno i mającym wytatuowane „Autechre” na szyi. Panie i Panowie, poznajcie Szymona Weissa!

1. Nad czym aktualnie pracujesz?

Ukończyłem album Weiss Video Orchestra. Powstał z nagrań premierowego koncertu w Gdańskim Teatrze Szekspirowskim podczas Festiwalu Interference w 2017 r. Muszę znaleźć mu wydawcę, bowiem nie chcę uśmiercić go na dysku w szufladzie. Jest dobry. Wiem to. Montujemy też wideo z koncertu w Filharmonii Szczecińskiej z maja tego roku. Za chwilę zaczniemy miksy tej koncertowej wersji.

Osobiście, jestem w złym nastroju. Zrobiłem enty przemiks „Coping with Denial”. To najmroczniejsza moja produkcja, jak dotąd. Nadal nie wydana. Przygotuję ją, by opublikować i oddać z siebie trochę tego mroku. „Coping with Denial” to konceptualna EPka, dwunastominutowy tryptyk wideo o odrzuceniu, stracie bliskiej osoby, wykluczeniu, być może depresji. Mam odpowiedni czas by to publikować. Wstępnie znam już wydawcę.

Bieżąco – układam ridery sceniczne, pracuję nad naszą koncertową logistyką dźwięku do koncertu w poznańskiej Tamie. „Sounds of Occultism” to tytuł materiału, który tam premierujemy 19. października. Mrok. Mrok. Antyreligijny.

6 września na murach Wartowni Westerplatte po raz drugi już wraz z Maćkiem Szupicą wyświetlimy ogromną antynazistowską instalację świetlno-muzyczną pt. „Respiracja”. Naszym krajem zawładnął niebezpieczny populizm. Więc korzystamy z zaproszenia Muzeum Gdańska, by na dużym formacie manifestować sprzeciw, uświadamiać, że to właśnie nazizm był czynnikiem agresji niemieckiej w 1939; ale także zaprotestować wobec aktualnej sytuacji. Zapraszam więc na Westerplatte 6-7 września. To będzie duże widowisko.

Ponadto rozważamy opublikowanie zeszłorocznej pracy, koncertu “Lost Seasons” napisanego na okazję COP24, czyli zeszłorocznego Szczytu Klimatycznego. Zinterpretowaliśmy tam “4 Pory Roku” Vivaldiego tak, by zilustrowac jak może wyglądać katastrofa klimatyczna. Jest to niestety bardzo, bardzo aktualna sprawa, bowiem sytuacja globalnego klimatu bynajmniej nie odnotowała poprawy.

Ostatecznie, umawianie i przygotowanie koncertów jest absorbujące. Kocham to, ale przyznaję że bez sztabu za plecami, czasem trace siły być sterem, żeglarzem i okrętem. Aktu twórczego nie imiałem się od roku.

2. Czy zamierzasz wrócić jeszcze do swoich pozostałych projektów jak chociażby Elektrische.TV czy w najbliższym czasie zamierzasz skupić się wyłącznie na projekcie Weiss Video Orchestra?

Wprawdzie mam mnóstwo niewydanego materiału, który brzmi jak Elektrische, ale raczej nie znajdę czasu. Elektrische to bardzo intensywny gatunek, a ostatnie lata, tworząc pod własnym nazwiskiem niemal bez gatunkowych ogródek, odpoczywałem od tego nieharmonicznego trzasku.

Zniechęca mnie praca pod aliasem. Wtedy artysta narzuca sobie gatunkowe ograniczenia. Muzycy na potrzebę nowego brzmienia, wpisania się w nadchodzące lub bieżące trendy i „rynki zbytu”, przybierają kolejne nazwy, nadają nowe metki dla swoich „produktów”. A tymczasem „Brother, where art though?”.

Z drugiej strony, znamy wszyscy artystów publikujących pod własnym nazwiskiem twory do znudzenia podobne do jakichś już znanych. Widzimy, że na samej rodzimej scenie techno artysta rzekomo „przełamuje bariery, gra eklektycznie, …” a w efekcie zamyka się w tym na co pozwala mu homogeniczna, lokalna publiczność. I taka pułapka opłacalności w zachowawczości. „critically acclaimed” house, techno, electro, plus ambient, jakimś cudem wypromowany tu przez DTEKKa z Białegostoku.

Więc odpowiadając na pytanie co dalej z Elektrische – powiem, że nie wiem. Waham się. Jak zawsze, i jak ze wszystkim.

Czasem tęsknię do prostoty produkcji muzyki elektronicznej. Nie wymaga ustawicznej uwagi na aranż, na fizyczne ograniczenia każdego pojedynczego instrumentalisty odtwórcy partii materiału, który piszę. Pisanie muzyki na taki aparat to nieustanna konfrontacja z kubaturą sali koncertowej, jej charakterem, antycypowanym przekrojem publiczności i jej proksemiką, umowami z gospodarzem przestrzeni, umowami dla każdego wykonawcy, logistyką różnych zespołów biorących udział w poszczególnych koncertach. Każdy koncert to wyjątkowa, dedykowana produkcja, którą zaczyna się na miesiące z wyprzedzeniem, i która jest unikatowa. Dlatego siłą tych czynników, wybieram pracę nad koncertami z orkiestrą. Ale – chętnie wrócę do scen klubowych, na które przyjeżdżałem spakowany w plecak.

3. Gdzie i kiedy będzie można Cię posłuchać i zobaczyć w najbliższym czasie?

Wspomniałem już 6-7.09 na Westerplatte. Następnie – w Poznaniu. Klub Tama ujawnił szczegóły właśnie w tym tygodniu. Polecam spojrzeć, bo imponujący przekrój artystów. 19 października, tamże. Po drodze koncertowy set w Czwórce, ale data jeszcze ruchoma. Również, za kilka dni ogłoszone będzie pierwsze zagraniczne wystąpienie naszego składu. Więc wyjeżdżamy jako reprezentacja Polski. Polecam śledzić na bieżąco informacje i naturalnie zapraszam na wspomniane wydarzenia!

Profil Szymona Weissa na Youtube

Profil Szymona Weissa na Facebooku

foto: Mateusz Straszewski, Nokto Media

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze