Wpisz i kliknij enter

Intrusion – The Seduction Of Silence (Remastered Edition + Bonus Tracks)

Powrót jednego z najważniejszych albumów z kręgu nowoczesnego dubu.

O ile płyty cv313 były zorientowane na łączenie techno, ambientu i dubu, czerpiąc swą pierwotną inspirację z dokonań duetu Basic Cnannel, tak nagrania Intrusion wywodzą się w prostej linii z bardziej korzennych brzmień rodem z Jamajki, opracowanych niegdyś na nowo przez projekt Rhythm & Sound. Dowodem na to najbardziej znane wydawnictwo ukrywającego się pod obydwoma tymi szyldami Stephena Hitchella – „The Seduction Of Silence” – wznowione właśnie w zremasteryzowanej wersji i wzbogaconej o dodatkowe utwory.

Tchnienie muzyki znad Karaibów owiewa nas już na początku podstawowego krążka. „Montego Bay” i „Angel Version” to wolne, masywne, dostojne kompozycje, w których niespieszne bity, podbite drgającymi basami, niosą zaszumione pasaże analogowych klawiszy. W drugim z nagrań śpiewa Paul St. Hilaire, nadając mu nieco bardziej melodyjny charakter. Jeszcze bliższe jamajskiemu idiomowi są utwory „Tswana Dub” i „Intrusion Dub”, skoncentrowane na niemal reggae`owym pulsie i wzbogacone brzmieniem melodiki.

W „Seduction” i „Reflection” Mitchell zwraca się bardziej ku muzyce Basic Channel. Obie kompozycje wyróżnia zatopiony głęboko w oniryczne tło puls bitu i basu, na którym przewalają się niczym fale oceanu kaskady skorodowanych akordów. Utworom tym blisko do amorficznego techno, realizowanego przez chicagowskiego producenta pod pseudonimem Soultek.

Na zakończenie albumu Hitchell zanurza się w podwodnym ambiencie. „Distant Twilight” i „A Night To Remember” układają się w wolno płynąca suitę, jedynie pozornie przypominającą „The Coldest Season”. Ten ambient ma bowiem całkowicie inny charakter – ciepły, organiczny, subtelny, przywołujący dalekie echo karaibskich brzmień. Jeszcze silniej podkreślone zostają one w utworze „Little Angel” – oczywiście poprzez słodki śpiew Paula St. Hilaire`a.

Prawie półtoragodzinna płyta kończy się szeroko rozlanym strumieniem analogowych klawiszy podszytych głęboko zbasowanym tętnem („Under The Ocean”).

Drugi krążek z albumu przynosi niepublikowane wcześniej nagrania, które powstały w tym samym czasie, co te tworzące główny zestaw „The Seduction Of Silence”.

Na pierwszy ogień idzie „Ocean View” – i jest to niezwykłej urody dubowa ballada, kołysząca przyjemnie spowolnionym pulsem, uzupełnionym szeleszczącymi perkusjonaliami. „Lo Fi Soundsystem De Lion’s Den (Live Mix)” ma zgodnie z tytułem bardziej taneczny rytm – łącząc tęskną partię melodiki z miarowo dudniącym basem. W „Kingston’s Burning Dub (Live Mix)” wkraczamy na teren podwodnego dubu. Wszystkie dźwięki nabierają dodatkowej głębi, a główny wątek utworu tworzą kanalizacyjne odgłosy rezonujące w studyjnej przestrzeni.

„Tswana Dub” to chyba jedna z najbardziej znanych kompozycji projektu Intrusion. Tutaj dostajemy ją w innej wersji – uderzającej wręcz house’ową energią „Phase90 Reconstruction”. Opus magnum tego krążka to jednak „Love In Lo Fi (Remastered)” – płynący powolnym rytmem ambient, którego surowe brzmienie tworzą pulsujące syntezatory i metaliczne efekty. „Kingston’s Burning Dub” jest z kolei mocno osadzony w jamajskiej tradycji – bo to właściwie klasyczny dub wypełniony jedynie kaskadami wielokrotnie spogłosowanych klawiszy.

„Velocity In A Major” pochodzi z koncertu, jaki Intrusion dał swego czasu w Japonii. Tym razem Hitchell stawia na pogłębioną wersję detroitowego deep house’u – atakując szorstkim bitem i warczącym basem, zanurzonymi w zredukowanym tle. W stronę garage’owej wersji gatunku zmierza „Never Forget” – o czym świadczą szurające efekty rytmiczne, uzupełnione gęstą siatką rozedrganych syntezatorów. Najmocniejszy utwór rozbrzmiewa jednak dopiero na finał. „Intrusion (Phase90 Reshape)” to w zasadzie twarde techno poddane jedynie dyskretnej obróbce na dubową modłę –a zarazem jeden z najsłynniejszych utworów w dyskografii amerykańskiego producenta.

Ta nowoczesna wersja jamajskiego dubu przefiltrowanego przez aktualne zdobycze house’u, techno i ambientu robi wyjątkowo dobre wrażenie. Chyba żadnemu innemu producentowi z tego muzycznego kręgu nie udało się tak subtelnie połączyć metafizycznego tchnienia niesionego przez karaibskie dźwięki z futurystycznym brzmieniem wywiedzionym z nowej elektroniki. Kto jeszcze nie słyszał tego albumu – powinien koniecznie nadrobić tę zaległość.

Echospace 2014

www.echospacedetroit.com

www.facebook.com/echospace







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Inline Feedbacks
View all comments
driv3r_
driv3r_
6 lat temu

Co tu dużo mówić, ten album to esencjonalne wydanie. Jeden z najlepszych albumów drugiej fali dubtechno, dodatkowo zremasterowany i okraszony sporo liczba „exclusives”, które wcześnie ukazały sie jedynie na winylach bądź wcale.

Polecamy