Sarathy Korwar – More Arriving
Jarek Szczęsny:

Muzyka migracji.

Sandro Perri – Soft Landing
Jarek Szczęsny:

Chłód melodii.

Rhys Fulber – Ostalgia
Paweł Gzyl:

„I’m living in the 80s”

IRAH – Diamond Grid
Przemysław Solski:

Siatka utkana z ciekawości.

Strycharski Kacperczyk Szpura – I love you SDSS
Jarek Szczęsny:

Oglądanie nerwów.

!!! (Chk Chk Chk) – Wallop
Mateusz Piżyński:

Ciężkość punka z lekkością funka.

cover
Barker – Utility
Paweł Gzyl:

Transhumanistyczne przyjemności.

Monya – Straight Ahead
Paweł Gzyl:

Industrialne techno o pozytywnej energii.

Wojciech Golczewski – The Priests Of Hiroshima
Jarek Szczęsny:

Ścieżka dźwiękowa dla ery atomowej.

Múm – Yesterday Was Dramatic – Today Is OK
Paweł Gzyl:

Klasyk emotroniki.

Hildur Guðnadóttir – Chernobyl (OST)
Jarek Szczęsny:

Wyobrazić sobie niewyobrażalne.

Pruski – Black Birds
Jarek Szczęsny:

Wyszlifowany onyks.

Jaromir Kamiński, Rafał Warszawski, Palms Palms, Break Janek
Ania Pietrzak:

Beats & breaks idealne na koniec wakacji…

Lech Nienartowicz – Wrażenia i Mechanizmy
Jarek Szczęsny:

Pierwsze wrażenie.



Justin Faust – Spellbound

Pitu-pitu na synthciku.

Justin Faust to całkiem sympatyczny producent z Monachium. Jego facebook, twitter, pęka od ironicznych komentarzy i śmiesznych zdjęć, wrzutek, wszystkiego o rzeczywistości i środowisku muzycznym. Najbardziej uwielbia podśmiechujki z Aviciiego, Tiesto, niewydarzonych DJów. No dobra, ale nie jest komikiem, tylko DJem. Od 2010 wydaje głównie EPki i single w stylu nu-disco, funk, synth, płynąc sobie wraz z założycielami Discotexas (Moullinexem i Xinobim) przez świat. Był niewątpliwie jednym z najciekawszych twórców tego nurtu, wyróżniając się świeżymi i energetycznymi produkcjami takimi jak:

Był. Bo album „Spellbound”, debiutancki longplay, który wydał niestety spycha go do podrzędnej ligi. I potwierdza teorię, że wielu artystów nowego disco singlami i EPkami potrafi wypracować sobie markę, potykając się na pełnowymiarowych produkcjach.

Dwanaście utworów na albumie jest utrzymane w jednostajnym klimacie popowo-elektroniczno-syntezatorowym. Instrumentalne utwory nie są majstersztykiem ani producenckim, ani brzmieniowym, choć trzeba przyznać że takie jak: singlowy „Spellbound” czy znany już od całkiem długiego czasu „Girl Talk”, przykuwają uwagę. To jednak jest niewiele po tym co pokazał wcześniej na krótszych formach, ani po tym, co pojawia się teraz na rynku. To poprawna robota, ale chwalić się takim longplayem nie wypada. Wpada jednym, wypada drugim uchem. Muzyka tła i pastelowych knajp. Sorry, Justin!

Discotexas, 2013

2/5

Najlepsze momenty: Spellbound, Girl Talk

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.