Wpisz i kliknij enter

Marco Shuttle – Visione

Donato Dozzy wspiera kolejnego wizjonera nowej elektroniki.

Wbrew temu, co mogłoby się wydawać, Włochy mają mocną tradycję muzyki eksperymentalnej. Na przełomie lat 60. i 70. działało tam wiele zespołów inspirujących się prog-rockiem, które potrafiły stworzyć jednak własny, bardziej awangardowy styl, czego najlepszym przykładem jest oczywiście Goblin. Dekadę później nad Tybrem zaistniała prężna scena industrialna, którą tworzyli bezkompromisowi wykonawcy pokroju Maurizio Bianchiego. Nic więc dziwnego, że kolejne dziesięć lat później w Rzymie grano już siarczyste techno i zimne electro w wykonaniu Leo Anibaldiego i Marco Passaraniego.

W tej sytuacji nie powinno dziwić pojawienie się pod koniec minionej dekady wytwórni Stroboscopic Artefacts i związanych z nią artystów, do których z czasem dołączyli inni, równie utalentowani producenci – choćby Donato Dozzy czy Neel. Co ciekawe – większość z nich wyemigrowała ze swej słonecznej ojczyzny do Berlina, gdzie znaleźli znacznie lepszą atmosferę twórczą niż we Włoszech. Do grona tego należy również Marco Shuttle, który w ciągu ostatnich siedmiu lat objawił swe nagrania w katalogach takich wytwórni, jak Clone czy Time To Express.

O ile na winylowych dwunastocalówkach prezentował on głównie klubową odsłonę swej muzyki, tak na debiutanckim albumie próbuje pokazać, że bliska jest mu również tradycja współczesnej awangardy elektronicznej. Najlepszym dowodem na to otwierające całość połączone ze sobą utwory „The Chaos…” i „And Then”. W pierwszym z nich maczał swe palce wspomniany Dozzy – i rzeczywiście słychać tu jego niesamowite wręcz wyczucie przestrzeni. Włoscy producenci zestawiają ze sobą sprężyste breaki i dronowe wyziewy, industrialne zgrzyty i marszowe stuki, warczące przestery i noise’owe posiewy, tworząc epicką kompozycję, która znajduje swą nieoczywistą puentę w minimalistycznej kodzie, podsumowującej tę orgię dźwięków miarowymi uderzeniami zbasowanego bitu.

„Beyond The Mass” to industrialne techno w swej najczystszej postaci. Dudniący puls pogłębiony fabrycznymi pogłosami wnosi tu bowiem przeciągłe smugi syntezatorów o mocno metalicznym posmaku. „Buena Visione” jest już jednak pozbawione konkretnego przytupu – a główną rolę odgrywa w nagraniu odrzutowy dron, który uzupełniają jedynie miarowo chrzęszczące glitche. Wraz z „Masay Lama” uderza plemienna kawalkada tribalowych bitów, dla których kontrapunktem okazuje się gąszcz ćwierkających efektów. „Elephante” nosi taki tytuł nieprzypadkowo – bo choć utwór niosą rytualne uderzenia bębnów, z czasem nakładają się nań zawodzące trąby, nadające mu zaskakująco egzotyczne brzmienie.

Kompozycja ta pokazuje, że słychać momentami w tej muzyce inspirację dokonaniami Demdike Stare i innych eksperymentatorów z Modern Love. Tak dzieje się również w „Volts”, gdzie transowe conga zostają splecione z marszowym bitem, a wszystko to zalewają kolejne fale ambientowych klawiszy. Płytę kończy „The Way Out” – najbardziej melodyjne nagranie w zestawie, splecione z wolno wijących się pasaży syntezatorowych, wywiedzionych z klasyki onirycznego IDM-u.

„Visione” potwierdza, że włoska elektronika ciągle ewoluuje – a Marco Shuttle potrafi nie tylko nagrywać taneczne bomby, ale także bardziej nastrojową i klimatyczną muzykę. Są tu oczywiście pewne zapożyczenia od innych artystów – ale równie dużo na tym krążku autorskich pomysłów i rozwiązań. Jeśli przyjmiemy, że „Visione” to punkt wyjścia poszukiwań brzmieniowych włoskiego producenta, możemy mieć nadzieję, że usłyszmy w jego wykonaniu jeszcze nieraz dużo interesującej muzyki.

Eerie 2014

www.facebook.com/EerieRecords

www.soundcloud.com/eerie-records

www.facebook.com/pages/Marco-Shuttle/657686867620346

www.soundcloud.com/marco_shuttle







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy