Nicolas Jaar – Cenizas
Jarek Szczęsny:

Bez planów na przyszłość.

BOA – Outer Gateways
Paweł Gzyl:

Dubstep ciągle żywy.

Pejzaż – Blues
Bartek Woynicz:

Nostalgiczna nóżka chodzi.

Jacaszek – Music For Film
Mateusz Piżyński:

To nie jest soundtrack, chociaż…

Sleeparchive – Trust
Paweł Gzyl:

Techno sprowadzone do loopów.

Trampique – Life Outside The Mirror
Jarek Szczęsny:

Melancholia codzienności.

Jan Wagner – Kapitel
Łukasz Komła:

Autentyczna bruzda.

Ian William Craig – Red Sun Through Smoke
Jarek Szczęsny:

Mgnienia poczucia straty.

Christian Löffler – Lys
Paweł Gzyl:

Piosenka jest dobra na wszystko?

Various Artists – Velvet Desert Music Vol. 2
Paweł Gzyl:

Soundtrack do współczesnego „acid westernu”.

Skalpel – Highlight
Bartek Woynicz:

Balsam na czas zarazy.

Electric Indigo – Ferrum
Paweł Gzyl:

W atomowym silosie.

Stian Westerhus – Redundance
Jarek Szczęsny:

Ucieczka od tradycyjnych piosenek.

Immortal Onion – XD [Experience Design]
Jarek Szczęsny:

Nie spodziewałem się ich tam spotkać.



Fabrice Lig – Galactic Soul Odyssey

Carl Craig rekomenduje nowy album europejskiego weterana.

Jeden z wielu albumów zrealizowanych przez tego belgijskiego producenta nosi znamienny tytuł – „Roots Of Future”. To wiele mówi o muzyce tego zasłużonego twórcy techno i house’u. Jest ona bowiem zakorzeniona w przeszłości – klasycznych brzmieniach rodem z Detroit, Chicago i Nowego Jorku. Za każdym razem producent stara się jednak nadać swym nagraniom futurystyczny szlif, tak jak to wyobrażali sobie „ojcowie” klubowej elektroniki z Detroit.

Nie inaczej jest na najnowszym albumie Liga, który docenił sam Carl Craig, publikując go nakładem swej wytwórni Planet E. Wstęp i zakończenie „Galactic Soul Odyssey” to spojrzenie wstecz – własna wizja belgijskiego twórcy klasycznych odmian „czarnych” brzmień.

Oto bowiem w „Dwarf 2703” i „Celestial Love Rising” otrzymujemy energetyczny electro-funk, łączący połamaną rytmikę, wokoderowe wokale i popiskujące klawisze. Tak grało się w połowie lat 80. w Ameryce – a dziś klimaty tez powodzeniem rewitalizują choćby panowie z Daft Punk. Muzyce Liga również nie brakuje przebojowości – czego dowodem choćby „Born To Be Wise” w stylu Prince’a, które mogłoby wręcz powalczyć z samym „Get Lucky”. Że Belg potrafi również stworzyć soczyste disco – dowodem na płycie „Lux Stealer” o kosmicznym rozmachu.

Centrum albumu wypełnia z kolei zmysłowy house w swej garage’owej wersji. Szurającym bitom towarzyszą tu najczęściej melodyjne partie ejtisowych syntezatorów – przywołujące wspomnienie klasycznych nagrań wspomnianego już Prince’a, Cameo czy Was (Not) Was. Subtelności dodają tym nagraniom dyskretne partie fortepianu („My 101 In Zero Gravity”) czy orkiestrowych smyczków („Galactic Soul Odyssey”).

Czasem Lig stawia na mocniejszą energię – i wtedy dostajemy detroitowe techno eksplodujące sonicznymi akordami i tribalowymi perkusjonaliami („Static Surface 22”). Wszystko to ma jednak bardzo przystępny ton – choćby ze względu na szerokie zastosowanie wokali („No Judgement” z udziałem samej Ann Saunderson).

„Galactic Soul Odyssey” to uroczo niemodna płyta. Nie ma tu wścieklej energii rodem z industrialnej wersji techno, nie ma żadnego mroku typowego dla wszelkiej maści elektronicznych eksperymentów, nie ma surowego i szorstkiego brzmienia celebrowanego przez dzisiejszy house. I właśnie dlatego album uwodzi swym klasycznym pięknem, pozytywnym przesłaniem i erotyczną zmysłowością. Ot – ujmujący futuryzm w wersji retro.

Planet E 2014

www.planet-e.net

www.facebook.com/planetedetroit

www.fabricelig.com

www.facebook.com/fabricelig

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.