Wpisz i kliknij enter

Dave DK – Val Maira

Zaskakująco odmienione oblicze muzyki Dave’a DK’a.

Ten niemiecki didżej i producent zawsze pozostawał gdzieś w drugiej lidze klubowej elektroniki. W ciągu prawie dwóch dekad kariery zrealizował sporo nagrań, koncentrując się głównie na winylowych dwunastocalówkach. Jego muzyka zmieniała się w tym czasie, ewoluując od funkcjonalnego techno, przez sprężysty minimal, po łagodny tech-house.

Pierwszy album nagrał jako Dave dla berlińskiej wytwórni Müller w 2007 roku. Z kolejnym czekał aż siedem lat – ofiarowując go w końcu prowadzonej przez Sassego firmie Moodmusic. Zgodnie z prostymi obliczeniami, kolejna płyta Davida Krasemanna powinna się była ukazać w zeszłym roku. No i z małym poślizgiem jest – co ciekawe, opublikowana właśnie przez… koloński Kompakt.

Choć dotychczasowe dokonania nie wskazywały na to połączenie sił, okazuje się, że nowa muzyka berlińskiego producenta idealnie pasuje do estetyki wytwórni Michaela Mayera. Już otwierające „Via Maira” oniryczne wprowadzenie kojarzy się z serią „Pop Ambient” – i faktycznie „Fade In” sugestywnie tworzy rozmarzony nastrój albumu. Co prawda już w „Halma” uderza tech-house’owy puls – ale minimalowe bity równoważą pastelowe pasaże pulsujących syntezatorów.

Podobną motorykę odnajdujemy dopiero na koniec zestawu. „Coolette” i „Kronsee” to kolejne kompozycje nieśmiało odwołujące się do przeszłości niemieckiego artysty. Nieśmiało – bo taneczna rytmika o zredukowanym charakterze zostaje tutaj uzupełniona niespotykanym na dotychczasową skalę w jego twórczości głęboką elektroniką, rozciągającą się od epickich pasaży klawiszy, przez dubowe pochody basu, po gęste glitche. Wszystko to sprawia, że choć mamy do czynienia z klubowym graniem – ma ono mocno nastrojowy ton.

Podobnie jest zresztą i wcześniej na krążku. „We Mix At Six” i „Smukke Lyde”” lokują się w formule europejskiego deep house’u – ale takich bogatych aranżacji trzeba by szukać na tej scenie ze świeczką w ręku! Warczące basy i modulowane klawisze niosą eteryczne wokalizy, nadając całości wręcz mistyczny sznyt. Jeszcze bardziej słyszalne jest to w nagraniach lokujących się w estetyce dub-house’u – „Whitehill” i „Immer Gut” – w których kontrapunktem dla masywnego rytmu są shoegaze’owe przestery i subtelne piano.

Najbardziej rozbudowaną konstrukcję ma na płycie „Nueva Cancion”. Berliński producent wspiął się tutaj na wyżyny swego talentu. Deephouse’wy podkład jest bowiem jedynie pretekstem do stworzenia niemal soundtrackowej wizji, syntetyzującej kaskady rwanych akordów z metalicznymi stukami i ciepłym tłem w zaszumionym i chrzęszczącym otoczeniu. Nic dziwnego, że kompozycji tej towarzyszą dwa zupełnie odmienne utwory – ambientowa miniatura „Nashi” oraz dub-house’owy killer – „Veira”.

To sugestywne połączenie rozmarzonej elektroniki z tanecznymi rytmami i wyrazistymi melodiami stanowi bez wątpienia opus magnum Dave’a DK’a. Znając jego dotychczasową twórczość trudno było przypuszczać, że porwie się on na tak efektowną i klimatyczną muzykę. A jednak – nic więc dziwnego, że ten wyjątkowo udany album ukazuje się w katalogu niezwykle dbającego o poziom swych wydawnictw Kompaktu.

Kompakt 2015

www.kompakt.fm

www.facebook.com/KompaktRecords

www.davedk.com

www.facebook.com/pages/Dave-DK/55617163045?ref=hl’a







Jest nas 13 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Inline Feedbacks
View all comments
Jędrek
Jędrek
5 lat temu

pierwszy i najlepszy album to sensory overload z 2000 roku , zobaczymy ten nowy jak tak zachwalasz , pozdrawiamy

Polecamy