Moor Mother – Analog Fluids Of Sonic Black Holes
Jarek Szczęsny:

Hałas i chaos.

Jazz Band Młynarski-Masecki – Płyta z zadrą w sercu
Jarek Szczęsny:

Jedna dla wszystkich.

Shapednoise – Aesthesis
Paweł Gzyl:

Nieznane mutacje basowych brzmień.

A Winged Victory for the Sullen – „The Undivided Five”
Mateusz Piżyński:

Ambientowe nowości z Ninja Tune

Enchanted Hunters – Dwunasty Dom
Krzysiek Stęplowski:

Czasem naprawdę warto czekać. Warto wypatrywać, nawet latami, jeśli tylko cierpliwość nagrodzona ma być w taki sposób.

Ecnahnted Hunters Dwunasty Dom
Rrose – Hymn To Moisture
Paweł Gzyl:

Techno w stylu Marcela Duchampa.

Trzaska/Mazurkiewicz/Szpura – North Meridian
Jarek Szczęsny:

Można się spocić od samego słuchania.

Giant Swan – Giant Swan
Paweł Gzyl:

Czy znany ze świetnych koncertów duet sprawdził się również w studiu?

Floating Spectrum – A Point Between
Jarek Szczęsny:

Cyfrowy pomnik przyrody.

Bleu Roi – Dark/Light
Łukasz Komła:

Wiosną ubiegłego roku wsłuchiwaliśmy się w singiel szwajcarskiego projektu Bleu Roi, a przed kilkoma dniami ukazała się ich nowa EP-ka „Dark/Light”, którą przybliżamy i jednocześnie o niej rozmawiamy z Jennifer Jans.

Traversable Wormhole – Regions Of Time
Paweł Gzyl:

Adam X wraca do projektu sprzed dekady.

Sudan Archives – Athena
Jarek Szczęsny:

Do diabła z dobrymi radami.

Planetary Assault Systems – Plantae
Paweł Gzyl:

W stronę psychodelii.

Sleep D – Rebel Force
Paweł Gzyl:

Muzyczny zapach minionego lata.



Dave DK – Val Maira

Zaskakująco odmienione oblicze muzyki Dave’a DK’a.

Ten niemiecki didżej i producent zawsze pozostawał gdzieś w drugiej lidze klubowej elektroniki. W ciągu prawie dwóch dekad kariery zrealizował sporo nagrań, koncentrując się głównie na winylowych dwunastocalówkach. Jego muzyka zmieniała się w tym czasie, ewoluując od funkcjonalnego techno, przez sprężysty minimal, po łagodny tech-house.

Pierwszy album nagrał jako Dave dla berlińskiej wytwórni Müller w 2007 roku. Z kolejnym czekał aż siedem lat – ofiarowując go w końcu prowadzonej przez Sassego firmie Moodmusic. Zgodnie z prostymi obliczeniami, kolejna płyta Davida Krasemanna powinna się była ukazać w zeszłym roku. No i z małym poślizgiem jest – co ciekawe, opublikowana właśnie przez… koloński Kompakt.

Choć dotychczasowe dokonania nie wskazywały na to połączenie sił, okazuje się, że nowa muzyka berlińskiego producenta idealnie pasuje do estetyki wytwórni Michaela Mayera. Już otwierające „Via Maira” oniryczne wprowadzenie kojarzy się z serią „Pop Ambient” – i faktycznie „Fade In” sugestywnie tworzy rozmarzony nastrój albumu. Co prawda już w „Halma” uderza tech-house’owy puls – ale minimalowe bity równoważą pastelowe pasaże pulsujących syntezatorów.

Podobną motorykę odnajdujemy dopiero na koniec zestawu. „Coolette” i „Kronsee” to kolejne kompozycje nieśmiało odwołujące się do przeszłości niemieckiego artysty. Nieśmiało – bo taneczna rytmika o zredukowanym charakterze zostaje tutaj uzupełniona niespotykanym na dotychczasową skalę w jego twórczości głęboką elektroniką, rozciągającą się od epickich pasaży klawiszy, przez dubowe pochody basu, po gęste glitche. Wszystko to sprawia, że choć mamy do czynienia z klubowym graniem – ma ono mocno nastrojowy ton.

Podobnie jest zresztą i wcześniej na krążku. „We Mix At Six” i „Smukke Lyde”” lokują się w formule europejskiego deep house’u – ale takich bogatych aranżacji trzeba by szukać na tej scenie ze świeczką w ręku! Warczące basy i modulowane klawisze niosą eteryczne wokalizy, nadając całości wręcz mistyczny sznyt. Jeszcze bardziej słyszalne jest to w nagraniach lokujących się w estetyce dub-house’u – „Whitehill” i „Immer Gut” – w których kontrapunktem dla masywnego rytmu są shoegaze’owe przestery i subtelne piano.

Najbardziej rozbudowaną konstrukcję ma na płycie „Nueva Cancion”. Berliński producent wspiął się tutaj na wyżyny swego talentu. Deephouse’wy podkład jest bowiem jedynie pretekstem do stworzenia niemal soundtrackowej wizji, syntetyzującej kaskady rwanych akordów z metalicznymi stukami i ciepłym tłem w zaszumionym i chrzęszczącym otoczeniu. Nic dziwnego, że kompozycji tej towarzyszą dwa zupełnie odmienne utwory – ambientowa miniatura „Nashi” oraz dub-house’owy killer – „Veira”.

To sugestywne połączenie rozmarzonej elektroniki z tanecznymi rytmami i wyrazistymi melodiami stanowi bez wątpienia opus magnum Dave’a DK’a. Znając jego dotychczasową twórczość trudno było przypuszczać, że porwie się on na tak efektowną i klimatyczną muzykę. A jednak – nic więc dziwnego, że ten wyjątkowo udany album ukazuje się w katalogu niezwykle dbającego o poziom swych wydawnictw Kompaktu.

Kompakt 2015

www.kompakt.fm

www.facebook.com/KompaktRecords

www.davedk.com

www.facebook.com/pages/Dave-DK/55617163045?ref=hl’a

 

 

 

Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

1 Komentarz

  1. Jędrek

    pierwszy i najlepszy album to sensory overload z 2000 roku , zobaczymy ten nowy jak tak zachwalasz , pozdrawiamy