Villaelvin – Headroof
Jarek Szczęsny:

Tylko bardziej.

Juno – Young Star
Jarek Szczęsny:

Infiltracja jazzu.

Lonker See – Hamza
Jarek Szczęsny:

Zawsze krok przed nami.

Men With Secrets – Psycho Romance And Other Spooky Ballads
Paweł Gzyl:

Erudycyjne ćwiczenie z ejtisowego electro.

Riverrun – The Same Silent Hill
Przemysław Solski:

Muzyka z krajobrazu.

Yogtze – Yogtze
Jarek Szczęsny:

Będzie filmowo.

Wacław Zimpel – Massive Oscillations
Jarek Szczęsny:

Letarg duchowy.

Hula – Shadowland
Paweł Gzyl:

Jak ambient przenikał industrial.

Nicolas Godin – Concrete and Glass
Mateusz Piżyński:

Elektroniczny aksamit, który już dobrze znamy.

Ghost In The Machine – Breaking The Seal
Paweł Gzyl:

Czego można się spodziewać po płycie, na której jeden z utworów nosi tytuł „Napalm Breath”?

Jachna/Ziołek/Buhl – Animated Music
Jarek Szczęsny:

Poszerzanie improwizacyjnej wrażliwości.

Recondite – Dwell
Ania Pietrzak:

Chłodna obserwacja rzeczywistości.

Silent Witness – Silent Witness
Łukasz Komła:

Cisi obserwatorzy o wielkiej wyobraźni.

Phase Fatale – Scanning Backwards
Paweł Gzyl:

Dźwięk jako broń.



Satoshi Tomiie – New Day

Nowy album japońskiego weterana po szesnastoletniej przerwie.

Choć studiował jazz i klasykę, aby być zawodowym pianistą, kiedy usłyszał muzykę house, szybko zmienił zainteresowania. Wydany w 1989 roku debiutancki singiel „Tears” zrealizował z Frankie Knucklesem – i dziś należy on do utworów, które zdefiniowały ponad ćwierć wieku temu kanon tego gatunku.

Potem zasłynął przede wszystkim jako didżej – promując house w klubach całego świata. O jego remiksy upominały się największe gwiazdy popu i rocka naszych czasów – od Davida Bowie po U2. Swoje klasyczne wykształcenie spożytkował współpracując z Ruichi Sakamoto. Nie rezygnował jednak z nagrywania house’u, współpracując chociażby z kolejną gwiazdą z Chicago – Robertem Owensem.

Po przenosinach do Nowego Jorku uruchomił na miejscu wraz z Hectorem Romero wpływową wytwornię SAW. Dekadę lat 90. zamknął wydaniem debiutanckiego albumu „Full Lick” – a potem zamilkł na dłuższy czas, by powrócić do regularnego nagrywania dopiero w 2010 roku. Od kiedy zorganizował sobie w Ameryce własne studio, pracował nad drugim albumem. I właśnie teraz ma on swą premierę – w szesnaście lat po wydaniu debiutu.

Otwierający krążek „Last Night” to łagodnie bujające downtempo wypełnione syntezatorowymi arpeggiami, które zgrabnie wprowadza nas w klimat całości. Tradycyjne techno rodem z Detroit rozbrzmiewa w „Landscape” – łącząc perfekcyjnie hipnotyczną motorykę z pastelową elektroniką. Tchnienie szlachetnej muzyki z Motor City powraca w „Calm Me Up”, wprowadzając na krążek twardszą rytmikę i ciemniejsze barwy zbasowanych klawiszy.

Wraz z „Odyssey” przenosimy się do Chicago – a acidowe loopy mijają się tutaj z jazzową partią Rhodesa. W podobnym stylu utrzymany jest „Nature Abstraite” – zestawiając szeleszczące perkusjonalia z ambientowy tłem. Bardziej surowe brzmienie ma „Wave Side Back” anektujące mroczne dźwięki klawiszy w stylu electro. Funkowy puls wyznacza z kolei rytm „Momento Magico”, choć i tu nie brak żrących efektów wyciskanych z Rolanda TB303.

Nie mógł się Tomiie nie pokłonić również nowojorskiej tradycji klubowej. „Thursday, 2AM” to nastrojowy deep house zrealizowany w manierze typowej dla klasyków gatunku z wytworni Nu Groove. „0814” wprowadza z kolei do zestawu echa garage house’u – uderzając szurającymi bitami o skocznym metrum. Melancholijny „New Day” stanowi z kolei wspomnienie wokalnych nagrań Japończyka z Knucklesem i Owensem – choć tym razem za mikrofonem staje John Schmersal.

Album kończy synteza klasycznych i współczesnych fascynacji producenta. Rozpisana na orkiestrowe brzmienia „Sinfonia” prowadzi nas wprost do epickiej kompozycji „Cucina Rossa”, w której na deep house’owym podkładzie bezkolizyjnie współgrają ze sobą dyskretne smyczki, głębokie basy i oniryczne syntezatory.

„New Day” „odsłania przed nami wielobarwną wizję klasycznych odmian muzyki klubowej – wpisanych w bogato zaaranżowane formy o urokliwej melodyce i ciepłym brzmieniu. Łagodny ton, jaki Satoshi Tomiie nadaje swym nagraniom sprawia, że jego nowy album urzeka klasycznym pięknem i harmonią. W natłoku eksperymentalnych odmian gatunku na elektronicznej scenie – to prawdziwa perła o wyjątkowej urodzie.

Abstract Architecture 2015

www.satoshitomiie.com

www.facebook.com/satoshi.tomiie.dj

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.