Wpisz i kliknij enter

Drexciya – Hydrogen Atoms

Parszywa uzurpacja mitu czy fascynująca kontynuacja historii o transatlantyckiej przygodzie podwodnej cywilizacji?

Reprezentacja Detroit w składzie James Stinson i Gerald Donald działała w tandemie od początku lat 90. ubiegłego wieku do roku 2002, czyli do śmierci Stinsona. Od tamtej pory to właśnie Gerald Donald postanowił kontynuować misję eksplorowania niebezpiecznych głębin. W latach 2011-2013 wytwórnia Clone pieczołowicie wydawała klasyki duetu, przyczyniając się tym samym do wzrostu zainteresowania tą tajemniczą grupą. Materiał, który znalazłem w sieci składa się z pięciu utworów, które tworzą eklektyczny wachlarz rozpięty pomiędzy electro, fusion funk, techno oraz break beat. Po jego odsłuchaniu pozostaje jedno pytanie: czy na pewno mamy do czynienia z electro-techniczną precyzją rodem z Detroit?

„Azeotrope” rozpoczynają odgłosy dobiegające z głośników usytuowanych na granicach tej zjawiskowej cywilizacji. Breakbeatowe beczki napędzają silnik, który zasila tutejsze budowle. Kosmiczne pady kołyszą się w ramionach laserowego werbla a gdzieś nad nami widzimy przepływającą grupę ogromnych ośmiornic. Wystrzelono kilka salw ostrzegawczych oraz uruchomiono magnetyczny parasol otulający to tajemnicze miasto. W „Electromagnetic Spectrum” jesteśmy świadkami namaszczania tych ludzkich hybryd przez kapłana. Elektromagnetyczna kula w jego dłoniach rośnie do niebotycznych rozmiarów, a wyładowania na jej powierzchni spadają na złaknionych ładunków tubylców. W „Evapotranspiration” mamy do czynienia z  charakterystycznym tępym snarem oraz licznymi gotującymi się analogicznymi wywarami.

https://www.youtube.com/watch?v=QwJgtyaHK4A

„Hydrophilic” jest rejestracją wyścigu podwodnych potomków kobiet wyrzuconych za burtę w czasie ich tranzytu przez wielką wodę. Analogowe kombajny z Motor City zasilają skutery zmutowanych mieszkańców tej oceanicznej cywilizacji. Liczne spiętrzenia oraz nieustanna gonitwa pociętych synthów nadają dynamizm oraz rozmach kolejnym sekundom utworu. Chwilę później startuje mój ulubiony „Vapor Clouds”. To swojego rodzaju eskapady tutejszych mieszkańców na powierzchnię wody. Słychać delikatne konotacje w stronę lat 80., gdzie nie szczędzono wokoderów oraz krótkich i rozrzuconych wokaliz. Widzimy jak jeden z tutejszych mieszkańców z olbrzymią prędkością przebija na swoim skuterze taflę wody i wzbija się wysoko niczym orka. Krople wody mienią się na tle silnych promieni słońca a poszarpane pasma syntezatorów przechodzą przez tę nieszczelną granicę, tworząc dźwiękowe origami. To najlepszy moment aby pożegnać tę krainę i wrócić na ląd.

Jeśli ten album jest jakąś próbą naśladowania dokonań zespołu przez anonimowego człowieka, to nie jest to dobra informacja dla fanów. Natomiast można to rozważyć w inny sposób. Aura nad zespołem Drexciya jest ogromna a oddanych naśladowców nie brakuje. Jednakże czy taka produkcja nie powinna nazywać się „Tribute to Drexciya”? Tak czy inaczej naprawdę ciekawa wyprawa śladami mitologicznego ludu.

Pierwszy kwartał 2015

strona artysty na discogs

FP artysty na fecebooku

 







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
jędrek
jędrek
6 lat temu

zamiast się podszywać niech wywalą kasę na repressy 😉 np taki elektroids – czekam na powtórkę tego albumu od lat ….. no to plum do oceanu & pozdro

T.a
T.a
6 lat temu

Obawiam się, że to nie wydawnictwo Drexciya, tylko kogoś, kto się bezczelnie pod nich podszywa. https://www.facebook.com/DarkScienceElectro/posts/902628546427775

Polecamy