Various Artists – Air Texture Vol. VII
Paweł Gzyl:

Rrose i Silent Servant serwują ambient? Niemożliwe!

Siavash Amini & Saåad – All Lanes Of Lilac Evening
Jarek Szczęsny:

Bez szwów.

Villaelvin – Headroof
Jarek Szczęsny:

Tylko bardziej.

Juno – Young Star
Jarek Szczęsny:

Infiltracja jazzu.

Lonker See – Hamza
Jarek Szczęsny:

Zawsze krok przed nami.

Men With Secrets – Psycho Romance And Other Spooky Ballads
Paweł Gzyl:

Erudycyjne ćwiczenie z ejtisowego electro.

Riverrun – The Same Silent Hill
Przemysław Solski:

Muzyka z krajobrazu.

Yogtze – Yogtze
Jarek Szczęsny:

Będzie filmowo.

Wacław Zimpel – Massive Oscillations
Jarek Szczęsny:

Letarg duchowy.

Hula – Shadowland
Paweł Gzyl:

Jak ambient przenikał industrial.

Nicolas Godin – Concrete and Glass
Mateusz Piżyński:

Elektroniczny aksamit, który już dobrze znamy.

Ghost In The Machine – Breaking The Seal
Paweł Gzyl:

Czego można się spodziewać po płycie, na której jeden z utworów nosi tytuł „Napalm Breath”?

Jachna/Ziołek/Buhl – Animated Music
Jarek Szczęsny:

Poszerzanie improwizacyjnej wrażliwości.

Recondite – Dwell
Ania Pietrzak:

Chłodna obserwacja rzeczywistości.



Total 15

Piętnaście składanek na karku – i ciągle w świetnej formie.

Kiedy Michael Mayer przyleciał do krakowskiego klubu Prozak 2.0, za pierwszym razem zagrał didżejski set trwający osiem godzin, a za drugim razem – dziewięć. Widać z tego, że muzyka szefa Kompaktu mimo upływu lat cieszy się niesłabnącym powodzeniem. Nic więc dziwnego, że w tym roku otrzymujemy już piętnastą część flagowej kompilacji kolońskiej wytwórni. I co najciekawsze – zawiera ona mniej więcej taką samą muzykę jak pierwsza składanka z serii wydana w 1999 roku.

To przede wszystkim tech-house o charakterystycznie przestrzennym brzmieniu, melodyjnym tonie i motorycznej rytmice. Do segmentu tego możemy zaliczyć niesiony soulowym wokalem Troelsa Abrahamsena „Dem Howl” Audiona, mieniący się rozwibrowanymi arpeggiami „Two O One” Johna Tejady czy ozdobiony kosmicznymi syntezatorami „Majestat” Vermonta w remiksie DJ Tennisa. Trudno tu o nowatorskie rozwiązania brzmieniowe – ale trafiają się w zestawie i takie, choćby w łączącym partię dęciaków z folkowym śpiewem „Baptême” Agorii.

Nie obawiają się producenci z Kompaktu flirtować z wyklętym na elektronicznej scenie trance’m. Sięgają oni jednak do tego momentu w rozwoju gatunku, kiedy to na początku lat 90. trudno było go oddzielić od techno. Przykładem tego chmurny „DerDieDas” Kölscha, strzelisty „The Vanishing” Patrice’a Bäumela czy podszyty breakami „22” Guiego Boratto. Momentami robi się nawet nieco ciężej i mroczniej niczym we frankfurckim klubie Omen na początku lat 90. – a to za sprawą zwalistego „Humm” Michaela Mayera, majestatycznego „Bermuda” Hunter/Game czy minimalowego „Epika” duetu Guy Mantzur & Roy RosenfelD.

Kilka nagrań wymyka się powyższej klasyfikacji. I to są zdecydowanie najlepsze utwory w zestawie. Warto przede wszystkim zwrócić uwagę na nowe nagranie Superpitchera – plemienny house o zbasowanym pulsie i psychodelicznym brzmieniu („Freiherr”). Świetne wrażenie robi też „Chambre Bleue” Saschienne, zaskakując smolistym tonem, mocno nasyconym erotyczną energią. „Jupier George” Dauwda może z powodzeniem trafić do setów tych didżejów, którzy specjalizują się w nu-disco. Najmocniej nasycone popową melodyką są z kolei utwory „Lora” Comy, „Sacrosanct” The Black Frame i „Skin & Bones” Tearranovy – szkoda tylko, że takich piosenek nie można usłyszeć w radiu.

Kilkoro wykonawców z kręgu Kompaktu powinno już nagrać albumy. Mowa tu przede wszystkim o dziewczynach z Blond:ish, które nie raz udowodniły, że mają lekką rękę do klubowych killerów. Tym razem serwują jednak „Stolen Romance” – nastrojowe downtempo z chwytliwym motywem gitarowym w roli głównej. Dobrze by było gdy do formy długiej płyty powrócił Reinhard Voigt – bo jego surowe i oszczędne techno w stylu „The Buddy” nadal świetnie się sprawdza. No i Jürgen Pappe – trzeci z właścicieli Kompaktu, ciągle pozostający w cieniu, a niepotrzebnie, bo jego egzotyczna „Manipuri” pokazuje, że ma on dryg do klubowych killerów.

Kompakt może nie jest w chwili obecnej najbardziej lubianym przez hipsterskich krytyków i słuchaczy wytwórnią. Mayer, Voigt i Paape zdają sobie z tego sprawę i nie mają nawet zamiaru konkurować z modnymi tłoczniami, o których pełno w Resident Advisorze czy FACT Magazine. Po prostu ciągle robią swoje – i jak na razie wcale nie widać, aby miało się to znudzić zarówno im samym, jak i wiernej rzeszy odbiorców ich nagrań. I słusznie – bo dobra muzyka po prostu funkcjonuje poza wszelkimi modami.

Kompakt 2015

www.kompakt.fm

www.facebook.com/kompaktrec

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

1 Komentarz

  1. jędrek

    kompakt robi swoje, choć osobiście i szczerze najlepszy i innowacyjny był na początku [ wraz z swoją stroną jak na tamte czasy 🙂 ] – obecnie to po prostu dobra robota & biznes, muzycznie z tej stajni – ostatnio nowy the orb – mistrzostwo świata !!! pozdrawiam