Strycharski Kacperczyk Szpura – I love you SDSS
Jarek Szczęsny:

Oglądanie nerwów.

!!! (Chk Chk Chk) – Wallop
Mateusz Piżyński:

Ciężkość punka z lekkością funka.

cover
Barker – Utility
Paweł Gzyl:

Transhumanistyczne przyjemności.

Monya – Straight Ahead
Paweł Gzyl:

Industrialne techno o pozytywnej energii.

Wojciech Golczewski – The Priests Of Hiroshima
Jarek Szczęsny:

Ścieżka dźwiękowa dla ery atomowej.

Múm – Yesterday Was Dramatic – Today Is OK
Paweł Gzyl:

Klasyk emotroniki.

Hildur Guðnadóttir – Chernobyl (OST)
Jarek Szczęsny:

Wyobrazić sobie niewyobrażalne.

Pruski – Black Birds
Jarek Szczęsny:

Wyszlifowany onyks.

Jaromir Kamiński, Rafał Warszawski, Palms Palms, Break Janek
Ania Pietrzak:

Beats & breaks idealne na koniec wakacji…

Lech Nienartowicz – Wrażenia i Mechanizmy
Jarek Szczęsny:

Pierwsze wrażenie.

The Future Eve feat. Robert Wyatt – KiTsuNe / Brian The Fox
Łukasz Komła:

Na łączach z Robertem Wyattem.

Rites of Fall – Towards the Blackest Skies
Jarek Szczęsny:

Im dalej w las, tym ciemniej.

Hula – Voice
Paweł Gzyl:

Łabędzi śpiew mistrzów industrialnego funku.

Christian Scott aTunde Adjuah – Ancestral Recall
Jarek Szczęsny:

Raróg zwyczajny.



Total 15

Piętnaście składanek na karku – i ciągle w świetnej formie.

Kiedy Michael Mayer przyleciał do krakowskiego klubu Prozak 2.0, za pierwszym razem zagrał didżejski set trwający osiem godzin, a za drugim razem – dziewięć. Widać z tego, że muzyka szefa Kompaktu mimo upływu lat cieszy się niesłabnącym powodzeniem. Nic więc dziwnego, że w tym roku otrzymujemy już piętnastą część flagowej kompilacji kolońskiej wytwórni. I co najciekawsze – zawiera ona mniej więcej taką samą muzykę jak pierwsza składanka z serii wydana w 1999 roku.

To przede wszystkim tech-house o charakterystycznie przestrzennym brzmieniu, melodyjnym tonie i motorycznej rytmice. Do segmentu tego możemy zaliczyć niesiony soulowym wokalem Troelsa Abrahamsena „Dem Howl” Audiona, mieniący się rozwibrowanymi arpeggiami „Two O One” Johna Tejady czy ozdobiony kosmicznymi syntezatorami „Majestat” Vermonta w remiksie DJ Tennisa. Trudno tu o nowatorskie rozwiązania brzmieniowe – ale trafiają się w zestawie i takie, choćby w łączącym partię dęciaków z folkowym śpiewem „Baptême” Agorii.

Nie obawiają się producenci z Kompaktu flirtować z wyklętym na elektronicznej scenie trance’m. Sięgają oni jednak do tego momentu w rozwoju gatunku, kiedy to na początku lat 90. trudno było go oddzielić od techno. Przykładem tego chmurny „DerDieDas” Kölscha, strzelisty „The Vanishing” Patrice’a Bäumela czy podszyty breakami „22” Guiego Boratto. Momentami robi się nawet nieco ciężej i mroczniej niczym we frankfurckim klubie Omen na początku lat 90. – a to za sprawą zwalistego „Humm” Michaela Mayera, majestatycznego „Bermuda” Hunter/Game czy minimalowego „Epika” duetu Guy Mantzur & Roy RosenfelD.

Kilka nagrań wymyka się powyższej klasyfikacji. I to są zdecydowanie najlepsze utwory w zestawie. Warto przede wszystkim zwrócić uwagę na nowe nagranie Superpitchera – plemienny house o zbasowanym pulsie i psychodelicznym brzmieniu („Freiherr”). Świetne wrażenie robi też „Chambre Bleue” Saschienne, zaskakując smolistym tonem, mocno nasyconym erotyczną energią. „Jupier George” Dauwda może z powodzeniem trafić do setów tych didżejów, którzy specjalizują się w nu-disco. Najmocniej nasycone popową melodyką są z kolei utwory „Lora” Comy, „Sacrosanct” The Black Frame i „Skin & Bones” Tearranovy – szkoda tylko, że takich piosenek nie można usłyszeć w radiu.

Kilkoro wykonawców z kręgu Kompaktu powinno już nagrać albumy. Mowa tu przede wszystkim o dziewczynach z Blond:ish, które nie raz udowodniły, że mają lekką rękę do klubowych killerów. Tym razem serwują jednak „Stolen Romance” – nastrojowe downtempo z chwytliwym motywem gitarowym w roli głównej. Dobrze by było gdy do formy długiej płyty powrócił Reinhard Voigt – bo jego surowe i oszczędne techno w stylu „The Buddy” nadal świetnie się sprawdza. No i Jürgen Pappe – trzeci z właścicieli Kompaktu, ciągle pozostający w cieniu, a niepotrzebnie, bo jego egzotyczna „Manipuri” pokazuje, że ma on dryg do klubowych killerów.

Kompakt może nie jest w chwili obecnej najbardziej lubianym przez hipsterskich krytyków i słuchaczy wytwórnią. Mayer, Voigt i Paape zdają sobie z tego sprawę i nie mają nawet zamiaru konkurować z modnymi tłoczniami, o których pełno w Resident Advisorze czy FACT Magazine. Po prostu ciągle robią swoje – i jak na razie wcale nie widać, aby miało się to znudzić zarówno im samym, jak i wiernej rzeszy odbiorców ich nagrań. I słusznie – bo dobra muzyka po prostu funkcjonuje poza wszelkimi modami.

Kompakt 2015

www.kompakt.fm

www.facebook.com/kompaktrec

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

1 Komentarz

  1. jędrek

    kompakt robi swoje, choć osobiście i szczerze najlepszy i innowacyjny był na początku [ wraz z swoją stroną jak na tamte czasy 🙂 ] – obecnie to po prostu dobra robota & biznes, muzycznie z tej stajni – ostatnio nowy the orb – mistrzostwo świata !!! pozdrawiam