Wpisz i kliknij enter

Mirt – Vanishing Land

Polski artysta cały czas zaskakuje swoją wyjątkową twórczością.

Tomek Mirt to bez wątpienia jedna z najważniejszych postaci europejskiej sceny muzyki elektronicznej. To nie tylko muzyk, ale też malarz, scenarzysta i współtwórca manufaktury XAOC oraz niezależnych wytwórni Cat|Cun, Saamleng i MonotypeRec. Znany jest również z formacji Brasil and The Gallowbrothers Band, która kilka lat temu zawiesiła swoją działalność. Choć na najnowszym wydawnictwie Mirta – „Vanishing Land” da się poczuć klimat dokonań B&TGB (choćby w „Rite XVI”).

Na początku płyta „Vanishing Land” miała być swego rodzaju kompilacją jego ostatnich trzech EP-ek, m.in. „Afrikanische Völker” (wydanej w styczniu przez BDTA). Mirt jednak szybko porzucił ten błahy pomysł i postanowił, że wzbogacić swoje kompozycje o dodatkowe warstwy nagrań terenowych. Materiał został nagrany za jednym podejściem, dzięki czemu udało mu się uchwycić niepowtarzalny rodzaj energii. Jak sam podkreśla, nie spędził też wielu miesięcy nad dopieszczeniem detali, co nieznaczny, że do procesu zakradł się chaos. Chciał po prostu odejść od schematów. W efekcie nagrania przybrały formę kolaży o wyraźnie soundtrackowym charakterze.

_Mirt_by_Albert_Zawadafot. Albert Zawada

Bulgoczące i pulsujące frazy syntezatora modularnego (blisko kosmische musik) oraz rytmika zahaczająca o minimal techno razem ułożyły się w kapitalny ciąg nieoczywistych dźwięków („Afrikanishe Völker I”). W dalszej części tego krążka spotykamy również mnóstwo poszarpanych struktur i świeżych brzmień zatopionych w field recordingu (np. „Modern Electronics I, II, III”). Z kolei w „Southeast Asia Motorbikes” zrobiło się bardziej ambientowo. Całość zamyka kompozycja o niezwykle wymownym tytule „Fuck Modern Electronics” – gdzie mamy dynamiczną i mocno zrytmizowaną elektronikę na styku Aphex Twina, Autechre i Oneohtrix Point Never.

Mirt, jak mało który polski twórca, potrafi w kreatywny i odważny sposób wykorzystać różnorodne nagrania terenowe (liczę, że w przyszłości będzie też więcej publikował materiału z samym field recordingiem). Nie robi z nich zapychacza, a także świadomie łączy je z elektroniką. W jego muzyce nie miejsca na jakąkolwiek prowizorkę, czyli wstawianie banalnych dźwięków otoczenia, tylko stara się je wyłowić z odpowiedniej przestrzeni. Potrafi wybrać się nawet na inny kontynent, aby uchwycić tamtejszą rzeczywistość (w kontekście „Vanishing Land” stawiam na Azję). Mirt to prawdziwy Homo electronicus!

10.10.2015 | BDTA

 

Strona Facebook artysty »
Profil na BandCamp »
Strona BDTA »
Profil na BandCamp »
Profil na Facebooku »







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Inline Feedbacks
View all comments
trackback

[…] ubiegłorocznym wydawnictwie „Vanishing Land”, o którym pisałem na Nowej Muzyce, dostajemy od artysty album „Random Soundtrack” będący niejako przedłużeniem pomysłów z […]

Polecamy