Juno – Young Star
Jarek Szczęsny:

Infiltracja jazzu.

Lonker See – Hamza
Jarek Szczęsny:

Zawsze krok przed nami.

Men With Secrets – Psycho Romance And Other Spooky Ballads
Paweł Gzyl:

Erudycyjne ćwiczenie z ejtisowego electro.

Riverrun – The Same Silent Hill
Przemysław Solski:

Muzyka z krajobrazu.

Yogtze – Yogtze
Jarek Szczęsny:

Będzie filmowo.

Wacław Zimpel – Massive Oscillations
Jarek Szczęsny:

Letarg duchowy.

Hula – Shadowland
Paweł Gzyl:

Jak ambient przenikał industrial.

Nicolas Godin – Concrete and Glass
Mateusz Piżyński:

Elektroniczny aksamit, który już dobrze znamy.

Ghost In The Machine – Breaking The Seal
Paweł Gzyl:

Czego można się spodziewać po płycie, na której jeden z utworów nosi tytuł „Napalm Breath”?

Jachna/Ziołek/Buhl – Animated Music
Jarek Szczęsny:

Poszerzanie improwizacyjnej wrażliwości.

Recondite – Dwell
Ania Pietrzak:

Chłodna obserwacja rzeczywistości.

Silent Witness – Silent Witness
Łukasz Komła:

Cisi obserwatorzy o wielkiej wyobraźni.

Phase Fatale – Scanning Backwards
Paweł Gzyl:

Dźwięk jako broń.

Stefan Węgłowski – To co ukryte
Jarek Szczęsny:

Puszczony zza mgły.



Laraaji – Ambient 3: Day of Radiance

Amerykański muzyk, kompozytor i terapeuta wystąpił podczas tegorocznej edycji festiwalu Unsound. A teraz dostajemy reedycję jego słynnej płyty.

Laraaji - ikona

Edward Larry Gordon (aka Laraaji) urodził się w 1943 roku w Filadelfii. Od najmłodszych lat interesował się sztuką, co zaowocowało tym, że już jako dziecko uczył się gry na skrzypcach, fortepianie i puzonie. W późniejszych latach trafił na Uniwersytet Howarda, gdzie studiował kompozycję. Po przeprowadzce do Nowego Jorku występował też jako komik i aktor. Kariera artysty weszła na nieco inne tory na początku lat 70., kiedy to Laraaji zaczął się interesować wschodnim mistycyzmem. W tamtym okresie również kupił swoją pierwszą cytrę. Następnie zmodyfikował ten instrument, usuwając progi i podłączając do niego przenośny głośnik z dyktafonu.

Można powiedzieć, iż twórczość pioniera gatunku New Age przeżywa od jakiegoś czasu swój kolejny renesans. Świadczą o tym choćby kolaboracje Laraaji z takimi artystami jak Bill Laswell, Sun Araw, Blues Control, Julia Holter i wielu innych, a także wznowienia jego płyt. Jednym z przykładów jest trzykasetowe wydawnictwo „All In One Peace” wydane w lipcu 2015 roku przez oficynę Stones Throw Records.

Wracając do historii związanej z „Ambient 3: Day of Radiance” należy dodać, iż w 1978 roku Laraaji zaczął dawać sporo koncertów między innymi w parkach. Rok później w jednym z takich miejsc Gordon spotkał samego Briana Eno. Tak wspomina tamto zajście Laraaji:

Grałem na cytrze w Washington Square Park i zazwyczaj robiłem to z zamkniętymi oczami, aby w ten sposób uruchomić medytacyjny trans. Otwierałem tylko od czasu do czasu oczy i patrzyłem czy udało mi się uzbierać kilka groszy. Tamtego wieczoru znalazłem kartkę z następującą informacją: Szanowny Panie, uprzejmie przepraszam za tą spontaniczną wiadomość, ale zastanawiałem się, czy byłby Pan zainteresowany rozmową w sprawie projektu, nad którym aktualnie pracuję – Brian Eno.

W efekcie w 1980 roku ukazał się album „Ambient 3: Day of Radiance”, który wyprodukował Eno.

23 października 2015 roku pojawiła się reedycja (winyl, CD) tego materiału nakładem wytwórni Glitterbeat. Na „Ambient 3: Day of Radiance” Amerykanin wykorzystał brzmienie cymbałów, 36-strunowej cytry i gamelanu. Odnośnie harmonii i rytmu Laraaji nawiązywał do minimalistów (Terry Riley, Steve Reich), ale robił to po swojemu, czyli przefiltrowywał wszelakie struktury przez skale indyjskie czy te spotykane na Jawie. Oczywiście Eno dołożył od siebie wiele w kwestii produkcji, dopieszczając/uzupełniając całość swoimi zabiegami z rezonansem, przestrzenią, głębią i opóźnieniami.

Warto zestawić „Ambient 3: Day of Radiance” z tym, co stworzył w 1973 roku Kanadyjczyk Paul R. Marcano (tutaj więcej).

 

Strona Facebook Laraaji »Strona Glitterbeat »Profil na Facebooku »Profil na BandCamp »

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.