DIVVAS – Challenger Deep
Łukasz Komła:

W głębinach myśli.

The Exaltics & Heinrich Mueller – Dimensional Shifting
Paweł Gzyl:

Mistrzowska wersja detroitowego electro.

Julius Aglinskas – Daydreamer
Łukasz Komła:

W ambientowym zastygnięciu.

Soft Boi – So Nice
Paweł Gzyl:

O miłości w rytmie downtempo.

Ehh hahah – House ze skrzypcami w tle
Jarek Szczęsny:

Pod znakiem internetu.

Alva Noto – Xerrox Vol. 4
Mateusz Piżyński:

Czwarta odsłona cyklu Xerrox, na którą przyszło nam czekać pięć lat.

Various Artists – Kern Vol. 5 Mixed By Helena Hauff
Paweł Gzyl:

„For those who knows”

Amnesia Scanner – Tearless
Paweł Gzyl:

Finowie serwują miłosne ballady.

Michael Lightborne – Ring Road Ring
Łukasz Komła:

Dźwiękowy świat obwodnicy w Coventry.

Christine Ott – Chimères (pour ondes Martenot)
Jarek Szczęsny:

Geometria dźwięków.

Deadbeat And Paul St. Hilaire – 4 Quarters Of Love And Modern Lash
Paweł Gzyl:

Scott i Paul medytują.

Vysoké Čelo – Űrkutatás
Jarek Szczęsny:

Grzechem byłoby nie skorzystać.

Ellen Allien – AurAA
Paweł Gzyl:

Hołd dla czasów, kiedy techno i trance były jednym.

Nihiloxica – Kaloli
Łukasz Komła:

Na wzgórzu perkusyjnych abstrakcji.



Kammerflimmer Kollektief – Désarroi

„Désarroi” to najbardziej radykalny album w karierze niemieckiej grupy Kammerflimmer Kollektief.

Trochę musieliśmy się na czekać na nowe dzieło KK. Jak pamiętam to Thomas Weber już w 2013 roku napomknął w wywiadzie z serii „3 pytania” (tutaj), że zespół pracuje nad nowym materiał, który miał się ukazać jeszcze w tym samym roku. Nic z tego nie wyszło, choć nadal miałem w głowie słowa Webera i co jakiś czas zaglądałem na stronę KK, aż w końcu pojawił się nowy longplay „Désarroi” („Dezorientacja”). Bardzo mi się podobały dwa poprzednie ich albumy, czyli „Wildling” z 2010 roku i „Teufelskamin” (2011). Nie będę ukrywał, że mam wielką słabość do Kammerflimmer Kollektief i każde ich nowe wydawnictwo to dla mnie wyjątkowe wydarzenie.

W zasadzie to już od wielu lat formację tworzy trzech fantastycznych instrumentalistów: Thomas Weber (gitara elektryczna, loopy, elektronika), Heike Aumüller (harmonium, syntezatory, głos) i Johannes Frisch (kontrabas). Oczywiście, jak zawsze muzycy do współpracy zapraszają też innych artystów, najczęściej są to różni perkusiści. Dodam, że w tym roku ukazał się w katalogu warszawskiej oficyny Monotype Records interesujący longplay „Which Head You’re Dancing In?” duetu Johannes Frisch i Ralf Wehowsky.

Chyba za każdym razem nie mogę wyjść z podziwu, że Kammerflimmer Kollektief wciąż utrzymuje tak wysoki poziom. Ileż to zespołów z poganiacza post-rocka, jazzu i elektroniki, szczególnie tych z lat 90., przestało istnieć i ślad po nich zaginął (Bark Psychosis, Gastr Del Sol etc.), a członkom KK udało się przetrwać. W 2016 roku grupa będzie obchodzić swoje dwudzieste urodziny. Ale wróćmy do „Désarroi”. Myślę, że tytuł płyty „Dezorientacja” doskonale oddaje charakter muzyki KK. Nie dość, że to słowo dobrze obrazuje warstwę muzyczną, to także dużo mówi o samych tekstach, w których Heike Aumüller stara się dotknąć tematu zagubienia ludzi we współczesnym świecie. Muzycznie „Désarroi” to właściwie czterdziestominutowa suita, będąca świeżą porcją transowego i improwizowanego jazzu, spotykającego elektroakustyczne preparacje dźwiękowe oraz melodie. No i te wyjątkowe hauntologiczne brzmienie, dające poczucie totalnego odrealnienia.

Jednak niemieccy twórcy poszli o krok dalej i postawili w znacznym stopniu na drapieżną, niewygodną i niełatwą w odbiorze muzykę, ale jakże fascynującą („Désarroi #1: Mayhem!”, „Evol Jam (Edit)”, „Free Form Freak-Out”). Całość ociera się wręcz o punkową estetykę, oczywiście rozmytą do granic możliwość, ale ten podskórny dźwiękowy brudek jest słyszalny w wielu miejscach. Płytę zamyka skądinąd kapitalny cover „Zurück zum Beton” S.Y.P.H. – punkowej legendy z lat 80. z Berlina Zachodniego. Na „Désarroi” także inne gatunki (dub, rock, free jazz, swobodna improwizacja, współczesny folk) nie brzmią jednoznacznie, tylko są tak przemieszane, że tworzą coś na kształt surrealistycznego eksperymentu.

Przyznam, że jestem w stanie kompletnej dezorientacji i sam nie wiem, czy „Désarroi” to najlepszy album Kammerflimmer Kollektief, a także jak dokładnie nazwać ich muzykę, czy to ważne? Jedno jest pewne, że to bardzo odważna płyta pod wzglądem brzmienia i samej formy, niezwykle wciągająca oraz burząca wszelkie schematy gatunkowe. Pójdę za myślą Martina Siewerta z Radian: czym dziksze, tym lepsze… (cała rozmowa na stronie M/I), gdyż właśnie taka jest twórczość Kammerflimmer Kollektief.

20.02.2015 | Staubgold

 

 

Strona Kammerflimmer Kollektief »Profil na Facebooku »Strona Staubgold »Profil na Facebooku »

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

1 Komentarz

  1. adamashnova

    Uwielbiam ♪♪♪