Wpisz i kliknij enter

Myr. – Diamondbacks Make Wonderful Pets

Wyrafinowany minimal dla koneserów gatunku.

Tajemniczy producent ukrywający sie pod pseudonimem Myr. zadebiutował w minionym roku winylową dwunastocalówką „Nobody Knows”. Wyjątkowo oszczędna wizja muzyki klubowej od razu zwróciła uwagę koneserów tego rodzaju brzmienia. Nic więc dziwnego, że zaledwie kilka miesięcy później otrzymujemy debiutancki album artysty, opublikowany przez kolońską wytwornię PNN, prowadzoną przez Jensa Uwe Meyera.

Zestaw otwiera „Let’s March” – radykalnie pojmowany minimal house, w którym miarowo cykający bit znajduje idealne uzupełnienie w przyjaźnie pohukującym loopie. Bardziej abstrakcyjną konstrukcję ma „A Little-Bitty Bowl” – tym razem rytm kompozycji tworzą bowiem śmiało cofnięte w tył rwane pulsacje, a na pierwszym planie znajdują się perliste syntezatory. Zredukowany house powraca znów w „Drinking And Smoking” w postaci podrasowanego energetycznym clappingiem dubowego killera.

Ambientowe brzmienia wprowadza na płytę „I Think I Hear Them Coming”. Tutaj ponownie rytm zostaje bezceremonialnie wycofany, by ustąpić miejsca narastającej fali pastelowego dźwięku. Dla kontrastu „They’re Fat And Sassy” uderza prostym bitem klinicznego techno o kolońskim tonie, wnosząc ze sobą łagodnie wijące się tło. „In an Old Oyster-Bedding Area” i „Comings and Goings” to dwie połączone ze sobą kompozycje, w ciekawy sposób odwołujące się do klasyki kosmische musik podbitej plemiennymi bitami o krautowym rodowodzie.

Potem niespodziewanie uderza „Some Huntes Use Drugs” – miarowy dub-house, w którym jednak kołyszący podkład rytmiczny tchnie zimnym pasażem syntezatorów w stylu drugiej połowy lat 70. Echa podobnych brzmień z kręgu Clustera czy Harmonii ożywają również w finałowym „Eleonor” – zamieniając się w zakręcony walczyk wypełniony bajkową elektroniką.

Ktokolwiek ukrywa się za szyldem Myr., jego debiutancki materiał przekonuje, że jest wytrawnym znawcą nowej i starej elektroniki znad Renu. Czerpie bowiem garściami z jej klasyki, zamieniając jednak te wpływy na własną wypowiedź. To pozornie monotonna i oszczędna muzyka – dla tych, którzy cenią sobie jednak minimalizm w stylu minionej dekady – zarówno taneczny, jak i ilustracyjny – na pewno stanowi smakowity kąsek.

PNN 2015

www.popnoname.de

www.facebook.com/pnnlabel







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy