Jacaszek – Music For Film
Mateusz Piżyński:

To nie jest soundtrack, chociaż…

Sleeparchive – Trust
Paweł Gzyl:

Techno sprowadzone do loopów.

Trampique – Life Outside The Mirror
Jarek Szczęsny:

Melancholia codzienności.

Jan Wagner – Kapitel
Łukasz Komła:

Autentyczna bruzda.

Ian William Craig – Red Sun Through Smoke
Jarek Szczęsny:

Mgnienia poczucia straty.

Christian Löffler – Lys
Paweł Gzyl:

Piosenka jest dobra na wszystko?

Various Artists – Velvet Desert Music Vol. 2
Paweł Gzyl:

Soundtrack do współczesnego „acid westernu”.

Skalpel – Highlight
Bartek Woynicz:

Balsam na czas zarazy.

Electric Indigo – Ferrum
Paweł Gzyl:

W atomowym silosie.

Stian Westerhus – Redundance
Jarek Szczęsny:

Ucieczka od tradycyjnych piosenek.

Immortal Onion – XD [Experience Design]
Jarek Szczęsny:

Nie spodziewałem się ich tam spotkać.

Moses Sumney – græ Part 1
Jarek Szczęsny:

Przestrzeń okrojona ze skrajności.

Blind Boy De Vita – Cumpà
Łukasz Komła:

Z cienia w ogień!

Camea – Dystopian Love
Paweł Gzyl:

Futurystycznie i kobieco.



Matthias Meyer – Watergate 20

Epicki miks pełen melodii i przestrzeni.

Ten związany dziś z wytwórnią Watergate niemiecki producent, zaczynał w połowie minionej dekady w Hamburgu. Kiedy zabłysnął jako didżej i organizator imprez, zaczął tworzyć pierwsze własne utwory. Nagrania realizowane dla Liege*Detail sprawiły, że jego akcje szybko podskoczyły w górę. Nic więc dziwnego, że dziś jest rezydentem w berlińskim klubie Watergate i uświetnia swym didżejskim setem dwudziesty miks w popularnej serii wydawanej przez związaną z nim firmę.

Meyer z trudem mieści się w wyznaczonej kompaktowym formatem niespełna półtoragodzinnej formie. Słuchać bowiem od początku, że lubi powoli budować napięcie. Zaczyna oczywiście od ambientowego wstępu („Ten Friends” Ketenkarrussel z modnego Giegling), by potem stopniowo przejść od łagodnego minimalu („Satori” YokoO & Retza) do bardziej wypasionego dub-house’u („Tribal Girls” Leafara Legova i „Turgoyakk” duetu Gorje Hewek & Izhevski). Bity pulsują coraz mocniej – ale w każdym z tych utworów dzieje się też dużo na drugim planie, gdzie jest miejsce zarówno na oniryczną gitarę, eleganckie smyczki, jak i  tęskne klawisze.

Ten intrygujący nastrój ustępuje z czasem miejsca bardziej tanecznej energii. Wkraczamy bowiem na terytorium dynamicznego tech-house,u, początkowo w takt miękkich rytmów i soundtrackowej elektroniki w „Uluwatu” samego Meyera, a potem – mocnych i zbasowanych bitów „Nachwache” Johannesa Becka oraz „In Gold” Palm Trax. Temperaturę podnosi euforyczne disco, które niemiecki producent wprowadza do setu za pomocą zmysłowych nagrań w rodzaju „Daydreamer” Herzela czy „Soak It” Hyenah. Segment ten zamyka „LA Strings” w wykonaniu autora miksu, łącząc łagodnie orkiestrowe smyczki z egzotycznymi syntezatorami.

Finał zestawu rozegrany jest już zdecydowanie na tech-house’ową modłę. O ile jednak początek tego fragmentu płyty wypada dość mocno za sprawą ćwierkającej i zgrzytającej glitchowym defektami „Formosy” Aleksandro Mosso i podrasowanego hipnotycznym wokalem „Crocodile’a” Underworld (w remiksie Innervisions Orchestry), tak z czasem muzyka robi się coraz bardziej liryczna. W efekcie na koniec nastrój tonizuje sugestywnie stonowane piano w „Eliptic” Vessela i ambientowa elektronika w „Parallaxis” Efdemina.

Rozmach, z jakim Matthias Meyer kreuje swój miks, niby pozostając cały czas w formule typowej dla Watergate muzyki tanecznej, a jednak inkorporującej wpływy różnych gatunków, sprawia że aż chciałoby się posłuchać jego zestawu trwającego znacznie dłużej. Mimo ograniczonej formuły, niemiecki didżej potrafi jednak oddać na kompaktowej płycie najważniejsze zalety swojego stylu – potoczystość wypowiedzi, harmonijnie budowaną narrację, unikanie radykalnych zwrotów akcji oraz zgrabne łączenie energii z melodią i nastrojem.

Watergate 2016

WWW.water-gate.de

www.facebook.com/watergate.club

www.facebook.com/matthiasmeyermusic

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

1 Komentarz

  1. Troublemaker

    Świetny mix, kompletny. Pełen finezji i słusznie zauważonej melodii. Najlepsza rzecz jaka w tym roku wpadała mi w ucho. Oby więcej takich rzeczy.