Wpisz i kliknij enter

Sigur Rós – Átta

Wersja kolosalna.

Zacznijmy od okładki. Płonąca tęcza. Znamy to z polskiego podwórka. Rezydujący w Stanach Zjednoczonych islandzki zespół dostrzega wzrost nienawiści również innych krajach, stąd tak wyraźna okładka będąca pracą islandzkiego artysty Rúríego. Teraz zespół. Najpierw przyszło oskarżenie o unikanie podatków, co skończyło spłatą długu z odsetkami i miało swoje następstwa aż do roku 2020. Potem perkusista Orri Páll Dýrason oskarżony został o napaść seksualną i odszedł z zespołu. Ale powrócił do niego klawiszowiec Kjartan Sveinsson. I w składzie z nim oraz basistą Georgiem „Goggim” Hólmem i Jónsim Sigur Rós postanowili nagrać kolejny album.

„Átta” powstała więc bez perkusji, ale za to z udziałem smyczków London Contemporary Orchestra i zawiera dziesięć utworów utopionych wręcz w ambientowej aurze. Jednocześnie tę aurę fani Islandczyków dobrze znają, bo zespół nie zrezygnował z wypracowanego brzmienia. Główny nacisk został położony na niebiańskość, a to podyktowane było celem głównym, czyli uczynieniem z płyty  środka zaradczego na problemy świata. Jest w tym przesada silnie słyszalna już od pierwszych chwil. „Glóð” i „Blóðberg” przytłaczają swym ogromem praktycznie do bezdechu.

Owszem nie brakuje im wrażliwości, ale podana tak obicie sięga górnych granic patosu. „Skel” do połowy jest naprawdę dobry. Emocje trzymane na wodzy dają efekt, ale druga część już niekoniecznie. Wolę zdecydowanie jak sprawy nabierają większej rytmiki i złożenia, co ma miejsce w „Klettur”. Skuteczność prostych rozwiązań słychać choćby w znacznej części utworu „Andrá”, gdzie znalazło się miejsce na gitarę akustyczną, czy w „Fall”, który chyba jako jedyny nie zawiera urody w wersji kolosalnej.

Nie jest to do końca zła płyta. Doceniam chęć nagrania albumu znaczącego, zaangażowanego, mocnego i pozbawionego śladów ironii, ale Sigur Rós postawili wszystko na nadmiar nie do strawienia. Prawie wszystkie utwory są jednostajne, co utrudnia ich poważniejsze odróżnienie od siebie. Choćby „Mór” i „Ylur” między którymi nie zachodzą istotne zmiany. Nie jest to również najlepsze wydawnictwo Sigur Rós w dyskografii. Po dźwignięciu całości można poczuć się bliżej znużenia niż euforii.

Krunk | 2023


Bandcamp: https://store.sigurros.com/album/tta
FB: https://www.facebook.com/sigurros
FB Krunk: https://www.facebook.com/krunkrecords


 







Jest nas ponad 15 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
4 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
michal
michal
9 miesięcy temu

dobry album, ale brakuje gitar , perkusji , piosenkowości 🙂 no i czegoś extra na koniec

jerry
jerry
9 miesięcy temu

to album genialny, pod każdym względem, jak się Wam nudzi to se włączcie hit by hit…

Dave
Dave
9 miesięcy temu

Niestety ale jest to najsłabsza płyta Sigur Ros. Miałem duże oczekiwania po powrocie Kjartana ale nie wyszło…

słuchacz
słuchacz
9 miesięcy temu

szanuję

Polecamy

Rozmawiamy z Łukaszem Polowczykiem (aint about me)

Łukasz Polowczyk – współzałożyciel projektu aint about me – opowiada o jego początkach w Nowym Jorku, muzycznych i duchowych metamorfozach, o inspiracjach, depresji, medytacji i wielu