Sarathy Korwar – More Arriving
Jarek Szczęsny:

Muzyka migracji.

Sandro Perri – Soft Landing
Jarek Szczęsny:

Chłód melodii.

Rhys Fulber – Ostalgia
Paweł Gzyl:

„I’m living in the 80s”

IRAH – Diamond Grid
Przemysław Solski:

Siatka utkana z ciekawości.

Strycharski Kacperczyk Szpura – I love you SDSS
Jarek Szczęsny:

Oglądanie nerwów.

!!! (Chk Chk Chk) – Wallop
Mateusz Piżyński:

Ciężkość punka z lekkością funka.

cover
Barker – Utility
Paweł Gzyl:

Transhumanistyczne przyjemności.

Monya – Straight Ahead
Paweł Gzyl:

Industrialne techno o pozytywnej energii.

Wojciech Golczewski – The Priests Of Hiroshima
Jarek Szczęsny:

Ścieżka dźwiękowa dla ery atomowej.

Múm – Yesterday Was Dramatic – Today Is OK
Paweł Gzyl:

Klasyk emotroniki.

Hildur Guðnadóttir – Chernobyl (OST)
Jarek Szczęsny:

Wyobrazić sobie niewyobrażalne.

Pruski – Black Birds
Jarek Szczęsny:

Wyszlifowany onyks.

Jaromir Kamiński, Rafał Warszawski, Palms Palms, Break Janek
Ania Pietrzak:

Beats & breaks idealne na koniec wakacji…

Lech Nienartowicz – Wrażenia i Mechanizmy
Jarek Szczęsny:

Pierwsze wrażenie.



William Ryan Fritch – New Words For Old Wounds

Amerykański artysta w spektakularny sposób zamyka jedenastoczęściową serię „The Leave Me Sessions”.

Muzyka Williama Ryana Fritcha – wokalisty, multiinstrumentalisty i kompozytora muzyki filmowej, regularnie gości na łamach Nowej Muzyki. Wszystko zaczęło się w 2013 roku, od „3 pytań” – tutaj. Początkowo Kalifornijczyk nagrywał pod pseudonimem Vieo Abiungo. Następnie zaczął wydawać nagrania pod własnym nazwiskiem (m.in. „Leave Me Like You Found Me” – recenzja). Przez ostatnie dwa lata Fritch konsekwentnie prowadził serię „The Leave Me Sessions”, na którą złożyło się jedenaście wydawnictw, a najnowszy krążek „New Words For Old Wounds” oficjalnie zamyka ten wyjątkowy zestaw.

Każda płyta Ryana posiada szczególną oprawę graficzną. Nie inaczej jest w przypadku tegorocznego „NWFOW”, gdzie na okładce znalazł się piękny obraz norweskiego artysty znanego jako Sail – niestety, ale wersja tzw. deluxe tego albumu (można podpatrzeć na Bandcampie), oprawiona w okładkę wykonaną ze skóry, już się sprzedała. Ale można nabyć równie atrakcyjną podstawową wersję, sam posiadam jeden z egzemplarzy, więc potwierdzam i polecam!

Nie mógłbym nie wspomnieć o zeszłorocznym i bardzo dojrzałym longplayu Fritcha – „Revisionist” (recenzja). Choć sam Amerykanin jest świetnym wokalistą to coraz częściej zaprasza do współpracy też innych wokalistów. Na „Revisionist” mieliśmy niecodzienne głosy DM Stitha i Esme Patterson. Podobnie jest na „New Words For Old Wounds”, bowiem pojawili się DM Stith, Powerdove czy Ceschi. Tym razem otrzymaliśmy dwanaście kompozycji utrzymanych w swoistej konwencji zanurzanej w westernowym błocie, piachu i wietrze. Nie ulega wątpliwości, że Fritchowi udało się wypracować swoje brzmienie i charakterystyczną, gęstą warstwę rytmiczną momentami przypominającą stukot kopyt galopujących koni, stąd też szamańska, plemienna oraz westernowa otoczka spina całość w pewien rodzaj alternatywnego transu z pogranicza muzyki współczesnej/filmowej, avant-folku i rocka.

Press Photo - WRF

W imponujących utworach „Awake” i „After” William śpiewa w dłucie z DM Stithem. W tym drugim fragmencie głos Stitha skojarzył mi się z Davidem Thomasem z Pere Ubu. W „Entirety” z kolei możemy podziwiać potężny głos Fritcha – w dodatku mieniący się wieloma barwami w zestawieniu z gitarą akustyczną, smyczkami, klarnetem i szamańskim rytmem. Wielowarstwowy „Cataclysm” rozpisany – na moje ucho – na marimbę, gitarę elektryczną i smyczki, znakomicie prowadzi nas głąb tej nietuzinkowej muzyki. Następnie wokalistka Powerdove (Annie Lewandowski – czyżby nasza krew?) kołysze nas swoim lirycznym głosem w „Floats”.

Jeszcze ciekawiej wypada wokalny duet Ceschi-Fritch w świetnym „Hold Tight”. Ceschi w solowej działalności zahacza nie tylko o songwriterskie klimaty, ale także odnajduje się na alternatywnej scenie hip-hopowej. Śmiem twierdzić, iż aranżacji smyczkowych w kompozycji „Disregard” nie powstydziłby się zarówno Bryce Dessner (The National), jak i Valgeir Sigurðsson. „Conflicted” tylko potwierdził, że Fritch ma ogromny talent kompozytorski. W tytułowym numerze „New Words, Old Wounds” napięcie wcale nie opada ani poziom tego wydawnictwa. Pozornie wyciszona ballada „The Little We Know” – z nutką smyczkowej awangardy w tle – przybliża nas ku końcowi, czyli zamaszystemu i instrumentalnemu „Vantage Point”.

W trakcie słuchania „New Words, Old Wounds”, jak też poprzednich albumów, miejcie w pamięci, że wszystkie partie instrumentów nagrał Fritch. Zresztą na powyższym zdjęciu widać tylko część zgromadzonych przez niego instrumentów. To klimatyczne miejsce jest jego salą prób/studiem. Wiem, że muzyka Williama Ryana Fritcha ma już swoich wiernych fanów na zachodzie Europy, gdyż zdarza mu się tam koncertować. Więc apeluję do organizatorów festiwali w naszym kraju: otwórzcie się na nowych artystów!

20.05.2016 | Lost Tribe Sound

 

Oficjalna strona Williama Ryana Fritcha »Profil na Facebooku »Strona Lost Tribe Sound »Profil na Facebooku »Profil na BandCamp »

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.