Skalpel – Highlight
Bartek Woynicz:

Balsam na czas zarazy.

Electric Indigo – Ferrum
Paweł Gzyl:

W atomowym silosie.

Stian Westerhus – Redundance
Jarek Szczęsny:

Ucieczka od tradycyjnych piosenek.

Immortal Onion – XD [Experience Design]
Jarek Szczęsny:

Nie spodziewałem się ich tam spotkać.

Moses Sumney – græ Part 1
Jarek Szczęsny:

Przestrzeń okrojona ze skrajności.

Blind Boy De Vita – Cumpà
Łukasz Komła:

Z cienia w ogień!

Camea – Dystopian Love
Paweł Gzyl:

Futurystycznie i kobieco.

Shabaka and the Ancestors – We Are Sent Here By History
Jarek Szczęsny:

On wie więcej.

The Fear Ratio – They Can’t Be Saved
Paweł Gzyl:

Suma najlepszych elementów.

Earth Trax – LP1
Jarek Szczęsny:

Nic ponadto.

Radosław Kurzeja – Ogród botaniczny w Palermo
Jarek Szczęsny:

Niekontrolowane lenistwo.

Koza – Patologya
Jarek Szczęsny:

Atrakcyjność ujemna.

Caribou – Suddenly
Bartek Woynicz:

Co nagle, to po diable?

FOQL & Fischerle – Personal Wastelands
Jarek Szczęsny:

Triskeliony.



Lautbild – Pulsus Frequens

Paweł Kulczyński na moment wyskoczył z elektronicznej maszyny nazywanej Wilhelm Bras, aby przywdziać inny alias. Tym razem padło na Lautbild.

Rodzimy producent w ubiegłym roku wydał kapitalną płytę jako wspomniany Wilhelm Bras – „Visionaries & Vagabonds” (Mik.Musik, recenzja), która nie została jakoś specjalnie doceniona w naszym kraju. Nie było wokół niej hajpu i cekiniastej otoczki. Zresztą twórczość Kulczyńskiego nie potrzebuje tego typu kampanii reklamowych, gdyż swobodnie „oddycha” w obrębie własnej przestrzeni. Wilhelm Bras to w zasadzie awangardowe techno, nasycone wieloma innym formami muzyki elektronicznej (sonorystyka, noise, bass music, house). Jego nagrania powstają w oparciu o brzmienia wydobyte z własnoręcznie wykonanych instrumentów.

W 2014 roku pierwszy raz zetknęliśmy się z nazwą Lautbild, bowiem wtedy ukazała się pierwsza kaseta tego projektu, pt. „Proletkult” (Mik.Musik). Artysta nakreślając wizję dotyczącą tego przedsięwzięcia, wspominał o tym, że chcę w jakiś sposób zerwać z awangardą Wilhelma Brasa i wyjść do szerszej publiczności, a przy tym skupić się na nieco prostszych rozwiązaniach choćby w kwestiach rytmu czy melodii.

Nie chciało mi się wierzyć, że na krążku „Pulsus Frequens” będzie „prostacko”, melodyjnie i skocznie. Teraz już wiem, że tzw. uproszczenie lub redukowanie określonych rozwiązań technicznych w przypadku Lautbild sprowadza się jedynie do zabiegów laboratoryjno-kosmetycznych. Są pewne fragmenty na tym wydawnictwie [„Dishonest Gymnastics”, „Poseur”, „One of the Ways I Wanna Make Love to You Music (Anticipating Things to Come)”], które mogą śmiało zaistnieć na parkiecie porządnego klubu. Tyle, że muzyka klubowa w wykonaniu Lautbild nie ma nic wspólnego z banałem, jednym i tym samym rytmem czy rozcieńczonymi brzmieniami.

Syntezatorowe arpeggia w „Believable and Cinematic” przenoszą nas bliżej kosmische musik, zaś w „Remarkable Jaw Apparatus” nasze uszy dopieszcza basowy wyziew pulsujący plemienną kaskadą zmutowanych dźwięków drumli i didgeridoo. „Mutual Exploitation” teżj jest na swój sposób taneczne, ale wciąż to wszystko u Lautbild jest zawiłe, transowe, pokręcone oraz zanurzone w mnóstwie detali – jednym słowem: znakomite! Z kolei „Nice Guys Finish Last” i „Misfortune or Mayhem” to chyba najbardziej awangardowe utwory, jakie znalazły się na tym krążku.

Gdybym ograniczyć się do kilku słów, to „Pulsus Frequens” można ubrać w następujący ciąg lapidarnych myśli: Ruszaj nogą, głową i biodrem, ale słuchaj sercem i umysłem!

16.09.2016 | Mik.Musik / BDTA

 

Oficjalna strona artysty »Strona Facebook Lautbild »Strona Mik.Musik »Profil na Facebooku »Profil na BandCamp »Strona BDTA »Profil na Facebooku »

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.